Posts Tagged ‘GMO’


Uprawa kukurydzy MON 810 będzie w Polsce zakazanaMinister rolnictwa Marek Sawicki zapewnił, że w Polsce zostanie wprowadzony zakaz upraw modyfikowanej kukurydzy MON 810.

Takiego zakazu domagały się organizacje ekologiczne.

- Prawo europejskie zakazuje jakiejkolwiek dyskryminacji roślin genetycznie modyfikowanych, ale daje możliwości stosowania w uzasadnionych przypadkach zakazu krajowego. Z takiej możliwości chcę skorzystać – powiedział Sawicki i dodał, że zakaz zostanie wprowadzony w formie rozporządzenia.

Ekolodzy m.in. z Greenpeace domagali się zakazu upraw GMO w Polsce, grając przed kancelarią premiera na olbrzymim bębnie.

Olejanko

ICCP: Postawił rolny minister Marek i bogu świeczkę, i diabłu ogarekStowarzyszenie „Polska Wolna od GMO”, Międzynarodowa Koalicja dla Ochrony Polskiej Wsi, oraz Koalicja „Polska Wolna od GMO” organizuje konferencję prasową pod gmachem Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Spotkanie odbędzie się 4 października w samo południe.

Przeciwnicy GMO domagają się m.in. jasnego stanowiska w sprawie upraw GMO od ministrów rolnictwa i rozwoju wsi i od ministra środowiska.

Ministrowie koalicji PO-PSL muszą NATYCHMIAST przerwać tę grę z opinią publiczną i zdecydowanie określić swoje stanowisko w sprawie upraw GMO w Polsce, wydając odpowiednie rozporządzenia zakazujące upraw GMO – apelują organizatorzy konferencji.

Organizatorzy spotkania chcą także przedstawić ministrom PETYCJĘ podpisaną przez tysiące wyborców i wręczyć im “nagrody” adekwatne do ich zaangażowania w sprawie egzekwowania zakazu upraw GMO w Polsce.

Ciekawostką jest zapowiedź organizatorów, że tłem do konferencji będzie akcja z symbolicznym “WIELKIM DEMONEM” i marionetkami ministrów rolnictwa i środowiska – Genetycznie Modyfikowanych Organizmów.

W liście przesłanym do naszej redakcji, organizatorzy konferencji zwracają uwagę że „Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi, Pan Marek Sawicki, i Minister Środowiska, Pan Andrzej Kraszewski, głośno ogłaszają swoje zamiary wywarcia presji w celu wprowadzenia ogólnoeuropejskiego zakazu GMO. ŻADEN Z NICH JEDNAK NIE POWIEDZIAŁ, co zrobią w tej sprawie w Polsce, chociaż TO WŁAŚNIE ONI MOGĄ NATYCHMIAST WPROWADZIĆ ZAKAZ UPRAW, wydając odpowiednie rozporządzenia. Wezwanie do wprowadzenia zakazu w Europie bez wcześniejszego wprowadzenia zakazu w Polsce na pewno nie będzie potraktowane poważnie ani w samej Brukseli, ani  przez  inne  kraje Unii Europejskiej”.

Przeciwnicy GMO przypominają, że większość polskiego społeczeństwa jest przeciwna wprowadzeniu w naszym kraju upraw genetycznie modyfikowanych.

TEN PRZEDWYBORCZY GEST PIŁATA -  przerzucenia odpowiedzialności za nasz  kraj na Komisję Europejską  – wzbudził oburzenie wśród opinii publicznej, która zdecydowanie popiera Polskę wolną od GMO. Szeroka Koalicja na rzecz Polski wolnej od GMO będzie podkreślała ministerialne oszustwa bowiem: SPRAWA WPROWADZENIA GMO “SZCZEGÓLNIE BLISKA” MINISTROWI ŚRODOWISKA oraz POSTAWIŁ ROLNY MINISTER MAREK I BOGU ŚWIECZKĘ, I DIABŁU OGAREK” – informuje Jadwiga Łopata z Międzynarodowej Koalicji dla Ochrony Polskiej Wsi.

fot.sxc.hu

Kaczyński: rząd psuje polskie rolnictwo

Prezes PiS Jarosław Kaczyński przestrzegał w piątek przed żywnością genetycznie modyfikowaną, wzywał do wyrównania unijnych dopłat dla polskich rolników i mówił o tym, że są oni oszukiwani przez “różnego rodzaju” hurtowników.

