Bariery w sektorze warzywno – owocowym. Jakie wyzwania stoją przed polskim sadownictwem?

Polska w sektorze sadowniczym w Europie, łącznie z Hiszpanią oraz Włochami, należy do trzech krajów, w których skoncentrowane jest 2/3 całkowitej powierzchni plantacji owoców w UE.

Jest również jednym z czterech największych producentów jabłek w Europie. Mimo to blisko 30% polskich sadowników twierdzi, że sytuacja sadownictwa w naszym kraju jest zła. Polskie sadownictwo stoi przed wieloma wyzwaniami, tym bardziej w obliczu obecnej pandemii koronawirusa i suszy, które generują straty. Jak spowolnić wzrost kosztów? W jaki sposób grupy producenckie mogą uzyskać lepsze ceny handlowe? Na co pozwoli efektywne współdziałanie ośrodków i instytucji? Na te i inne pytania odpowiedziała Unia Owocowa w raporcie „Trendy na polskim rynku sadowniczym”, który podsumowuje zeszły sezon na rynku owoców i warzyw oraz weryfikuje prognozy na kolejny.

Problemy w sektorze nie zaczęły się teraz

Polsce przypada 11% udziału w całym rynku produkcji owocowej w UE oraz 26% udziału w produkcji jabłek. W porównaniu ze stanem z 2012 r. powierzchnia pod drzewami owocowymi w Unii Europejskiej wzrosła jedynie nieznacznie (+0,4%), podczas gdy w tym samym czasie polskie plantacje powiększyły się o 16 300 ha, czyli o 11%. Jednak według danych Freshfel jeszcze z początku marca, sektor świeżych owoców i warzyw już wtedy stał w obliczu spadku konsumpcji świeżych owoców i warzyw. Jednocześnie doświadcza obecnie rosnącej konkurencji ze względu na większą różnorodność dostępnych dla konsumentów owoców, m.in. owoców  miękkich oraz owoców egzotycznych, takich jak mango, kiwi, banany czy pomarańcze. Mimo że sektor ten nadal cieszy się dużą powierzchnią półek w supermarketach, jest jednocześnie poddawany coraz większej presji ze strony konkurencji produktów o wyższej wartości.  Zebrane w raporcie dane rynkowe pokazują wysiłek branży włożony w produkcję owoców, szkolenia personelu, rozwój technologiczny oraz inwestycje w sektorze sadowniczym. Mimo to podkreślają również, że wokół polskiej branży sadowniczej w ostatnich latach narosło wiele kontrowersji. Raport Unii Owocowej wyznacza kierunek, w którym powinna podążać branża, by zostać liderem produkcji, jakości i eksporcie jabłek i innych owoców, opierając się na najnowszych badaniach i ciągłej obserwacji rynku.

– Mówi się o przegapieniu „polskiej szansy” na długotrwałe przewodnictwo w Europie w kwestii eksportu jabłek, jak również o zagrożeniach, jakie niesie rozwój produkcji jabłek na Ukrainie. Poza pandemią i suszą, wyzwaniem staje się poszukiwanie nowych rynków zbytu oraz technologiczne przygotowanie do coraz wyższych wymagań odbiorców hurtowych i detalicznych. Rosną zarówno wymogi jakościowe, jak również zwiększa się liczba wymaganych certyfikatów oraz procesów, które mogą np. zagwarantować bezpieczny eksport jabłek do odległych lokalizacji, np. Indii i innych krajów w Azji, Egiptu i innych kierunków w Afryce czy krajów Bliskiego Wschodu – komentuje Arkadiusz Gaik, Prezes Stowarzyszenia Polskich Dystrybutorów Owoców i Warzyw „Unia Owocowa”.

  1. Płynność finansowa

W Polsce płynność finansowa organizacji producentów owoców i warzyw zagrożona jest poprzez:

  1. Rosnące koszty transportu
  2. Rosnące koszty pracy (m. in. poprzez niedobór siły roboczej z Ukrainy)
  3. Rosnące podatki
  4. Niskie ceny skupu owoców i warzyw
  5. Brak marży
  6. Wprowadzane procedury bezpieczeństwa

Według badania opublikowanego w raporcie, przeprowadzonego na przedstawicielach grup producenckich, wynika, że wielu sadowników uważa, że ich działalność jest nieopłacalna. Tylko 8% badanych wskazuje, że warto pozostawać sadownikiem, a 32% badanych nie wie, jaką decyzję należy podjąć. Za największe problemy sadownicy uznali: niskie ceny skupu owoców i rosnące koszty pracy oraz zagraniczne embarga. Najmniej członkowie grup producenckich obawiali się natomiast zmian klimatycznych, chorób roślin i suszy. W ocenie producentów kłopotem jest również rosnąca konkurencja. Według opinii ekspertów z branży jeszcze przed pandemią koronawirusa brakowało pracowników do prac sezonowych, a przecież rynek pracy w sadownictwie jest ogromny.

