Archive for the ‘Państwowa Inspekcja Ochrony Roślin i Nasiennictwa’ Category


Trwa wojna o GMO. Ostre protesty w Warszawie

Głosowanie nas ustawą ma się odbyć 28 lipca, fot.sxc.hu

27 lipca przed gmachem Sejmu ponad 100 przeciwników GMO protestowało przeciw pracom Senatu nad ustawą o nasiennictwie, która zgodnie z unijnymi wymogami dopuszcza rejestracje nasion transgenicznych.

Organizatorzy protestu twierdzą, że nowa ustawa o nasiennictwie spowoduje ograniczenia rolników dostępu do tradycyjnych oraz regionalnych nasion, a co za tym idzie likwidację polskiego rolnictwa. Zdaniem uczestników demonstracji, rolnicy w Polsce staną się niewolnikami korporacji biotechnologicznych.

Protestujemy przeciwko próbom wprowadzenia „tylnymi drzwiami” GMO w Polsce – tłumaczy jedna z organizatorek protestu Danuta Pilarska, przewodnicząca zarządu głównego organizacji producenckiej Ekoland, prezes Związku Zawodowego Rolników Ekologicznych św. Franciszka.

Zdaniem Pilarskiej, jeśli będzie można wpisywać odmiany GMO do katalogu, to automatycznie zostaną one dopuszczone do upraw na terytorium Polski. A to spowoduje załamanie się produkcji ekologicznej.

Nie ma żadnego sposobu kontrolowania pylenia upraw modyfikowanych genetycznie, a zatem utrzymania nieskażonych upraw tradycyjnych. Oznacza to utratę bioróżnorodności i dziedzictwa agrarnego, czyli wielu wyselekcjonowanych na przestrzeni stuleci odmian regionalnych – napisała Pilarska w apelu do Senatora Jerzego Chróścikowskiego, Przewodniczącego Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi.

Uczestnicy protestu są oburzeni, bo, jak twierdzą, nie ma dyskusji publicznej na temat żywności genetycznie modyfikowanej i monitoringu upraw GMO, ani innych regulacji dotyczących tych upraw. Dlatego domagają się odrzucenia ustawy.

Głosowanie nas ustawą ma się odbyć 28 lipca.

W posiedzeniu wezmą udział przedstawiciele rolników i konsumentów, a wśród nich przeciwnicy ustawy.

Przywiozą oni do Senatu polskie, tradycyjne nasiona jako symbol „NIE DLA GMO”.

Protesty zwolenników Polski Wolnej od GMO trwają już od kilku dni w całej Polsce. APEL o odrzucenie ustawy o nasiennictwie poparło już ponad 16 tysięcy osób oraz około 150 organizacji.

We wtorek 26 lipca 2011 Fundacja Międzynarodowa Koalicja dla Ochrony Polskiej Wsi (ICPPC) złożyła do prokuratury „Obywatelskie żądanie wstrzymania głosowania w sprawie ustawy o nasiennictwie”.

Oddanie kontroli nad rynkiem nasion uprawnych właścicielom patentów na odmiany modyfikowane stwarza bezpośrednie zagrożenie suwerenności żywieniowo-ekonomiczej Polski – ostrzega Maciej Kawiak z Fundacji.

Kamila Szałaj

Embargo jednak nie do końca zniesione

Pierwszy transport warzyw znad Wisły przekroczy rosyjską granicę dopiero pod koniec tygodnia, fot.sxc.hu

Mimo, że Rosja już kilka dni temu zniosła embargo na polskie warzywa, pierwszy transport warzyw znad Wisły przekroczy rosyjską granicę dopiero pod koniec tygodnia. Powód? Warzywa muszą być zaopatrzone w specjalne certfikaty, które dadzą Rosjanom gwarancję, że nie ma na nich bakterii EHEC.

Certyfikaty te będą wystawiane przez organy wojewódzkiej Państwowej Inspekcji Ochrony Roślin i Nasiennictwa, na wniosek eksportera, dla gatunków, których uprawa w miejscu produkcji została zbadana na obecność Shiga toksycznych bakterii E. coli – poinformowała Państwowa Inspekcja Ochrony Roślin i Nasiennictwa.

Radca generalny inspekcji Adam Zych wyjaśnił PAP, że na razie pobrane zostały próbki warzyw od największych producentów, którzy sprzedają je na rosyjski rynek.

