Europoseł PiS Janusz Wojciechowski (dawniej PSL) twierdzi na swoim Blogu, że wybory samorządowe sfałszowały się same.
A oto argumenty posła;
– “Przejawem tego fałszu jest ponad 3 miliony nieważnych głosów, w tym prawie dwa miliony nieważnych głosów, oddanych w wyborach do sejmików województw.”
– “Wybory sfałszowały się nierówno – w Warszawie i innych dużych miastach sfałszowały się na około na 3-4 procent głosów nieważnych, a na tak zwanej prowincji na 15-20 procent”
– “Ludzie szli do lokali wyborczych przez śniegi, zawieje, wicher wiał im w oczy, docierali do lokalu wyborczego, a tam – ciach! – milionami wrzucali do urny nieważne głosy.”
– “Pulpit za kotarą trzydzieści centymetrów kwadratowych, a karta do głosowania w wyborach do sejmiku – płachta na półtora metra. Nie da się jej rozłożyć, ani przeczytać, trzeba w powietrzu skreślać. Kartki fruwają, spadają na podłogę, okulary gdzieś zawieruszyły, długopis przerywa…”
Radzimy posłowi porozmawiać z prezesem i najlepiej powołać CENTRALNE BIURO ANTYFAŁSZUJĄCE.
Prezes zostanie ArcyKontrolerem, a wszyscy członkowie PIS-u dostaną gwizdki.
Wesołych Swiąt