  1. Błędy w kalkulowaniu cen

W Polsce nadal popełniane są błędy w kalkulowaniu kosztów, które prowadzą do bankructwa producentów, grup producenckich i firm prywatnych.

  1. Brak kosztów amortyzacji w cenach sprzedaży to największy błąd w kalkulowaniu cen sprzedaży. Amortyzacja jest kosztem niepieniężnym, lecz bardzo ważnym. Duża część producentów oraz firm otrzymała wsparcie przy budowie obiektów czy przy zakupie maszyn oraz środków transportu. Niestety maszyny się zużywają
    i wymagają serwisów, a budynki remontów. Nie uwzględniając w cenach sprzedaży kosztu amortyzacji, nie będziemy w stanie odtworzyć danego środka trwałego, co zagrozi dalszemu funkcjonowaniu gospodarstwa czy firmy. Już w tej chwili wiele grup nie jest w stanie sortować owoców na jakość ze względu na zniszczone maszyny, których koszty napraw przewyższają możliwości finansowe producentów.
  2. Koszty pracy liczone są często na podstawie krótkiego wycinka pracy, kiedy to wydajności są „sztuczne”. W całorocznym procesie sortowania i pakowania jest wiele przestojów, awarii, jak również występuje bardzo duża rotacja pracowników, którzy w konsekwencji często nie są odpowiednio wydajni.
  3. Czasy, kiedy to producent przywoził towar „na gotowo” się kończą. Każdego dnia musimy wywieźć skrzynie, a następnie zwieźć do stacji pakujących owoce. Samochody są nieefektywne przy takich kursach. W efekcie transport jest dużym składnikiem kosztów końcowych.
  4. Ze względu na obrót świeżymi owocami, reklamacje i zwroty nie są rzadkością i stanowią codzienność działań operacyjnych. Aby normalnie funkcjonować, musimy je brać pod uwagę. W szczególności w stosunku do wielu firm handlowych, które tylko pełnią rolę pośrednika i mają za zadanie zamknąć transakcję zawsze na plusie przerzucając ryzyko na dostawcę. Nie możemy zapominać, że sprzedajemy naturalny produkt, który różnie potrafi się zachować.
  5. Brak kalkulowania kosztów chłodnictwa i przechowalnictwa. Aby zachować jakość sprzedawanego jabłka, powinniśmy bardzo wcześnie oferować towar
    z kontrolowanej atmosfery. Przechowalnictwo bardzo zwiększa cenę surowca.
  6. Ograniczony eksport

Największe komplikacje eksportu polskich owoców i warzyw są związane z rosyjskim embargiem, które nadal odczuwamy. Aktualnie sektor mierzy się z pozyskiwaniem nowych rynków zbytu. Proces ich otwierania jest jednak kosztochłonny, długotrwały oraz wymaga dostosowania się do restrykcji i konkretnych wymogów jakościowych danego kraju oraz odmiennych preferencji odmianowych. Podobnie jest z zaistnieniem i wytworzeniem stabilnego wolumenu na tych rynkach, co wymusza na naszym sektorze duże pokłady pracy.

  1. Konkurencja wewnętrzna

Rentowność sektora jest przy tym zagrożona ze względu na dużą  konkurencję wewnętrzną, stosunkowo duże rozdrobnienie bazy dostaw i wciąż ograniczoną atrakcyjność organizacji producentów w Polsce, wiodącego producenta jabłek w UE. Istotnym problemem jest także złożoność procesów dywersyfikacji rynku oraz stale rosnące koszty materiałów i usług.