Konferencja prasowa, w której wziął udział Jarosław Kaczyński, nosiła tytuł: “Cztery lata psucia polskiego rolnictwa przez rząd PO-PSL”.

Mówiąc o wyrównaniu dopłat dla rolników Jarosław Kaczyński stwierdził, że ta sprawa powinna być załatwiona w 2013 roku, bowiem w myśl obowiązującego w Unii Europejskiej prawa, właśnie w tym roku powinno dojść do wyrównania dopłat bezpośrednich.

To jest nasze uprawnienie, które musi być zrealizowane. Tutaj chodzi o dyskryminacje polskich rolników i o dyskryminację Polski – powiedział Kaczyński.

Druga sprawa to Polska wolna od GMO – oświadczył były premier. Podkreślił, że problem żywności zmodyfikowanej genetycznie ma „podstawowe znaczenie dla kształtu polskiego rolnictwa, dla bezpieczeństwa żywnościowego Polski”.

Prezes PiS wypowiedział się na temat stosunku szefa PSL Waldemara Pawlaka do kwestii żywności modyfikowanej genetycznie.

Dowiedzieliśmy się wszyscy, że obecny wiceprezes Rady Ministrów i minister gospodarki (…) jest cichym lobbystą tej sprawy. To jest tego rodzaju problem, który w każdym normalnym demokratycznym, praworządnym państwie powinien być wyjaśniony – stwierdził Kaczyński.

Trzecią sprawą, o której wspomniał Jarosław Kaczyński, jest kwestia oszukiwania rolników „przez różnego rodzaju hurtowników, którzy kupują od nich produkty, i później za to nie płacą”.

Trzeba z tym skończyć – powiedział. Dodał, że najwyższy czas by mechanizmy egzekwowania tych zobowiązań zaczęły funkcjonować.

Swoje stanowisko przedstawił także Krzysztof Jurgiel, szef zespołu rolnego PiS, zaznaczając, że PiS ma opracowany nowy program dotyczący finansowania i planowania rozwoju obszarów wiejskich. Wiceprzewodniczący Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi oceniając pracę obecnego rządu, poinformował, że koalicja PO-PSL przewiduje ograniczenie środków na rozwój obszarów wiejskich na najbliższe 20 lat.

Z kolei Janusz Wojciechowski za kluczową sprawę dla polskiego rolnictwa uznał wyrównywanie dopłat bezpośrednich, twierdząc, że rząd przyzwolił na dalszą dyskryminację rolników po 2013 roku. Wiadomo już, że rolnictwo polskie może liczyć na dofinansowanie z Unii Europejskiej w wysokości 3 mld euro rocznie, natomiast rolnictwo niemieckie otrzyma ponad 5 mld euro.

Ten, który ma trudniej, musi dostać większą pomoc – i o to będziemy walczyć – zapowiedział eurodeputowany.

Prezes PiS oświadczył, że w ciągu przeszło 20 lat polskiej demokracji, nikt nie miał takiego „dobrego zespołu rolnego”, jaki posiada Prawo i Sprawiedliwość.

Wystapieniem Kaczyńskiego oburzeni sa posłowie z PSL.

Szef PSL Waldemar Pawlak powiedział, że “Kaczyński już raz przepraszał PSL i jest na najlepszej drodze, żeby znowu przepraszać”. Stwierdził, że w sprawach rolnych Kaczyńskiemu doradzają “geodeta, prawnik i matematyk”.

Pawlak pytany, czy możliwa byłaby koalicja z PiS po wyborach powiedział, że partia ta sama się z takiej możliwości wyklucza. “Dzisiejszy dzień pokazuje, że prezesowi PiS zależy na kłótni ze wszystkimi. My PiS-u nie zaczepiamy, a oni co i rusz próbują nas szturchać” – stwierdził prezes PSL.

Odnosząc się do wypowiedzi Prezesa PiS na temat GMO, obecny minister rolnictwa, Marek Sawicki, domaga się, by “PiS jasno się określił, czy wspiera nasze stanowisko: “Europa w pełni wolna od GMO” i przystępuje do współrealizacji, czy też będzie stał w rozkroku: “Europa i Polska wolna od GMO w zakresie ustaw z paszy, ale importowanej żywności już niekoniecznie”.

fot. PiS

Lisowska: uprawa GMO to rolnictwo bez rolnika

Wprowadzenie w Polsce upraw GMO może doprowadzić do upadku drobnych gospodarstw rolnych – uważa dr hab. Katarzyna Lisowska.