Inspekcja nie wydała jeszcze żadnego certyfikatu – poinformował PAP Zych. Dodał, że warzywa będą mogły wyjechać dopiero po zakończeniu badań.

Oprócz certyfikatów, eksportowane warzywa muszą być zaopatrzone w świadectwa fitosanitarne, gwarantujące brak chorób zakaźnych i brak nadmiaru pozostałości pestycydów.

Rosyjskie służby sanitarne wprowadziły 2 czerwca embargo na unijne warzywa po wybuchu epidemii zakażeń bakterią EHEC. Po trzech tygodniach Moskwa rozpoczęła zdejmowanie zakazu wwozu krajom UE. Najdłużej na tę decyzje czekała Polska.

Instytut Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej ocenia, że straty z tytułu embarga wyniosły ok 20 mln zł.

Kamila Szałaj

Rosja zniosła embargo na polskie warzywa – podała agencja Interfax. Rosyjską granicę warzywa znad Wisły przekroczą już jutro.

- Od 20 lipca polskie owoce i warzywa mogą wrócić na nasze rynki – poinformował w oficjalnym oświadczeniu Giennadij Oniszczenko, główny lekarz sanitarny Federacji Rosyjskiej.

Od 20 lipca warzywa znad Wisły znów pojadą do Rosji, fot. sxc.hu

Minister rolnictwa Marek Sawicki powiedział Polskiemu Radiu, że informacja o zniesieniu embarga jest na 99 procent prawdziwa. Polska jednak czeka na oficjalne potwierdzenie.

Rosyjskie służby sanitarne wprowadziły 2 czerwca embargo na unijne warzywa po wybuchu epidemii zakażeń bakterią EHEC. Po trzech tygodniach Moskwa rozpoczęła zdejmowanie zakazu wwozu krajom UE. Najdłużej na tę decyzje czekała Polska.

2011-06-07

Czy embargo na polskie warzywa zostanie zniesione?

Czy embargo na polskie warzywa zostanie zniesione? fot.sxc.hu

O rosyjskim embargu na import warzyw z krajów Unii Europejskiej, w tym także z Polski rozmawiali telefonicznie minister rolnictwa Marek Sawicki z szefową resortu rolnictwa Rosji Jeleną Skrynnik.

W związku z wtorkowym nadzwyczajnym posiedzeniem Rady Ministrów UE ds. Rolnictwa i Rybołówstwa omówiono oczekiwania Rosji wobec władz inspekcyjnych Unii Europejskiej.

Zniesienie embarga będzie zależne od kroków jakie podejmie Komisja Europejska i europejskie służby inspekcyjne w sprawie, z jednej strony wyjaśnienia, a z drugiej zapewnienia wzmocnienia systemu i przeciwdziałania w przyszłości zjawiskom, z jakimi mamy obecnie do czynienia.

MRiRW szacuje, że z powodu rosyjskiego embarga tylko w ubiegłym tygodniu straty polskich producentów warzyw wyniosły nawet 22 miliony złotych.

Jak podaje TVP Info, według danych resortu rolnictwa, w 2010 roku Polska wyeksportowała świeże i przetworzone warzywa o wartości 752 mln euro, z czego do Rosji trafiły w ubiegłym roku warzywa o wartości ok. 120 mln euro.

Rosja mówi NIE
Po fali zakażeń pałeczką okrężnicy EHEC, Rosja wprowadziła zakaz importu świeżych warzyw pochodzących ze wszystkich krajów Unii Europejskiej. A UE każdego roku eksportuje do Rosji produkty warte nawet 4 mld euro.

Bakteria nadal atakuje

Jak dotąd nowy szczep bakterii zabił 22 osób, z czego 21 w Niemczech, a 1 w Szwecji. Cały czas przybywa nowych przypadków zakażenia: w Niemczech, Wielkiej Brytanii, Danii, Szwecji, a także w USA i w Polsce.

Kamila Szałaj

Zabijają jednak kiełki fasoli?

Bakteria nadal zabija, fot. sxc.hu

Wstępne badania potwierdzają, że źródłem infekcji wywołanej niebezpieczną bakterią EHEC mogą być hodowane w Dolnej Saksonii (północno-zachodnie Niemcy) kiełki fasoli – poinformował niemiecki rząd. Przynajmniej jeden z pracowników gospodarstwa zaraził się bakterią EHEC.

