Posts Tagged ‘ustawa o nasiennictwie’


Przeciwnicy GMO jadą pod Pałac PrezydenckiPogrzeb rodzimej kukurydzy i pszczółki Mai – to tylko niektóre z punktów programu protestu, który dziś odbędzie się w Warszawie pod Pałacem Prezydenckim. Ekolodzy zaapelują do prezydenta o niepodpisywanie nowej ustawy o nasiennictwie.

Podobny protest przeciwnicy GMO zapowiadają także w Toruniu na 20 sierpnia.

Protest rozpocznie się o godz. 16.30 na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie, przed Pałacem Prezydenckim – informuje Agnieszka Kubas z Komitetu Obywatelskiego „Gamonie i krasnoludki”.

Prezydent Bronisław Komorowski nie podjął jeszcze decyzji, czy ustawę podpisze.  Ma na to czas do 24 sierpnia.

Kancelaria Prezydenta zapewnia, że prezydent analizuje argumenty zwolenników i przeciwników GMO.

Prezydent z najwyższą uwagę wsłuchuje się w argumenty różnych stron prezentowane w dyskusji na temat skutków prawnych wprowadzenia tej ustawy. Zawsze jednak podpisywana przez pana prezydenta ustawa musi być zgodna z konstytucją – powiedziała w piątek PAP szefowa prezydenckiego biura prasowego Joanna Trzaska-Wieczorek.

Ustawa, jeszcze na poziomie prac w parlamencie, wzbudzała wiele kontrowersji. Chodzi przede wszystkim o to, że nie zakazuje upraw genetycznie modyfikowanych. Przeciwko tej ustawie kilkakrotnie przed Sejmem protestowały organizacje ekologiczne.

Od kilku dni trwa akcja OCALIĆ POLSKIE NASIONA.

Pamiętajmy – nasiona są początkiem wszystkiego, bez nich nie będzie żywności, nie będzie życia. GMO i przejęte przez korporacje nasiona są i będą jeszcze bardziej w przyszłości narzędziem zniewolenia człowieka i narodów. Już teraz na całym świecie aż 67% wszystkich nasion jest w rękach tylko 10 korporacji. Nasiona GMO są narzędziem kontroli całego łańcucha żywnościowego przez korporacje i powiązanych z nimi polityków. ODBIERZMY i OCALMY POLSKIE NASIONA dla nas i przyszłych pokoleń – apelują inicjatorzy akcji z Międzynarodowej Koalicji dla Ochrony Polskiej Wsi.

W Unii Europejskiej 9 krajów zabroniło odmian genetycznie modyfikowanych na swoim terytorium.

"To likwidacja polskiego rolnictwa"O niepodpisywanie nowej ustawy o nasiennictwie zaapelował do prezydenta Bronisława Komorowskiego Związek Zawodowy Rolników Ekologicznych św. Franciszka z Asyżu. Zdaniem związkowców wejście w życie tej ustawy zagraża zdrowiu naszego społeczeństwa, ponieważ dopuszcza uprawy roślin modyfikowanych genetycznie na terenie Polski.

Naszym zdaniem nowa Ustawa o nasiennictwie jest faktycznie wprowadzeniem „tylnymi drzwiami” GMO w Polsce. Nowa ustawa o nasiennictwie ogranicza rolnikom dostępu do tradycyjnych i regionalnych nasion. Co za tym idzie  jest to likwidacja polskiego, dobrego, prawdziwego rolnictwa. Rolnicy w Polsce staną się niewolnikami korporacji biotechnologicznych – pisze w liście do prezydenta Danuta Pilarska, prezes ZZRE.

Zdaniem rolników ekologicznych, nowa ustawa o nasiennictwie dopuszcza możliwość wpisywania GMO do katalogu krajowego ponieważ wykreślono wcześniejszy zakaz. Oznacza to, że skoro można będzie wpisywać odmiany GMO do katalogu, to automatycznie są one dopuszczone do upraw na terytorium Polski.