Przyjęta przez parlament ustawa o nasiennictwie nie reguluje sprawy upraw genetycznie modyfikowanych, ale też ich nie zakazuje. Określa tryb rejestracji i wytwarzania materiału siewnego, głównie tradycyjnych odmian. Zawiera jednak zarazem, wywołujący duże kontrowersje, przepis dotyczący możliwości rejestracji odmian transgenicznych. Ustawa czeka na podpis prezydenta, który ma czas na podjęcie decyzji do 24 sierpnia.

Zdaniem dr Katarzyny Lisowskiej z Instytutu Onkologii w Gliwicach, najważniejszym problemem związanym z GMO, w kontekście wspomnianej ustawy, jest wpływ tej technologii na polskie rolnictwo.

Uprawa GMO to rolnictwo bez rolnika. Na tysiące hektarów wystarcza kilka osób do obsługi. W Ameryce Południowej właściciel mieszka w Santiago de Chile i nigdy nie widział swoich areałów. Wynajmuje firmę, która wiosną posieje, kilka razy opryska plantacje, a potem zbierze zbiory. Polska ani Europa to nie są miejsca, gdzie tego typu rodzaj rolnictwa powinniśmy promować – powiedziała Lisowska.

Wprowadzanie latyfundiów – jak podkreśliła – może skończyć się upadkiem drobnych gospodarstw rolnych.

Trzeba myśleć o tym, jak ta żyjąca na wsi część społeczności stawi czoła konkurencji potężnych koncernów i mechanizmów wprowadzających latyfundyzację wsi – powiedziała.

Jej zdaniem, nie ma możliwości by rolników, którzy uprawiają zboże niemodyfikowane, ochronić przed roślinami modyfikowanymi. Unia Europejska ma wprawdzie określone zasady koegzystencji, które mają zniwelować negatywne skutki zanieczyszczeń, ale nie ma skutecznej metody zabezpieczającej przed mieszaniem się ziaren.

Pyłek kukurydzy w czasie tornada może się przenieść na setki kilometrów i żadna strefa buforowa nie pomoże. Rośliny takie jak rzepak mają drobne ziarna, które gubią się w czasie transportu i pozostają w maszynach siewnych – wyjaśniła.

Zdaniem dr Lisowskiej, rośliny modyfikowane genetycznie nie pozostają też bez wpływu na ludzkie zdrowie.

GMO to nie jest cyjanek potasu, który przynosi natychmiastowy efekt. Tutaj dynamika ujawniania się szkodliwych zmian – tak jak w przypadku palenia papierosów czy narażenia na azbest – ujawni się po dłuższym czasie. GMO w żywności mamy dopiero od 17 lat, nie ma w tej chwili obserwacji jego wpływu na ludziach – powiedziała dr Lisowska.

Nie podzieliła również tezy, że żywność pochodząca z odmian GMO jest dobrze przebadana. Jak podkreśliła, instytucje takie jak EFSA (European Food Safety Authority) nie przeprowadzają własnych badań bezpieczeństwa GMO, a analizują jedynie wyniki dostarczane im przez producentów.

Czy producent, starający się autoryzację produktu, dostarczy wyniki, które pozostawiają jakiekolwiek wątpliwości co do bezpieczeństwa? – zapytała. „To jest konflikt interesów” – dodała.

Wstępne badania pokazują, że zagrożeniem dla zdrowia człowieka nie jest sama manipulacja genetyczna, a bardziej technologia upraw GMO.

W Ameryce Południowej są latyfundia pełne soi GMO, które opryskuje się z samolotów. Te samoloty opryskują chwastobójczym Roundup’em mieszkających tam ludzi i ich pola. W tych okolicach już od kilku lat notuje się podwyższony odsetek problemów z płodnością, pojawiają się wady wrodzone dzieci – powiedziała rozmówczyni.

Jej zdaniem w polskich sklepach produktów z GMO jest niewiele.

Wszystkie opowieści o tym, że piękne truskawki, pomidory czy mandarynki bez pestek muszą być GMO to bzdury. To działanie na podświadomość: skoro wszędzie tego jest pełno, to już nie ma przed tym ucieczki. To nie jest prawda – zaznaczyła.

