Strasburg dziś stał się rolniczym epicentrum Europy. Od wczesnych godzin porannych do miasta zjeżdżają kolumny ciągników, a na ulicach gromadzą się rolnicy z niemal wszystkich państw Unii Europejskiej. Wśród nich są polscy rolnicy – widoczni, aktywni i obecni na czele manifestacji. Przywieźli ze sobą nie tylko transparenty, ale i symboliczny przekaz: polskie ziemniaki, jako znak sprzeciwu wobec polityki handlowej Brukseli.

Europa blokuje ulice. Rolnicy mówią „dość”
Do Strasburga przyjechało około 10 tysięcy rolników oraz blisko tysiąc ciągników, głównie z Francji i Belgii, ale także z innych krajów UE. Protest rozpoczął się między godziną 9.00 a 10.00 i potrwa do popołudnia. Demonstranci przeszli pod siedzibę Parlamentu Europejskiego, domagając się radykalnej zmiany kursu unijnej polityki rolnej i handlowej.
To ogólnoeuropejska manifestacja, zorganizowana z inicjatywy francuskich organizacji rolniczych i wspierana przez Copa-Cogeca – największą reprezentację rolników w UE.
Polscy rolnicy w Strasburgu. W Warszawie – zakazy
Obecność Polaków w Strasburgu kontrastuje z realiami w kraju. W Brukseli, Paryżu, Berlinie czy Strasburgu ciągniki wjeżdżają do centrów miast jako element legalnych, pokojowych protestów. W Warszawie? Rolnicy wciąż zderzają się z oporem administracyjnym, gdy chcą zorganizować podobną demonstrację.
To porównanie wybrzmiewa dziś szczególnie mocno – bo w Strasburgu polski głos jest słyszany, a polskie postulaty wyraźnie obecne.

Mercosur iskrą zapalną
Jednym z głównych powodów protestu jest umowa handlowa UE–Mercosur, która w ostatnich dniach wywołała polityczną burzę. W sobotę porozumienie podpisała przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen, mimo narastającego sprzeciwu środowisk rolniczych.
Rolnicy obawiają się zalewu europejskiego rynku tańszą żywnością z Ameryki Południowej, produkowaną przy użyciu środków i metod zakazanych w Unii Europejskiej.
„To zagrożenie dla konsumentów i rolników”
Głos w Strasburgu zabrali także przedstawiciele Polski. Szef NSZZ Rolników Indywidualnych „Solidarność”, Tomasz Obszański, nie pozostawia złudzeń:
– W Ameryce Łacińskiej nie ma takich norm jak w Unii Europejskiej. Rolnictwo oparte jest tam na masowym stosowaniu pestycydów. To realne zagrożenie dla europejskich konsumentów – podkreślał.
Jak zaznaczył, polscy rolnicy i przemysł rolno-spożywczy są zobowiązani do spełniania skrajnie rygorystycznych norm, które gwarantują bezpieczeństwo żywności. Umowa z Mercosurem – zdaniem protestujących – niszczy uczciwą konkurencję i uderza w fundamenty europejskiego rolnictwa.
Stawką przyszłość WPR po 2027 roku
Na transparentach i w hasłach protestujących powtarzają się trzy kluczowe postulaty:
– zatrzymanie umowy z Mercosurem,
– silna i dobrze finansowana Wspólna Polityka Rolna po 2027 roku,
– uczciwe zasady handlu, które chronią unijne standardy produkcji.
Rolnicy alarmują, że bez realnej ochrony rynku i budżetu WPR wielu gospodarstw nie przetrwa kolejnych lat.
Decydujący tydzień w Parlamencie Europejskim
Protest w Strasburgu odbywa się w kluczowym momencie. W tym tygodniu Parlament Europejski ma zdecydować, czy skierować skargę do Trybunału Sprawiedliwości UE w sprawie umowy z Mercosurem. Dla rolników to ostatni moment, by ich głos wybrzmiał wystarczająco mocno.
Dlatego dziś ciągniki stoją pod Parlamentem, a rolnicy – także z Polski – pokazują, że nie zamierzają milczeć.
To nie jest lokalny protest. To europejski strajk o przyszłość żywności, rolnictwa i bezpieczeństwa konsumentów.








