BPH emituje fajną reklamę, w której taksówkarz wiozący jednego z menedżerów mówi jak ważni są zadowoleni klienci. Ten wysoki rangą menedżer komunikuje tę taksówkarską prawdę swoim kolegom. Bardzo fajna reklama. Tyle że ja też czasem jeżdżę taksówką. Jechałem na spotkanie i pytam taksówkarza o tę reklamę. Wąsaty Pan sprawnie wiozący mnie na spotkanie odpowiada, e Panie, widzieć tę reklamę to widziałem, ale prawdziwa to ona nie jest. Bo bank jest jak ZUS, zawsze płacić mu trzeba, co miesiąc odsetki, i to na złodziejski procent. Tyle realny taksówkarz o prawdziwych bankach. Co nie oznacza, że BPH nie jest prawdziwe. Jest i niech tak zostanie. Pozdrawiam serdecznie wszystkich związanych z tym bankiem.
Wtedy przypomniała mi się scena w filmie “Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz?”, w której baba ze szmatą na kiju wrzeszczy już nie pamiętam, do kogo, że to pijak, a każdy pijak to złodziej. Zastanawia mnie dlaczego banki przez część społeczeństwa postrzegane są jako instytucje delikatnie mówiąc złodziejskie. Moje intuicyjne wytłumaczenie jest proste: wysokie opłaty za prowadzenie rachunków, lub opłaty transakcyjne. Poza tym psychologia odsetek, jakie by nie były są za wysokie. A myślę, że część społeczeństwa bardzo nerwowo reaguje na wszelkie kredyty świąteczne, które zachęcają do zakupów z odroczoną spłatą (boleśnie odczuwalną w styczniu i lutym). Tyle moja intuicja.
Paradoksalnie banki nie robią nic, aby zmienić ten wizerunek, mogą go nie zauważać, ale gdyby ktoś o mnie powiedział, że jestem złodziejem to bym się obraził. Przynajmniej ja nie widzę próby zmiany wizerunku. A staram się widzieć wszystko to, co dzieję się w branży. Ten wizerunek mogłyby zmienić proste stwierdzenie, takie jak na paczce papierosów – Prezes NBP ostrzega – każdy kredyt powoduje konieczność spłaty rat kapitałowych i odsetek, a te mogą wydawać się wysokie w porównaniu z korzyściami z kredytu. Ciekawe, że właściciele lokat nie skarżą się na procenty, które banki im płacą…
Kiedyś wybrałem się do lasu na spacer z moim serdecznym przyjacielem i on wymieniając jeden z banków o świetnej reputacji, stwierdził krótko złodzieje, do nich to ja xxxxxx nigdy nie pójdę. Więc siła tego stwierdzenia jest bardzo duża. Ludzie, prawda jest zupełnie inna. Bankierzy i bankowcy to ludzie, którzy ciężko pracują (wiem coś o tym). Stopy procentowe nie są wysokie, no powiedzmy nie są tak wysokie jak banki by chciały. A jak ktoś uważa, że bank go okrada to niech nie zaciąga kredytu. Tylko skąd weźmie kasę na nowego “paska w dyzlu” na taryfę? Ja za taksówkę też zapłaciłem złodziejską stawkę, ale nie powiem o Panu, który wiózł mnie na spotkaniu, że jest złodziejem. Dlaczego? Bo złodzieja nie zamawia się przez radio taxi
. Popatrzmy na siebie, wszyscy coś sprzedajemy. Wszyscy piszemy ceny, za towary, pracę, usługi. Czy nasze ceny nie są złodziejskie? Jak są, to odczepmy się od banków… i nie nazywajmy ich złodziejami.