Jak tłumaczyła, 95 proc. światowego areału upraw roślin modyfikowanych genetycznie to cztery rośliny: soja, kukurydza, rzepak i bawełna. Soja w większości przypadków jest wykorzystywana jako pasza, a kukurydza i rzepak w dużym stopniu są przerabiane na biopaliwa.

To kolejny przykład socjotechniki. Mówi się, że chcemy nakarmić głodujący świat, a tak naprawdę nie karmimy głodujących, tylko wlewamy to do baku samochodowego – zaznaczyła.

W Polsce – z roślin modyfikowanych genetycznie – najczęściej możemy spotkać się z soją. Tylko kupując tę z certyfikatem możemy być pewni, że jest wolna od GMO.

Problemem może być białko sojowe w wędlinach. Nie sądzę by były to jednak takie ilości, których należałoby się obawiać. Ja kukurydzę kupuję węgierską (…), bo Węgrzy mają zakaz upraw kukurydzy MON 810. Co jest w płatkach kukurydzianych, tego już niestety nie wiemy – powiedziała rozmówczyni PAP, która uczestniczyła w konsultacjach prezydenta z naukowcami w sprawie ustawy o nasiennictwie.

PAP – Nauka w Polsce, Ewelina Krajczyńska

Źródło: www.naukawpolsce.pap.pl, fot. sxc.hu

Przeciwnicy GMO jadą pod Pałac PrezydenckiPogrzeb rodzimej kukurydzy i pszczółki Mai – to tylko niektóre z punktów programu protestu, który dziś odbędzie się w Warszawie pod Pałacem Prezydenckim. Ekolodzy zaapelują do prezydenta o niepodpisywanie nowej ustawy o nasiennictwie.

Podobny protest przeciwnicy GMO zapowiadają także w Toruniu na 20 sierpnia.

Protest rozpocznie się o godz. 16.30 na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie, przed Pałacem Prezydenckim – informuje Agnieszka Kubas z Komitetu Obywatelskiego „Gamonie i krasnoludki”.

Prezydent Bronisław Komorowski nie podjął jeszcze decyzji, czy ustawę podpisze.  Ma na to czas do 24 sierpnia.

Kancelaria Prezydenta zapewnia, że prezydent analizuje argumenty zwolenników i przeciwników GMO.

Prezydent z najwyższą uwagę wsłuchuje się w argumenty różnych stron prezentowane w dyskusji na temat skutków prawnych wprowadzenia tej ustawy. Zawsze jednak podpisywana przez pana prezydenta ustawa musi być zgodna z konstytucją – powiedziała w piątek PAP szefowa prezydenckiego biura prasowego Joanna Trzaska-Wieczorek.

Ustawa, jeszcze na poziomie prac w parlamencie, wzbudzała wiele kontrowersji. Chodzi przede wszystkim o to, że nie zakazuje upraw genetycznie modyfikowanych. Przeciwko tej ustawie kilkakrotnie przed Sejmem protestowały organizacje ekologiczne.

Od kilku dni trwa akcja OCALIĆ POLSKIE NASIONA.

Pamiętajmy – nasiona są początkiem wszystkiego, bez nich nie będzie żywności, nie będzie życia. GMO i przejęte przez korporacje nasiona są i będą jeszcze bardziej w przyszłości narzędziem zniewolenia człowieka i narodów. Już teraz na całym świecie aż 67% wszystkich nasion jest w rękach tylko 10 korporacji. Nasiona GMO są narzędziem kontroli całego łańcucha żywnościowego przez korporacje i powiązanych z nimi polityków. ODBIERZMY i OCALMY POLSKIE NASIONA dla nas i przyszłych pokoleń – apelują inicjatorzy akcji z Międzynarodowej Koalicji dla Ochrony Polskiej Wsi.

W Unii Europejskiej 9 krajów zabroniło odmian genetycznie modyfikowanych na swoim terytorium.

"To likwidacja polskiego rolnictwa"O niepodpisywanie nowej ustawy o nasiennictwie zaapelował do prezydenta Bronisława Komorowskiego Związek Zawodowy Rolników Ekologicznych św. Franciszka z Asyżu. Zdaniem związkowców wejście w życie tej ustawy zagraża zdrowiu naszego społeczeństwa, ponieważ dopuszcza uprawy roślin modyfikowanych genetycznie na terenie Polski.