W nowej ustawie w art. 104 ust. 2 zapisano, że materiał siewny GMO nie może być dopuszczony do obrotu. Oznacza to, że zapis z poprzedniej wersji ustawy z roku 2006 (choć w nieco zmienionym brzmieniu) pozostał. W nowej wersji ustawy wykreślono jednak zapis z poprzedniej, że materiał odmian GMO nie będzie wpisywany do krajowego katalogu. Oznacza to, że zakaz art. 104 ust. 2 jest pozorny. Skoro można będzie wpisywać odmiany GMO do katalogu, to automatycznie są one dopuszczone do upraw na terytorium RP. Odrzucono również poprawkę dotyczącą doprecyzowania pojęcia „obrót” tak, aby nasiona przywożone na własny użytek też stanowiły obrót. Wówczas powyższy art. 104 ust. 2 odnosiłby się również do obrotu na własny użytek. Jeśli połączymy to z umieszczeniem odmian GMO w katalogu, w rezultacie mimo zapisu o zakazie obrotu z art. 104 każdy użytkownik będzie mógł uniknąć odpowiedzialności za łamanie tego pozornego zakazu (żaden sąd administracyjny nie uzna naruszenia art. 104 ust. 2, jeśli rolnik będzie uprawiał odmianę GMO umieszczoną w katalogu) – czytamy w liście do prezydenta.

Przeciwnicy GMO przekonują, że z przyrodniczego punktu widzenia nie ma żadnego sposobu kontrolowania pylenia upraw modyfikowanych genetycznie, a zatem utrzymania nieskażonych upraw tradycyjnych. Ich zdaniem oznacza to utratę bioróżnorodności i dziedzictwa agrarnego, czyli wielu wyselekcjonowanych na przestrzeni stuleci odmian regionalnych.

Uprawy transgeniczne stanowią też poważne zagrożenie dla zdrowia ludzi i zwierząt. Nie ma danych na temat długotrwałego spożywania GMO przez ludzi, jednak doświadczenia na zwierzętach dowodzą, że spożywanie GMO prowadzi do poważnych problemów zdrowotnych, zwiększonej zachorowalności na raka, obniżenia płodności, a także negatywnych zmian w wątrobie, nerek i mózgu już w trzecim i czwartym pokoleniu myszy karmionych ziarnem transgenicznym. Dodatkowo uprawy transgeniczne wbrew powszechnemu mniemaniu wymagają dużych ilości środków chemicznych. Badania dowiodły, że najczęściej stosowany przy uprawach GMO środek Roundup w stężeniu 800 razy mniejszym niż występujące w roślinach GMO zabija komórki człowieka w przeciągu 2-3 dni. Nawet w mniejszym stężeniu Roundup zaburza system hormonalny, blokując wydzielanie i działanie hormonów płciowych – mają one kluczowe znaczenie dla rozwoju płodu ludzkiego. Bez nich nie jest możliwe ukształtowanie się narządów płciowych noworodka. Roundup zaburza przebieg ciąży i powoduje poronienia – przekonuje Pilarska.

Z prośbą o spotkanie z Pierwszą Damą RP Anną Komorowską wystąpiły kobiety, m.in. Ewa Rembiałkowska, prof. SGGW, Prezes Forum Rolnictwa Ekologicznego im. M. Górnego, Jadwiga Łopata z Międzynarodowej Koalicji dla Ochrony Polskiej Wsi, Danuta Pilarska, rolniczka, Prezes Związku Zawodowego Rolników Ekologicznych św. Franciszka z Asyżu. Chcą rozmawiać o zagrożeniach, jakie stwarzają przepisy nowej ustawy o nasiennictwie.

Pozwalając na zanieczyszczenie przez GMO naszych pól skazujemy siebie, nasze dzieci i przyszłe pokolenia na skażoną biologicznie żywność i środowisko oraz na niewolniczą zależność od korporacji, których jedynym celem jest szybki i jak największy zysk – czytamy w liście do Pierwszej Damy.