– Rola owoców i warzyw nie może być dalej podważana w ramach bieżącej debaty na temat Zielonego Porozumienia UE. Liderzy opinii powinni szczególnie wziąć pod uwagę rosnące koszty produkcji związane z narzucanymi przez przepisy nowymi wymogami. Jabłka i gruszki nie tylko ze względu na znaczenie ekonomiczne sektora, ale również ze względu na  ważne zalety zdrowotne, są ważnym elementem zrównoważonej diety przy jednoczesnym niskim wpływie na środowisko. Aktywa te należy odpowiednio docenić nie tylko w obliczu pandemii koronawirusa, ale też w debacie na temat Zielonego Porozumienia i Farm to Fork – podkreśla Paulina Kopeć, Sekretarz Generalna Unii Owocowej.

  1. Organizacje producenckie i programy operacyjne

W ramach reformy Wspólnej Polityki Rolnej  i zasad wspólnej organizacji rynku należy poprawić atrakcyjność istniejących narzędzi w celu organizacji producentów oraz korzystania z programów operacyjnych. W  2017 roku, w Polsce, zarejestrowanych było 273 organizacji producenckich podczas, gdy zrealizowano tylko 23 programy operacyjne dla sektora warzyw i owoców. Z raportu Unii Owocowej wynika, że w Polsce obserwowany jest nadal niski stopień zorganizowania producentów owoców i warzyw w organizacjach i stowarzyszeniach – obecnie tylko ok. 20% produkcji wprowadzane jest za pośrednictwem organizacji. W innych krajach UE obserwowane jest łączenie się organizacji producentów w zrzeszenia organizacji producentów, co w efekcie prowadzi do ich znacznego wzmocnienia finansowego. W Polsce nie obserwujemy jeszcze takiego trendu. A to właśnie organizacje producentów i ich stowarzyszenia mogą tworzyć fundusze operacyjne finansujące ich programy operacyjne zatwierdzone przez państwa członkowskie i mogą otrzymać pomoc finansową z UE. Polska jest przy tym największym  producentem jabłek w UE, charakteryzującym się  bardzo dużym rozdrobnieniem, podczas gdy Włochy, drugi co do wielkości producent jabłek, ma silnie skoncentrowane wokół programów operacyjnych organizacje producenckie. Cztery największe ogranizacje producenckie z Trento Alto Adige reprezentują obecnie ponad 65% włoskiej produkcji.  Według szacunków Stowarzyszenia i zrzeszonych w nim grup,  sadownicy mogli sprzedać całość produkcji, pomimo ogromnej podaży jabłek na rynku. Na przykład sadownicy zrzeszeni w jednej z grup, dzięki skrzyniom, których brakowało  i możliwościom przechowalniczym zaoszczędzili kilka milionów złotych. Należy podkreślić, że w poprzednim sezonie bez skrzyń i profesjonalnego przechowalnictwa udziałowcy tej grupy musieliby dużą część produkcji wysypać na rynek w cenie 15 groszy, a mogli zebrać owoce, przechować
i sprzedać je po 50 – 60 groszy.

  1. Ekologia i uprawy organiczne

W debacie nad Zielonym Porozumieniem (Green Deal) w  Unii Europejskiej ponownie skupiono się na uprawach organicznych. Debata ta generuje wiele pytań, gdyż zachęty stosowane dla produkcji organicznej mogą doprowadzić do zachwiania równowagi rynku poprzez doprowadzenie do przewagi podaży nad popytem. Będzie to skutkowało rosnącą presją cenową na tego rodzaju produkty. Jednocześnie patrząc na emisję CO2, wpływ produkcji ekologicznej jest większy niż produkcji konwencjonalnej. Niezależne źródła (AGRIBALYSE) wskazują, że emisje CO2 dla jabłek pochodzących z upraw organicznych wynoszą 0,116 kg CO2 / kg jabłek oraz  0,072 kg CO2 / kg dla jabłek z upraw  konwencjonalnych. W związku z tym należy zastosować ostrożniejsze podejście, w ramach ingerencji władz w rynek.

  1. Zmiany klimatu i ich negatywne skutki

Cieplejsze, wilgotniejsze powietrze od jesieni do wiosny może zwiększyć ryzyko grzybowych chorób wśród gatunków drzew z rodzaju jabłoni. Powoduje znaczne obniżenie plonowania i zmniejszanie jego wartości oraz znaczne ich osłabienie. Na przykład porażone owoce odmian zimowych jabłoni gorzej się przechowują lub też nie nadają się do przechowywania. Ocieplenie klimatu sprzyja również pojawianiu się nowych gatunków szkodników żerujących na uprawach, które dotychczas występowały w strefach klimatu podzwrotnikowego
i zwrotnikowego, tak jak to ma miejsce np. z kleszczami afrykańskimi, które zaobserwowano w Polsce.