Naszym zdaniem nowa Ustawa o nasiennictwie jest faktycznie wprowadzeniem „tylnymi drzwiami” GMO w Polsce. Nowa ustawa o nasiennictwie ogranicza rolnikom dostępu do tradycyjnych i regionalnych nasion. Co za tym idzie  jest to likwidacja polskiego, dobrego, prawdziwego rolnictwa. Rolnicy w Polsce staną się niewolnikami korporacji biotechnologicznych – pisze w liście do prezydenta Danuta Pilarska, prezes ZZRE.

Zdaniem rolników ekologicznych, nowa ustawa o nasiennictwie dopuszcza możliwość wpisywania GMO do katalogu krajowego ponieważ wykreślono wcześniejszy zakaz. Oznacza to, że skoro można będzie wpisywać odmiany GMO do katalogu, to automatycznie są one dopuszczone do upraw na terytorium Polski.

W nowej ustawie w art. 104 ust. 2 zapisano, że materiał siewny GMO nie może być dopuszczony do obrotu. Oznacza to, że zapis z poprzedniej wersji ustawy z roku 2006 (choć w nieco zmienionym brzmieniu) pozostał. W nowej wersji ustawy wykreślono jednak zapis z poprzedniej, że materiał odmian GMO nie będzie wpisywany do krajowego katalogu. Oznacza to, że zakaz art. 104 ust. 2 jest pozorny. Skoro można będzie wpisywać odmiany GMO do katalogu, to automatycznie są one dopuszczone do upraw na terytorium RP. Odrzucono również poprawkę dotyczącą doprecyzowania pojęcia „obrót” tak, aby nasiona przywożone na własny użytek też stanowiły obrót. Wówczas powyższy art. 104 ust. 2 odnosiłby się również do obrotu na własny użytek. Jeśli połączymy to z umieszczeniem odmian GMO w katalogu, w rezultacie mimo zapisu o zakazie obrotu z art. 104 każdy użytkownik będzie mógł uniknąć odpowiedzialności za łamanie tego pozornego zakazu (żaden sąd administracyjny nie uzna naruszenia art. 104 ust. 2, jeśli rolnik będzie uprawiał odmianę GMO umieszczoną w katalogu) – czytamy w liście do prezydenta.

Przeciwnicy GMO przekonują, że z przyrodniczego punktu widzenia nie ma żadnego sposobu kontrolowania pylenia upraw modyfikowanych genetycznie, a zatem utrzymania nieskażonych upraw tradycyjnych. Ich zdaniem oznacza to utratę bioróżnorodności i dziedzictwa agrarnego, czyli wielu wyselekcjonowanych na przestrzeni stuleci odmian regionalnych.

Uprawy transgeniczne stanowią też poważne zagrożenie dla zdrowia ludzi i zwierząt. Nie ma danych na temat długotrwałego spożywania GMO przez ludzi, jednak doświadczenia na zwierzętach dowodzą, że spożywanie GMO prowadzi do poważnych problemów zdrowotnych, zwiększonej zachorowalności na raka, obniżenia płodności, a także negatywnych zmian w wątrobie, nerek i mózgu już w trzecim i czwartym pokoleniu myszy karmionych ziarnem transgenicznym. Dodatkowo uprawy transgeniczne wbrew powszechnemu mniemaniu wymagają dużych ilości środków chemicznych. Badania dowiodły, że najczęściej stosowany przy uprawach GMO środek Roundup w stężeniu 800 razy mniejszym niż występujące w roślinach GMO zabija komórki człowieka w przeciągu 2-3 dni. Nawet w mniejszym stężeniu Roundup zaburza system hormonalny, blokując wydzielanie i działanie hormonów płciowych – mają one kluczowe znaczenie dla rozwoju płodu ludzkiego. Bez nich nie jest możliwe ukształtowanie się narządów płciowych noworodka. Roundup zaburza przebieg ciąży i powoduje poronienia – przekonuje Pilarska.

