Cudze chwalicie, swego nie znacie

To będzie prawdziwe przyspieszenie. Polska wysłała do Brukseli 34 wnioski o rejestracje produktów regionalnych – podaje Redakcja Rolna TVP. 

Jedenaście z nich Komisja Europejska już rozpatrzyła. Nigdy dotąd w trakcie naszej sześcioletniej obecności w Unii Europejskiej aż tylu producentów żywności nie złożyło jednocześnie tak dużej liczby wniosków.

Do dziś unijną ochroną objętych jest piętnaście polskich produktów regionalnych. Pierwsza trzy lata temu na unijną listę wpisana została bryndza podhalańska. Czy to dużo czy mało, trudno oceniać, bowiem procedury przyznania znaków są długie? 

Dariusz Goszczyński, Ministerstwo Rolnictwa: przede wszystkim musi być grupa producentów skupiona wokół produktu, czy to regionalnego czy tradycyjnego, i taka grupa musi przygotować odpowiednią specyfikację, odpowiednią aplikację i przekazać ją do Ministerstwa Rolnictwa. W Ministerstwie zostaje ona rozpatrzona, oceniona i przekazana do Komisji Europejskiej. 
 
Jeśli wniosek spełnia wszystkie wymagania wspólnotowe, jest publikowany. Od tego momentu państwa członkowskie mają sześć miesięcy na zgłaszanie zastrzeżeń. Jeśli nie wpłyną, produkt otrzymuje certyfikat i jest rejestrowany. 
 
Dr Grzegorz Russak, Polska Izba Produktu Regionalnego i Lokalnego: wszystkie produkty, które mają dodaną wartość dziedzictwo kulinarne – one się same obronią, to jest to, czego się nie kupuje, to jest to, czego trzeba się nauczyć zamieniać na pieniądze, jak to robią Francuzi, Włosi, bo po prostu ten sam produkt, z tą sama pracochłonnością zrobiony lokalnie sprzedaje się dużo lepiej i drożej i on nie boi się konkurencji. 
 
Kiełbasa lisiecka, bryndza podhalańska, andruty kaliskie czy miody wrzosowe z borów dolnośląskich to tylko kilka smakołyków z listy produktów regionalnych i tradycyjnych. Znaleźć się na niej mogą wyroby, które są wytwarzane według receptur niezmienionych, od co najmniej 25 lat. 
 
Dariusz Goszczyński, Ministerstwo Rolnictwa: produkty regionalne stanowią alternatywę, dla wielu producentów, dla wielu polskich gospodarstw, jestem przekonany, że ten kierunek będzie się rozwijał. Produkty regionalne to produkty wyjątkowe, one nie muszą konkurować ceną, one konkurują jakością, wygrywają jakością z produktami masowymi. 
 
Produkt regionalny i tradycyjny może być także świetną okazją do promocji regionu. W krajach Wspólnoty oznacza nie tylko towar wysokiej, jakości, ale też coś więcej – połączenie pracy rolnika z kulturą i tradycją. To symbol i wizytówka regionu. 
 
Dr Grzegorz Russak, Polska Izba Produktu Regionalnego i Lokalnego: bez żywności tradycyjnej takich podstaw nie będzie, nie będzie również rozwoju turystyki w takim tempie, w jakim powinno to nastąpić. W polskich restauracjach powinno sprzedawać się polskie produkty i to te, które są produkowane w danym regionie, lokalne, a dzisiaj na talerzu mamy frytki z Irlandii, warzywa z Belgii, a obok tego leży łosoś norweski, który tak naprawdę przyjechał z Chin. 
 
Umieszczenie na etykiecie produktu certyfikatu jest informacją dla konsumenta, że nabywa wyjątkowy i oryginalny produkt, wytwarzany ze ściśle określonych składników lub według tradycyjnej receptury. Producenci takiego wyrobu otrzymują również ochronę prawną przed próbą fałszowania lub podrabiania. 
 
Źródło: Krzysztof Dąbrowski, Redakcja Rolna TVP, www.tvp.pl/rolna, fot. sxc.hu

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here