29 lipca Senat RP przyjął ustawę o nasiennictwie bez poprawek. Teraz ustawa czeka na podpis prezydenta.

Senat RP przyjął ustawę o nasiennictwie bez poprawek

Przeciwnicy GMO uważają, że ta ustawa otwiera Polskę na uprawy GMO oraz spowoduje poważne ograniczenia dostępu do tradycyjnych i regionalnych nasion, fot.sxc.hu

W piątek 29 lipca, Senat RP przyjął ustawę o nasiennictwie bez poprawek. Obecnych było 87 senatorów, za ustawą bez żadnych poprawek głosowało 45, przeciw 36, wstrzymało się 6.

Ustawa wdraża 31 dyrektyw, 7 decyzji i 2 rozporządzenia Unii Europejskiej w zakresie rejestracji odmian uprawnych, wytwarzania i oceny materiału siewnego roślin rolniczych, warzywnych, sadowniczych i ozdobnych, zasad etykietowania i oznaczania materiału siewnego, obrotu i kontroli materiału siewnego.

Przeciwnicy GMO uważają, że ta ustawa otwiera Polskę na uprawy GMO oraz spowoduje poważne ograniczenia dostępu do tradycyjnych i regionalnych nasion.

Domagają się oni prawa do nieograniczonego obrotu nasionami tradycyjnymi, a także żądają natychmiastowych regulacji prawnych chroniących rodzime nasiona i weryfikacji planów prywatyzacji polskich central nasiennych oraz umów sprzedaży, które powinny gwarantować rolnikom dostęp do rynku dla nasion rodzimych.

Zwolennicy Polski Wolnej od GMO protestowali w całej Polsce. APEL o odrzucenie ustawy o nasiennictwie poparło już ponad 16 tysięcy osób oraz około 150 organizacji.

26 lipca 2011 Fundacja Międzynarodowa Koalicja dla Ochrony Polskiej Wsi (ICPPC) złożyła do prokuratury „Obywatelskie żądanie wstrzymania głosowania w sprawie ustawy o nasiennictwie”.

Oddanie kontroli nad rynkiem nasion uprawnych właścicielom patentów na odmiany modyfikowane stwarza bezpośrednie zagrożenie suwerenności żywieniowo-ekonomiczej Polski – ostrzega Maciej Kawiak z Fundacji.

Głos w tej sprawie zabrał także minister Marek Sawicki. Jego zdaniem nieuprawnione jest przypisywanie ustawie o nasiennictwie możliwości regulowania spraw dotyczących organizmów genetycznie zmodyfikowanych.

Nie można posługując się demagogią do celów politycznych, wprowadzać w błąd Polaków – podkreśla szef resortu rolnictwa.

Jak poinformowało MRiRW, „do ustawy o nasiennictwie, mimo iż nie dotyczy ona spraw związanych z organizmami genetycznie zmodyfikowanymi, wprowadzono zakaz obrotu materiałem siewnym odmian genetycznie zmodyfikowanych (art. 104 ust. 2).

Ustawa ta umożliwi Ministrowi Rolnictwa i Rozwoju Wsi (art. 104 ust. 11) w przypadku uzyskania danych potwierdzających nieprzydatność danej odmiany do uprawy w warunkach polskich lub zagrożeń dla ludzi, zwierząt, czy też środowiska wprowadzenie zakazu stosowania materiału siewnego tej odmiany. Przepis ten został opracowany na wzór innych państw, które wprowadziły już zakazy uprawy genetycznie zmodyfikowanych roślin.wpis do krajowego rejestru odmian następuje po przeprowadzeniu odpowiednich badań (OWT – odrębność, wyrównanie, trwałość; WGO – wartość gospodarcza odmiany).