Z prośbą o spotkanie z Pierwszą Damą RP Anną Komorowską wystąpiły kobiety, m.in. Ewa Rembiałkowska, prof. SGGW, Prezes Forum Rolnictwa Ekologicznego im. M. Górnego, Jadwiga Łopata z Międzynarodowej Koalicji dla Ochrony Polskiej Wsi, Danuta Pilarska, rolniczka, Prezes Związku Zawodowego Rolników Ekologicznych św. Franciszka z Asyżu. Chcą rozmawiać o zagrożeniach, jakie stwarzają przepisy nowej ustawy o nasiennictwie.

Pozwalając na zanieczyszczenie przez GMO naszych pól skazujemy siebie, nasze dzieci i przyszłe pokolenia na skażoną biologicznie żywność i środowisko oraz na niewolniczą zależność od korporacji, których jedynym celem jest szybki i jak największy zysk – czytamy w liście do Pierwszej Damy.

29 lipca Senat RP przyjął ustawę o nasiennictwie bez poprawek. Teraz ustawa czeka na podpis prezydenta.

Senat RP przyjął ustawę o nasiennictwie bez poprawek

Przeciwnicy GMO uważają, że ta ustawa otwiera Polskę na uprawy GMO oraz spowoduje poważne ograniczenia dostępu do tradycyjnych i regionalnych nasion, fot.sxc.hu

W piątek 29 lipca, Senat RP przyjął ustawę o nasiennictwie bez poprawek. Obecnych było 87 senatorów, za ustawą bez żadnych poprawek głosowało 45, przeciw 36, wstrzymało się 6.

Ustawa wdraża 31 dyrektyw, 7 decyzji i 2 rozporządzenia Unii Europejskiej w zakresie rejestracji odmian uprawnych, wytwarzania i oceny materiału siewnego roślin rolniczych, warzywnych, sadowniczych i ozdobnych, zasad etykietowania i oznaczania materiału siewnego, obrotu i kontroli materiału siewnego.

Przeciwnicy GMO uważają, że ta ustawa otwiera Polskę na uprawy GMO oraz spowoduje poważne ograniczenia dostępu do tradycyjnych i regionalnych nasion.

Domagają się oni prawa do nieograniczonego obrotu nasionami tradycyjnymi, a także żądają natychmiastowych regulacji prawnych chroniących rodzime nasiona i weryfikacji planów prywatyzacji polskich central nasiennych oraz umów sprzedaży, które powinny gwarantować rolnikom dostęp do rynku dla nasion rodzimych.

Zwolennicy Polski Wolnej od GMO protestowali w całej Polsce. APEL o odrzucenie ustawy o nasiennictwie poparło już ponad 16 tysięcy osób oraz około 150 organizacji.

26 lipca 2011 Fundacja Międzynarodowa Koalicja dla Ochrony Polskiej Wsi (ICPPC) złożyła do prokuratury „Obywatelskie żądanie wstrzymania głosowania w sprawie ustawy o nasiennictwie”.

Oddanie kontroli nad rynkiem nasion uprawnych właścicielom patentów na odmiany modyfikowane stwarza bezpośrednie zagrożenie suwerenności żywieniowo-ekonomiczej Polski – ostrzega Maciej Kawiak z Fundacji.

Głos w tej sprawie zabrał także minister Marek Sawicki. Jego zdaniem nieuprawnione jest przypisywanie ustawie o nasiennictwie możliwości regulowania spraw dotyczących organizmów genetycznie zmodyfikowanych.

Nie można posługując się demagogią do celów politycznych, wprowadzać w błąd Polaków – podkreśla szef resortu rolnictwa.

Jak poinformowało MRiRW, „do ustawy o nasiennictwie, mimo iż nie dotyczy ona spraw związanych z organizmami genetycznie zmodyfikowanymi, wprowadzono zakaz obrotu materiałem siewnym odmian genetycznie zmodyfikowanych (art. 104 ust. 2).

Ustawa ta umożliwi Ministrowi Rolnictwa i Rozwoju Wsi (art. 104 ust. 11) w przypadku uzyskania danych potwierdzających nieprzydatność danej odmiany do uprawy w warunkach polskich lub zagrożeń dla ludzi, zwierząt, czy też środowiska wprowadzenie zakazu stosowania materiału siewnego tej odmiany. Przepis ten został opracowany na wzór innych państw, które wprowadziły już zakazy uprawy genetycznie zmodyfikowanych roślin.wpis do krajowego rejestru odmian następuje po przeprowadzeniu odpowiednich badań (OWT – odrębność, wyrównanie, trwałość; WGO – wartość gospodarcza odmiany).

