Co Unia wniosła na polską wieś?

Referendum akcesyjne, w którym nie tylko większość Polaków (77,0%), lecz także mieszkańców wsi (65,0%) poparła proces integracji, stało się początkiem procesu, którego przebieg i efekty pozwalają dzisiaj odpowiedzieć przynajmniej na część pytań stawianych w trakcie negocjacji. Wiele badań i sondaży, w tym sondaż CBOS z 2007 r.1, pokazują, że we wszystkich ważniejszych wymiarach, czyli dezagraryzacji, poziomu i dywersyfikacji źródeł dochodów oraz stanu świadomości mieszkańców wsi, nastąpiły bardzo wyraźne –    co nie znaczy rewolucyjne – zmiany:

• tylko co trzecie wiejskie gospodarstwo domowe posiada użytki rolne o powierzchni 1 ha lub większej;
• ponad połowa mieszkańców wsi (53,6%) to osoby z bezrolnych gospodarstw domowych;
• proces dezagraryzacji uległ znacznemu przyspieszeniu – przed akcesją do UE w ciągu trzech lat (1999–2002) liczba mieszkańców wsi użytkujących ziemię o powierzchni powyżej 1 ha spadła o 1 pkt. proc. (z 53,0% do 52,0%), po akcesji zaś w ciągu kolejnych pięciu lat aż o 14 pkt. proc., do 37,6%.

Powyższe dane wskazują, że system płatności bezpośrednich i wspólna polityka rolna nie zatrzymały dezagraryzacji polskiej wsi, jak obawiano się w trakcie negocjacji, ale wręcz ją przyspieszyły. Zmiany są zróżnicowane regionalnie: w województwie lubelskim posiadanie ziemi deklaruje 47,0% mieszkańców wsi, w podlaskim 49,0%, w łódzkim 40,0%, a w świętokrzyskim 39,0%. Najmniej rolnicze województwa, w których procent właścicieli użytków rolnych na wsi nie przekracza 20,0%, to zachodniopomorskie (12,0%), lubuskie (15,0%), pomorskie (16,0%) oraz opolskie i śląskie (po 20,0%).

Kolejna znacząca zmiana dotyczy struktury społeczno-zawodowej użytkowników ziemi rolnej na polskiej wsi. Okazuje się, że w skład grupy użytkowników ziemi wchodzą dzisiaj przedstawiciele różnych zawodów, którzy nie uważają się za rolników. Właściciele ziemi użytkowanej rolniczo stanowią od 20 do 30% nauczycieli, właścicieli prywatnych firm, dyrektorów i kadry kierowniczej, a nawet zawodów twórczych, naukowców czy specjalistów.

Zauważmy (tabela 3.1), że przedstawiciele tych zawodów posiadają dzisiaj ziemię częściej niż przysłowiowi wiejscy emeryci. Najwyraźniej ziemia użytkowana rolniczo przeszła z rąk osób utrzymujących się wyłącznie z rolnictwa do innych grup zawodowych. Stała się źródłem pozyskiwania dodatkowych dochodów przez mieszkańców wsi (i nie tylko) niebędących rolnikami. Oczywiście oznacza to też, że stale zmniejsza się grupa osób identyfikujących się z zawodem rolnika. Ziemia na polskiej wsi jest dzisiaj, także w czasie kryzysu, swoistą polisą ubezpieczeniową dla różnych grup społeczno-zawodowych. Właściciele użytków rolnych pracują zarówno w gospodarstwie, jak i poza nim. Tylko co drugi (49,0%) deklaruje pracę wyłącznie w swoim gospodarstwie, 15,0% pracuje w instytucji państwowej lub samorządowej, 10,0% w spółce państwowo- prywatnej, a 26,0% w prywatnym zakładzie pracy poza rolnictwem. Fakt, że połowa właścicieli użytków rolnych pracuje poza rolnictwem, pokazuje charakter procesu dywersyfikacji. Z jednej strony rolnictwo jest dla licznych mieszkańców wsi sposobem na pozyskanie dodatkowych dochodów, z drugiej rolnicy aktywnie szukają dodatkowych, pozarolniczych źródeł utrzy mania i je znajdują.

Efektem tego złożonego procesu są wyraźne zmiany struktury społeczno- zawodowej wsi. W ciągu 5 lat o 6 pkt proc. zmniejszył się udział rolników (identyfikujących się z tym zawodem), a zwiększył kadry kierowniczej, specjalistów (wzrost o 2 pkt proc.) oraz pracowników fizyczno-umysłowych i robotników wykwalifikowanych (wzrost o 6 pkt proc.). Najbardziej stabilną grupę tworzą właściciele prywatnych firm, emeryci, renciści i bezrobotni, chociaż odsetek tych ostatnich uległ zmniejszeniu. Otwarte pozostaje pytanie, czy większy udział kadry kierowniczej wyższego i niższego szczebla w życiu polskiej wsi to wynik migracji rezydencjalnej miejskich elit, czy wzmocnienie autonomicznych struktur wiejskiego managementu.

Kolejna zmiana, chociaż o znacznie mniejszym zasięgu, to proces stopniowej polaryzacji gospodarstw rolnych. Zmniejsza się liczba gospodarstw średnich (6–10 ha) na rzecz liczby gospodarstw największych. Liczba gospodarstw
najmniejszych wydaje się bardziej stabilna, jakkolwiek odsetek gospodarstw liczących mniej niż 5 ha zmniejszył się od 2002 r. o 1,6 pkt proc. i w 2008 r. wyniósł 57,1%.

Odziedziczona po PRL niekorzystna struktura agrarna nadal jest problemem polskiego rolnictwa. Wystarczy porównać tempo zmian zachodzących w czasach PRL i po wejściu do UE. W II RP (w 1938 r.) średnia powierzchnia gospodarstwa rolnego wynosiła 5 ha, a po reformie PKWN (1948 r.) – 5,2 ha3. Po 54 (!) latach, czyli w 2002 r., średnia powierzchnia gospodarstwa rolnego w Polsce wynosiła 7,41 ha, czyli zwiększyła się zaledwie o 2,2 ha. Stanowi
to krótkie i trafne podsumowanie „polityki represyjnej tolerancji” PRL. Przypomnijmy, że polityka ta zaczęła się od walki z „kułakami” i do 1984 r., zgodnie z Konstytucją PRL, miała na celu budowę rolnictwa „socjalistycznego”.

Nic więc dziwnego, że w efekcie powstało rolnictwo rozdrobnione i słabe.
Dodajmy, że kolejne siedem lat (2002–2009) przyniosło wzrost średniej powierzchnigospodarstwa rolnego prawie o 3 ha (2,74 ha) do 10,15 ha.

\"\"

Dr Barbara Fedyszak-Radziejowska, Instytut Rozwoju Wsi i Rolnictwa PAN

Źródło: www.fdpa.org.pl
 
 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

12 + 13 =