TVN24.pl podał, że „minister rolnictwa Dolnej Saksonii Gert Lindemann powiedział na konferencji prasowej, że także kiełki innych roślin z gospodarstwa ekologicznego w regionie Uelzen między Hamburgiem a Hanowerem są podejrzane. Dotyczy to łącznie 18 różnych mieszanek kiełków, w skład których wchodzą m.in. kiełki różnych odmian groszku, fasoli i rzodkiewki”.

Rosja wprowadziła zakaz importu świeżych warzyw pochodzących ze wszystkich krajów Unii Europejskiej, fot. sxc.hu

Niemieckie władze przestrzegają przed spożywaniem kiełków do czasu następnego komunikatu. Ostateczne wyniki mają być znane jeszcze w poniedziałek.

W dalszym ciągu nie są wykluczone inne możliwe źródła zakażenia. Dlatego Lindemann zaapelował do Niemców, by nie jedli pomidorów, ogórków i sałaty.

Bakteria nadal atakuje

Jak dotąd nowy szczep bakterii zabił 22 osób, z czego 21 w Niemczech, a 1 w Szwecji. Cały czas przybywa nowych przypadków zakażenia: w Niemczech, Wielkiej Brytanii, Danii, Szwecji, a także w USA i Polsce. U kobiety, która przebywa już od dwóch tygodni w szczecińskim szpitalu, wykryto bakterię Escherichia coli typu 0104, czyli nowy groźny szczep bakterii – dowiedziała się nieoficjalnie TVN24. Zakażona wróciła z Niemiec.

Poszkodowani są rolnicy

Bakteria EHEC coraz bardziej daje się we znaki także unijnym producentom warzyw i owoców. Hiszpańscy rolnicy szacują, że w wyniku „afery ogórkowej” stracili przynajmniej 200 mln euro. Premier Hiszpanii Jose Luis Rodriguez Zapatero zapowiedział, że Hiszpania będzie się domagać odszkodowania za szkody w rolnictwie, spowodowane oskarżeniami Niemiec, że za zakażenia bakterią EHEC odpowiedzialne są hiszpańskie warzywa.

Cierpią także polscy rolnicy. Sprzedawcy skarżą się, że klienci nie chcą kupować warzyw, przede wszystkim ogórków.

- Polscy rolnicy ponoszą dziś konsekwencje upowszechniania niesprawdzonych do końca informacji i niesłusznego obciążania producentów warzyw winą za zaistniałą sytuację – uważa prezes Krajowej Rady Izb Rolniczych Wiktor Szmulewicz. Zaapelował on o nieuleganie panice i skrytykował podawanie niesprawdzonych informacji o źródle zakażenia.

Zamknięty został także spory rynek zbytu. Bowiem kilka dni temu Rosja wprowadziła zakaz importu świeżych warzyw pochodzących ze wszystkich krajów Unii Europejskiej. A UE każdego roku eksportuje do Rosji produkty warte nawet 4 mld euro.

Kamila Szałaj

Okazuje się, że zamieszanie wokół ogórków, po wykryciu w importowanych do Niemiec z Hiszpanii ogórkach bakterii EHEC, jest korzystne dla polskich producentów warzyw.

Afera ogórkowa sprzyja polskim rolnikom, fot.sxc.hu

Afera ogórkowa sprzyja polskim rolnikom, fot.sxc.hu

Jak informuje „Puls Biznesu”, konsumpcja ogórków w Polsce w ostatnich dniach się nie załamała.

- W naszej sieci już od blisko 2 miesięcy sprzedawane są wyłącznie ogórki polskie. Informacja o ich pochodzeniu z pewnością uspokaja klientów i zachęca do ich zakupu. W efekcie w ostatnim czasie nie zauważyliśmy spadku sprzedaży ogórków – mówi „PB” Michał Sikora, rzecznik Tesco Polska.