Pozostawienie w ustawie o nasiennictwie przepisów umożliwiających dokonanie wpisu do krajowego rejestru nie wpłynie więc na zwiększenie dostępności odmian GMO dla polskich rolników, umożliwi natomiast przeprowadzenie badań danej odmiany, które pozwolą na określenie jej negatywnych lub pozytywnych cech istotnych przy podejmowaniu decyzji o dokonaniu wpisu”.

Trwa wojna o GMO. Ostre protesty w Warszawie

Głosowanie nas ustawą ma się odbyć 28 lipca, fot.sxc.hu

27 lipca przed gmachem Sejmu ponad 100 przeciwników GMO protestowało przeciw pracom Senatu nad ustawą o nasiennictwie, która zgodnie z unijnymi wymogami dopuszcza rejestracje nasion transgenicznych.

Organizatorzy protestu twierdzą, że nowa ustawa o nasiennictwie spowoduje ograniczenia rolników dostępu do tradycyjnych oraz regionalnych nasion, a co za tym idzie likwidację polskiego rolnictwa. Zdaniem uczestników demonstracji, rolnicy w Polsce staną się niewolnikami korporacji biotechnologicznych.

Protestujemy przeciwko próbom wprowadzenia „tylnymi drzwiami” GMO w Polsce – tłumaczy jedna z organizatorek protestu Danuta Pilarska, przewodnicząca zarządu głównego organizacji producenckiej Ekoland, prezes Związku Zawodowego Rolników Ekologicznych św. Franciszka.

Zdaniem Pilarskiej, jeśli będzie można wpisywać odmiany GMO do katalogu, to automatycznie zostaną one dopuszczone do upraw na terytorium Polski. A to spowoduje załamanie się produkcji ekologicznej.

Nie ma żadnego sposobu kontrolowania pylenia upraw modyfikowanych genetycznie, a zatem utrzymania nieskażonych upraw tradycyjnych. Oznacza to utratę bioróżnorodności i dziedzictwa agrarnego, czyli wielu wyselekcjonowanych na przestrzeni stuleci odmian regionalnych – napisała Pilarska w apelu do Senatora Jerzego Chróścikowskiego, Przewodniczącego Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi.

Uczestnicy protestu są oburzeni, bo, jak twierdzą, nie ma dyskusji publicznej na temat żywności genetycznie modyfikowanej i monitoringu upraw GMO, ani innych regulacji dotyczących tych upraw. Dlatego domagają się odrzucenia ustawy.

Głosowanie nas ustawą ma się odbyć 28 lipca.

W posiedzeniu wezmą udział przedstawiciele rolników i konsumentów, a wśród nich przeciwnicy ustawy.

Przywiozą oni do Senatu polskie, tradycyjne nasiona jako symbol „NIE DLA GMO”.

Protesty zwolenników Polski Wolnej od GMO trwają już od kilku dni w całej Polsce. APEL o odrzucenie ustawy o nasiennictwie poparło już ponad 16 tysięcy osób oraz około 150 organizacji.

We wtorek 26 lipca 2011 Fundacja Międzynarodowa Koalicja dla Ochrony Polskiej Wsi (ICPPC) złożyła do prokuratury „Obywatelskie żądanie wstrzymania głosowania w sprawie ustawy o nasiennictwie”.

Oddanie kontroli nad rynkiem nasion uprawnych właścicielom patentów na odmiany modyfikowane stwarza bezpośrednie zagrożenie suwerenności żywieniowo-ekonomiczej Polski – ostrzega Maciej Kawiak z Fundacji.

Kamila Szałaj

Bez GMO ze względu na ochronę środowiska?
2011-07-12

Bez GMO ze względu na ochronę środowiska?

Kukurydza, fot.sxc.hu

Od ponad roku toczą się Brukseli dyskusje na temat większej swobody w podejmowaniu krajowych zakazów uprawy GMO.

Wstępna propozycja zakładała, że państwa członkowskie mogą zakazać uprawy GMO na podstawie różnorodnych przyczyn poza przyczynami dotyczącymi zdrowia oraz ochrony środowiska. Ale po fali sprzeciwów państw członkowskich, 6 lipca europarlamentarzyści zadecydowali, że czynniki dotyczące ochrony środowiska zostaną zaliczone do katalogu przyczyn umożliwiających zakaz upraw GMO .