Sadownicy nadal oczekują wypłaconych środków wsparcia jeszcze za zeszłoroczną suszę, a już odczuwają skutki obecnej. Susza ma ogromny wpływ na produkcję – osłabia zbiory i niszczy uprawy sadowników, a straty wynoszą nawet 30% upraw. Jabłka wysuszają się, co wpływa na ich wartości odżywcze i smak. Wszystkie straty, które poniosą plantatorzy, ale też dystrybutorzy, czy producenci,  będą odbijać się na konsumentach, a niższe zbiory mogą z kolei skutkować wyższymi cenami owoców w sklepach. Zaburzona płynność w łańcuchu dostaw będzie wymagać wzmożonej interwencji państwa, ponieważ konsekwencje dla sadowników mogą być tragiczne.

Drobiarski rekord w najmniej odpowiednim czasie

Dodatkowe straty sektora w obliczu koronawirusa

Bariery w transporcie

W obliczu koronawirusa i pojawiających się barier w handlu związanych z przemieszczaniem się samochodów po Europie oraz kontrolami granicznymi, branża rolnicza staje przed wyzwaniem zwiększonych kosztów pracy i transportu. By zapewnić bezpieczeństwo wszystkim pracownikom, wprowadzone zostały specjalne procedury, które również generują dodatkowe koszty. W trudnej sytuacji są również polscy eksporterzy wysyłający żywność m. in. do Egiptu. Maleje dostępność kontenerów chłodniczych, więc wysyłany jest mniejszy wolumen. Pojawiają się również utrudnienia związane z małymi zapasami i jakością, do której przywykł Egipt. Szczególnie niepojący jest:

wzrost kosztów transportu od 25% do nawet 30% spowodowany opóźnieniami przy załadunkach i rozładunkach oraz powrotami pustych ciężarówek. Copa Cogeca donosiła nawet o 50% wzroście kosztów transportu. Biorąc pod uwagę, że co miesiąc w UE przemieszcza się około 2,6 miliona ton (150 000 ciężarówek), dodatkowy koszt to około 150 milionów euro, czyli około 0,05 euro za kg.

–  wzrost kosztów zbierania i pakowania owoców, który wynosi nawet 40% na poziomie produkcji. Koszty te rosną m. in. poprzez różne wymagania dotyczące zakwaterowania, transport z zakwaterowania do sadów i ograniczoną liczbę osób w środkach transportu,  niektóre wyposażenie ochronne i sanitarne, mniejszą wydajność zbierania i pakowania z powodu dystansu społecznego, dostosowanie do nowych wymagań klientów oraz niektóre szkody jakościowe i problemy z certyfikacją.

Koszty ponoszone przez plantatorów Unii Europejskiej, wzrosły o 1 miliard euro w ciągu dwóch miesięcy z powodu zakłóceń logistycznych i zwiększonych kosztów siły roboczej w celu spełnienia wymogów, a opóźnienia logistyczne wpływają na jakość produktów.

Niedobór siły roboczej

Zgodnie z tarczą antykryzysową, cudzoziemcy mogą pozostać w Polsce nawet po wygaśnięciu wiz lub zezwoleń na pobyt. Według najnowszych wytycznych Ministerstwa Rolnictwa, pracownik po orzekroczeniu granicy Polski ma mieć mierzoną temperaturę. Dane pracowników trafią do systemu EWP celem objęcia danej osoby 14-dniową kwarantanną. W ciągu 24 godzin pracownik sezonowy powinien trafić do docelowego miejsca pracy, transportem zapewnionym przez pracodawcę, który po przyjeździe pracownika zobowiązany jest do zgłoszenia PPIS faktycznej liczby osób zatrudnionych. Pracownik odbywa 14-dniową kwarantannę na terenie gospodarstwa.