Pozostawienie w ustawie o nasiennictwie przepisów umożliwiających dokonanie wpisu do krajowego rejestru nie wpłynie więc na zwiększenie dostępności odmian GMO dla polskich rolników, umożliwi natomiast przeprowadzenie badań danej odmiany, które pozwolą na określenie jej negatywnych lub pozytywnych cech istotnych przy podejmowaniu decyzji o dokonaniu wpisu”.

Trwa wojna o GMO. Ostre protesty w Warszawie

Głosowanie nas ustawą ma się odbyć 28 lipca, fot.sxc.hu

27 lipca przed gmachem Sejmu ponad 100 przeciwników GMO protestowało przeciw pracom Senatu nad ustawą o nasiennictwie, która zgodnie z unijnymi wymogami dopuszcza rejestracje nasion transgenicznych.

Organizatorzy protestu twierdzą, że nowa ustawa o nasiennictwie spowoduje ograniczenia rolników dostępu do tradycyjnych oraz regionalnych nasion, a co za tym idzie likwidację polskiego rolnictwa. Zdaniem uczestników demonstracji, rolnicy w Polsce staną się niewolnikami korporacji biotechnologicznych.

Protestujemy przeciwko próbom wprowadzenia „tylnymi drzwiami” GMO w Polsce – tłumaczy jedna z organizatorek protestu Danuta Pilarska, przewodnicząca zarządu głównego organizacji producenckiej Ekoland, prezes Związku Zawodowego Rolników Ekologicznych św. Franciszka.

Zdaniem Pilarskiej, jeśli będzie można wpisywać odmiany GMO do katalogu, to automatycznie zostaną one dopuszczone do upraw na terytorium Polski. A to spowoduje załamanie się produkcji ekologicznej.

Nie ma żadnego sposobu kontrolowania pylenia upraw modyfikowanych genetycznie, a zatem utrzymania nieskażonych upraw tradycyjnych. Oznacza to utratę bioróżnorodności i dziedzictwa agrarnego, czyli wielu wyselekcjonowanych na przestrzeni stuleci odmian regionalnych – napisała Pilarska w apelu do Senatora Jerzego Chróścikowskiego, Przewodniczącego Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi.

Uczestnicy protestu są oburzeni, bo, jak twierdzą, nie ma dyskusji publicznej na temat żywności genetycznie modyfikowanej i monitoringu upraw GMO, ani innych regulacji dotyczących tych upraw. Dlatego domagają się odrzucenia ustawy.

Głosowanie nas ustawą ma się odbyć 28 lipca.

W posiedzeniu wezmą udział przedstawiciele rolników i konsumentów, a wśród nich przeciwnicy ustawy.

Przywiozą oni do Senatu polskie, tradycyjne nasiona jako symbol „NIE DLA GMO”.

Protesty zwolenników Polski Wolnej od GMO trwają już od kilku dni w całej Polsce. APEL o odrzucenie ustawy o nasiennictwie poparło już ponad 16 tysięcy osób oraz około 150 organizacji.

We wtorek 26 lipca 2011 Fundacja Międzynarodowa Koalicja dla Ochrony Polskiej Wsi (ICPPC) złożyła do prokuratury „Obywatelskie żądanie wstrzymania głosowania w sprawie ustawy o nasiennictwie”.

Oddanie kontroli nad rynkiem nasion uprawnych właścicielom patentów na odmiany modyfikowane stwarza bezpośrednie zagrożenie suwerenności żywieniowo-ekonomiczej Polski – ostrzega Maciej Kawiak z Fundacji.

Kamila Szałaj

Rząd wprowadził GMO tylnymi drzwiami?

Nasiona, fot.sxc.hu

- Przerażająca jest niewiedza i dwulicowość polityków, którzy zupełnie zignorowali głos swoich wyborców, bowiem Polacy, podobnie jak mieszkańcy innych krajów Unii Europejskiej, nie chcą GMO – tak o wyniku głosowania nad nowelizacją ustawy o GMO mówią jej przeciwnicy, m.in.: Jadwiga Łopata i Julian Rose z Międzynarodowej Koalicji dla Ochrony Polskiej Wsi.