Sprzedaży polskich warzyw przysłużyły się zapewne komunikaty płynące z Państwowej Inspekcji Sanitarnej. Uspokajały one, że w Polsce nie ma skażonych partii, ale należy zachować szczególną ostrożność w spożywaniu warzyw importowanych. Główny Inspektor Ochrony Roślin i Nasiennictwa uspokajał natomiast, że stosowane w Polsce technologie produkcji warzyw ograniczają do minimum możliwość wystąpienia tożsamego zagrożenia w krajowych uprawach. Dlatego Polacy postanowili kupować rodzime, pochodzące z naszych pól, a przez to pewne produkty.

W Polsce produkcję ogórków gruntowych szacuje się na około 260-290 tys. ton rocznie, a ogórków spod osłon i ze szklarni na około 220 tys. ton. Zaś wartość tego rynku wynosi ponad 700 mln zł rocznie.

Kamila Szałaj

“Nowoczesna wieś – konkurencyjne rolnictwo” – pod takim hasłem Sojusz Lewicy Demokratycznej ogłosił program dla wsi oraz rolnictwa. Szef Sojuszu, Grzegorz Napieralski przekonywał w połowie maja w Spale, że partia chce zmienić złą sytuację na wsi.

SLD opowiada się za utrzymaniem Kasy Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego tylko dla rolników, fot.sxc.hu

Według Sojuszu, opieka zdrowotna i dostęp do dóbr kultury ludności wiejskiej są na dużo niższym poziomie niż mieszkańców miast. Dzieci i młodzież wiejska mają dużo gorszą niż ich rówieśnicy w miastach, możliwość korzystania z nowoczesnej edukacji. Zły stan infrastruktury komunikacyjnej na wsi, a także nie realizowanie programu reelektryfikacji obszarów wiejskich, oddala, według SLD, z każdym rokiem szansę mieszańców wsi na lepsze i stabilne życie. Mimo znacznego wsparcia producentów rolnych z funduszy Unii Europejskiej kondycja ekonomiczna gospodarstw rolnych w Polsce z roku na rok ulega pogorszeniu.

Więcej na wieś

SLD w swoim programie zapowiada m.in.:

  • zwiększenie wielkości środków finansowych na rozwój infrastruktury wiejskiej poprzez zmianę priorytetów w Programie Rozwoju Obszarów Wiejskich i Regionalnych Programach Operacyjnych,
  • działania w celu niwelowania różnic rozwojowych na obszarach wiejskich między regionami kraju ze szczególnym uwzględnieniem regionów Polski wschodniej,
  • zapewnienie dostępu do szerokopasmowego Internetu,
  • działania dążące do zrównania od 2014 roku dopłat bezpośrednich do poziomu rolników państw „Starej Unii”.

Według SLD w nowej Wspólnej Polityce Rolnej dotacje powinny być przyznawane do hektara uprawianej ziemi. Płatność tego typu powinna być przyznawana wszystkim rolnikom, którzy zobowiążą się do zarządzenia i utrzymania obszaru rolnego na z góry ustalonym poziomie. SLD jest także za prostszą formułą wniosków o dopłaty bezpośrednie. Obiecuje, że wnioski te będą składane co trzy lata, a nie co roku, jeżeli nie następuje zmiana struktury gospodarstwa i jego wielkość obszarowa.
Według SLD w nowej Wspólnej Polityce Rolnej dotacje powinny być przyznawane do hektara uprawianej ziemi, fot.sxc.hu

Polska lewica sprzeciwia się obniżeniu w budżecie Unii Europejskiej na lata 2014 – 2020 środków finansowych na realizowanie Wspólnej Polityki Rolnej.

KRUS zostaje, ARR pod młotek
SLD opowiada się za utrzymaniem Kasy Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego tylko dla rolników. Przy rejestracji nowych ubezpieczonych przyjęty będzie warunek, że podstawowym źródłem utrzymania rodziny rolnika jest gospodarstwo rolne.

Lewica chce także tańszej obsługi wsi i rolnictwa przez instytucje i agencje rolne, dlatego zapowiada połączenie Agencji Rynku Rolnego z Agencją Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa.

Poza tym SLD połączy pięć inspekcji dbających o bezpieczeństwo żywności w dwie.  I tak na bazie Inspekcji Weterynaryjnej powstanie agencja rządowa, której kompetencje zostaną rozszerzone o część zadań Inspekcji Sanitarnej oraz Państwowej Inspekcji Ochrony Roślin i Nasiennictwa. Natomiast Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych połączona zostanie z  Inspekcją Handlową.

Kamila Szałaj