Obowiązkiem rolnika jest zapewnienie pracownikowani wykonania testu na koronawirusa. Podczas kwarantanny, pracownicy będą mogli wykonywać swoje obowiązki, jednak z zakazem opuszczania gospodarstwa i ograniczeniami kontaktu. Wszystkich procedur przestrzega policja, a za ich złamanie grozi kara nawet do 30 tysięcy złotych. Dodatkowo, ministerstwo zaleca, by osoby zatrudnione przy zbiorze owoców miękkich lub przy obróbce żywności stosowały zarówno ochronę ust, nosa, jak i rękawiczki – zapewnione przez gospodarza.  Powyższe wymagania przy zatrudnieniu pracowników z Ukrainy i związane z tym koszty to wyzwanie dla producentów.

Inne wyzwania sektora

Produkcja uległa znacznemu spowolnieniu, ponieważ sektor musiał dostosować się do nowych warunków w zakresie logistyki, środków nadzwyczajnych i zmian w kanałach dystrybucji. Ciągły niedobór siły roboczej zwiększy to spowolnienie operacji. Podczas, gdy ogólne zapasy mogą być utrzymane na jakiś czas, a supermarkety doświadczają jedynie ograniczonego niedoboru towarów w szczytowych porach roku, takich jak Wielkanoc lub podczas początkowej fazy „panicznych zakupów”, długoterminowy wpływ będzie szczególnie widoczny w nadchodzących miesiącach, ponieważ w wielu państwach członkowskich sezon zbiorów dopiero się zaczyna. Chociaż prawdopodobnie nie wystąpi krótkotrwały, widoczny niedobór dostępności, niedobór będzie raczej widoczny poprzez wzrost cen dla konsumenta. W sektorze występują już niedobory towarów łatwo psujących się, takich jak ogórki, szparagi i truskawki, spowodowane niedoborem owoców (odzwierciedlającym się również w wyższych cenach końcowych), który to problem obejmie w miesiącach letnich inne produkty. Zasadniczo sektor odczuwał wyższy popyt na towary łatwo psujące się o dłuższym okresie przydatności do spożycia (trend, który przy ciągłych wyzwaniach związanych z łańcuchem dostaw prawdopodobnie wzmocni się w nadchodzących miesiącach). Wpływ na to miało również zamknięcie sektora gastronomicznego, który zwykle wykazywał wyższy popyt na towary łatwo psujące się. Ponadto zgłaszane są rosnące trudności z brakującymi lub opóźnionymi płatnościami ze strony klientów, które komplikują operacje produkcyjne i mają efekt domina w całym łańcuchu dostaw.

W perspektywie krótkoterminowej pandemia wywrze presję na produkcję w odniesieniu do:

  • Kontynuacji ekonomii „wojny”: która skupi się mniej na różnorodności, różnorodności i jakości, ale bardziej skoncentrowana na zmechanizowanej produkcji
  • Wizerunku pracowników sezonowych: w Europie Południowej kryzys uwidacznia tę niezbędną siłę roboczą, często zaniedbywaną lub kwalifikowaną jako „nisko wykwalifikowana”. Następstwa kryzysu mogą być okazją do przedyskutowania środowiska pracy i warunków pracy sezonowych pracowników
  • Niepewność planowania, ponieważ ponowne otwarcie segmentów usług gastronomicznych najprawdopodobniej będzie się różnić w zależności od państwa członkowskiego (stołówki biznesowe, szkoły, gastronomia transportowa, imprezy, restauracje itp.)
  • Ciągłe braki w produkcji i dostawach, zagrażające kontynuacji produkcji, w tym rośliny do sadzenia i nasiona.

– Członkowie grup producenckich i dystrybutorzy owoców i warzyw, czują szczególną odpowiedzialność, by w obecnej sytuacji zapewnić sieciom spożywczym ciągły łańcuch dostaw i swobodny przepływ żywności. W obecnej sytuacji, by zapewnić jakość produktów, wzrastające koszty są dla producentów i dystrybutorów nagłym i nieoczekiwanym utrudnieniem, któremu jednak musimy się stawić, by zapewnić żywność społeczeństwu. Będzie to możliwe jedynie dzięki skoordynowanym działaniom. Jest to dla nas priorytetem – komentuje Paulina Kopeć, sekretarz generalna Unii Owocowej.

Źródło: Unia Owocowa

1 KOMENTARZ

  1. Też nie ma co za długo się zastanawiac, bo co to zmieni. Ja najbardziej polecam Gospodarstwo Romańscy – bardzo solidni i naprawdę nie mają się czego wstydzić. Sadzonki w znakomitej kondycji!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here