Rząd wprowadził GMO tylnymi drzwiami?

Nasiona, fot.sxc.hu

- Przerażająca jest niewiedza i dwulicowość polityków, którzy zupełnie zignorowali głos swoich wyborców, bowiem Polacy, podobnie jak mieszkańcy innych krajów Unii Europejskiej, nie chcą GMO – tak o wyniku głosowania nad nowelizacją ustawy o GMO mówią jej przeciwnicy, m.in.: Jadwiga Łopata i Julian Rose z Międzynarodowej Koalicji dla Ochrony Polskiej Wsi.

1 lipca 2011 roku Sejm przyjął ustawę o nasiennictwie dostosowującą polskie przepisy do prawa unijnego.

Zdaniem autorów kampanii “STOP dla GMO”, rząd RP i posłowie, którzy głosowali za nową propozycją ustawy o nasiennictwie, pokazali Polakom po raz kolejny, że ważniejsze są dla nich interesy ponadnarodowych korporacji niż własne społeczeństwo, w tym wyborcy, którzy oddali na nich swoje głosy.

Przeciwnicy GMO uruchomili specjalną stronę internetową, za pośrednictwem której można złożyć podpis pod apelem do rządu i polityków o odrzucenie projektu nowej ustawy o nasiennictwie: http://alert-box.org

Autorzy apelu domagają się odrzucenia nowej ustawy, wysłuchania publicznego nowej propozycji ustawy o nasiennictwie oraz prawa do nieograniczonego obrotu nasionami tradycyjnymi. Poza tym żądają natychmiastowych regulacji prawnych chroniących rodzime nasiona i weryfikacji planów prywatyzacji polskich central nasiennych oraz umów sprzedaży, które powinny gwarantować rolnikom dostęp do rynku dla nasion rodzimych.

Autorzy listu – m.in.: Jadwiga Łopata i Julian Rose z Międzynarodowej Koalicji dla Ochrony Polskiej Wsi – wskazują, że nie zostały przeprowadzone konsultacje społeczne założeń do Ustawy o nasiennictwie.

Ponadto z treści obowiązującego do 1 lipca 2011 roku dokumentu z roku 2003 wykreślono zapisy Art. 5 ust 4. w brzmieniu : „Odmian genetycznie zmodyfikowanych nie wpisuje się do krajowego rejestru.” (Dz.U. z 2007 r. Nr. 41, poz. 271 z późn. zm. ).

Autorzy apelu uważają, że ustawa zawiera nieprecyzyjne regulacje w sprawie nasion i roślin GMO, a rząd RP wprowadza w błąd opinię publiczną przekonując, że nie może wprowadzić zakazu na uprawy GMO ze względów prawnych.

Ustawa ta spowoduje poważne ograniczenia dostępu do tradycyjnych nasion, a zatem lekceważenie dorobku polskich naukowców, rolników i organizacji rolniczych. To dzięki nim posiadamy własną, różnorodną, przystosowaną do lokalnych gleb i warunków klimatycznych bazę nasion. To dzięki nim mamy zdrową i poszukiwaną na rynku żywność. Tymczasem projekt nowej ustawy o nasiennictwie zawiera m.in. takie zapisy: “…Ilość materiału siewnego odmiany regionalnej roślin rolniczych, jaka może zostać wprowadzona do obrotu, będzie określana, w drodze decyzji, przez ministra właściwego do spraw rolnictwa. Maksymalna ilość materiału siewnego danej odmiany w przypadku rzepaku, jęczmienia, pszenicy, grochu, słonecznika, kukurydzy i ziemniaka wynosi 0,3 % materiału siewnego danego gatunku stosowanego rocznie na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej oraz odpowiednio 0,5 % dla pozostałych gatunków… Łączna ilość wprowadzonego do obrotu materiału siewnego odmian regionalnych roślin rolniczych nie może jednak przekroczyć 10%…” – zwracają uwagę autorzy listu. I apelują, że limitowanie dostępu do nasion regionalnych oznacza celowe niszczenie walorów polskiego rolnictwa i hamowanie rozwoju gospodarczego Polski.

Autorzy listu zaapelowali także o wprowadzenie – wzorem innych krajów – zakazu na uprawy kukurydzy MON810 i ziemniaków Amflora.

Kamila Szałaj