1 lipca 2011 roku Sejm przyjął ustawę o nasiennictwie dostosowującą polskie przepisy do prawa unijnego.

Zdaniem autorów kampanii “STOP dla GMO”, rząd RP i posłowie, którzy głosowali za nową propozycją ustawy o nasiennictwie, pokazali Polakom po raz kolejny, że ważniejsze są dla nich interesy ponadnarodowych korporacji niż własne społeczeństwo, w tym wyborcy, którzy oddali na nich swoje głosy.

Przeciwnicy GMO uruchomili specjalną stronę internetową, za pośrednictwem której można złożyć podpis pod apelem do rządu i polityków o odrzucenie projektu nowej ustawy o nasiennictwie: http://alert-box.org

Autorzy apelu domagają się odrzucenia nowej ustawy, wysłuchania publicznego nowej propozycji ustawy o nasiennictwie oraz prawa do nieograniczonego obrotu nasionami tradycyjnymi. Poza tym żądają natychmiastowych regulacji prawnych chroniących rodzime nasiona i weryfikacji planów prywatyzacji polskich central nasiennych oraz umów sprzedaży, które powinny gwarantować rolnikom dostęp do rynku dla nasion rodzimych.

Autorzy listu – m.in.: Jadwiga Łopata i Julian Rose z Międzynarodowej Koalicji dla Ochrony Polskiej Wsi – wskazują, że nie zostały przeprowadzone konsultacje społeczne założeń do Ustawy o nasiennictwie.

Ponadto z treści obowiązującego do 1 lipca 2011 roku dokumentu z roku 2003 wykreślono zapisy Art. 5 ust 4. w brzmieniu : „Odmian genetycznie zmodyfikowanych nie wpisuje się do krajowego rejestru.” (Dz.U. z 2007 r. Nr. 41, poz. 271 z późn. zm. ).

Autorzy apelu uważają, że ustawa zawiera nieprecyzyjne regulacje w sprawie nasion i roślin GMO, a rząd RP wprowadza w błąd opinię publiczną przekonując, że nie może wprowadzić zakazu na uprawy GMO ze względów prawnych.

Ustawa ta spowoduje poważne ograniczenia dostępu do tradycyjnych nasion, a zatem lekceważenie dorobku polskich naukowców, rolników i organizacji rolniczych. To dzięki nim posiadamy własną, różnorodną, przystosowaną do lokalnych gleb i warunków klimatycznych bazę nasion. To dzięki nim mamy zdrową i poszukiwaną na rynku żywność. Tymczasem projekt nowej ustawy o nasiennictwie zawiera m.in. takie zapisy: “…Ilość materiału siewnego odmiany regionalnej roślin rolniczych, jaka może zostać wprowadzona do obrotu, będzie określana, w drodze decyzji, przez ministra właściwego do spraw rolnictwa. Maksymalna ilość materiału siewnego danej odmiany w przypadku rzepaku, jęczmienia, pszenicy, grochu, słonecznika, kukurydzy i ziemniaka wynosi 0,3 % materiału siewnego danego gatunku stosowanego rocznie na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej oraz odpowiednio 0,5 % dla pozostałych gatunków… Łączna ilość wprowadzonego do obrotu materiału siewnego odmian regionalnych roślin rolniczych nie może jednak przekroczyć 10%…” – zwracają uwagę autorzy listu. I apelują, że limitowanie dostępu do nasion regionalnych oznacza celowe niszczenie walorów polskiego rolnictwa i hamowanie rozwoju gospodarczego Polski.

Autorzy listu zaapelowali także o wprowadzenie – wzorem innych krajów – zakazu na uprawy kukurydzy MON810 i ziemniaków Amflora.

Kamila Szałaj