Jest to jedna z kilku pozycji składających się na cykl powieści o cynicznym policyjnym detektywie, poruczniku Mario Conde.
Leonardo Padura, chyba najsłynniejszy kubański pisarz, po raz kolejny udowadnia, że wie, jak przenieść czytelnika w dalekie rejony, jak pobudzić jego wyobraźnię, jak zaostrzyć apetyt na ciąg dalszy…
Otóż wspomniany już porucznik Mario Conde zostaje wezwany do wyjaśnienia zaginięcia Rafaela Morína, dyrektora Biura Importu i Eksportu w kubańskim Ministerstwie Przemysłu. Pikanterii sprawie dodaje fakt, że Conde jest znajomym Rafaela z czasów liceum, a jego żona to wielka, niespełniona miłość porucznika. Do czego doprowadzi żmudne śledztwo? Jaką ponurą tajemnicę ujawni detektyw?
Padura po mistrzowsku wykreował swojego bohatera. To człowiek o złożonej osobowości, pełen kompleksów. Jest zaprzeczeniem stereotypu macho, w dodatku niespełnionym pisarzem, który przypadkiem został zwerbowany do szkoły policyjnej.
Wydarzenia opisane w książce posłużyły również ukazaniu życia codziennego na Kubie przełomu lat 80 i 90. W Hawanie spotykamy biedę socjalistycznej rzeczywistości, wieczne, niekończące się kolejki, tęsknotę za lepszym życiem… Nic więc dziwnego, że bohaterowie powieści Padury tak często sięgają po rum…Bo co, jak co, ale ten właśnie trunek leje się litrami na kartach powieści
Zdrowia!
ostatnio w łapki książka niejakiej Rafaële Germain – „Gin z tonikiem i ogórkiem”. Próbowałam ją czytać tak jak lubię – codziennie po kilkadziesiąt stron, ale chyba bym umarła z nudów… Wiec ledwo dzierżyłam kilkanaście stron w ciągu dnia (i nocy) i wreszcie przebrnęłam przez te lekturę – prawie 500 stron!!! I co? Ano, jedyne, co tak naprawdę mnie zaciekawiło to nazwy drinków i odkrywanie, co pod tymi pięknymi zlepkami słów się kryje. Dowiedziałam się m.in. co to Godet (likier z białej czekolady), Sambuca (likier anyżkowo-owocowo-ziołowy) czy Grand Marnier (likier pomarańczowy na bazie koniaków).