Józef Szymkowiak – drobiarz nad drobiarze. Wybitny hodowca drobiu i człowiek o szerokich horyzontach

JÓZEF SZYMKOWIAK, założyciel i współtwórca, wraz z rodziną, wielkiego gospodarstwa drobiarskiego na terenie Wielkopolski, złożonego z 5 ferm, w których produkuje się rocznie 3 mln szt. brojlerów (po modernizacji i rozbudowy fermy Wilczyna 2 roczna produkcja brojlerów wzrośnie do 4 mln szt.) oraz fermy w Czarnej Wsi, w której wytwarza się dziennie 200 tys. szt. jajek konsumpcyjnych. 

 

\"\"

 

Zdaniem prof. Włodzimierza Fiszera z poznańskiego Uniwersytetu Przyrodniczego, od lat śledzącego rozwój gospodarstwa drobiarskiego Rodziny Szymkowiaków, Józef Szymkowiak to wybitny hodowca drobiu i człowiek o szerokich horyzontach, który do wszystkiego, co dziś posiada, doszedł własnymi rękoma, przy dużym wsparciu i pomocy całej rodziny.  Józef Szymkowiak za swe zasługi na polu produkcji drobiarskiej był wielokrotnie nagradzany i wyróżniany. W swoim dorobku posiada m.in. tytuły: Wielkopolski Rolnik Roku i Wzorowy Agroprzedsiębiorca RP 2008.

Rozmowa z JÓZEFEM SZYMKOWIAKIEM, twórcą i współwłaścicielem – wraz z rodziną – grupy 6 ferm drobiarskich w Dębienku i okolicy, nominatem do tytułu Wybitny Agroprzedsiębiorca RP 2013

– Panie prezesie, w drobiu „robi” Pan już kilkadziesiąt lat. Warto było postawić na drób?

– Z perspektywy czasu mogę zdecydowanie powiedzieć: warto! Moja przygoda z drobiem, jeśli to tak można nazwać, zaczęła się w roku 1979. Wtedy to – nie mając żadnych tradycji ani doświadczeń w tym względzie, gdyż gospodarstwo moich rodziców miało profil ogólnorolny – odważyłem się postawić pierwszy kurnik i zasiedlić go kurami. Jak się okazało, to było trafne posunięcie. Po pierwszym cyklu produkcji jaj na brojlery, bo od tego zaczynałem, mogłem spłacić zaciągnięty wówczas na budowę kurnika kredyt. Opłacalność w produkcji drobiu, z czasem zachęciła mnie do kupienia od sąsiada drugiego kurnika, potem przyszła kolej na następne kurniki…

– Z tego, co mi wiadomo, w Pana przypadku decydujący się okazał się rok 2005?
    
– Istotnie w tamtym roku nabyłem od Rolniczego Kombinatu Spółdzielczego w Wilczynie fermę kurzą składającą się z 8 kurników. Ferma, to może zbyt szumne określenie – w istocie to były w rozpaczliwym stanie budynki, które tylko z wyglądu przypominały kurniki. Poza gołymi ścianami wszystko nadawało się do wymiany: dachy, posadzki, tynki… Trzeba było z miejsca zabrać się za robotę. Już po kilku miesiącach nasze kurniki wyglądały jak nowe, a wewnątrz  posadzki były równe jak szkło. Tak zmodernizowane budynki zostały wyposażone w najnowszej generacji sprzęt, który pozwolił na prowadzenie profesjonalnej i racjonalnej produkcji drobiarskiej.

–  Co to znaczyło w Pana przypadku?

    
– Żeby wyjść na swoje, czyli zapewnić sobie opłacalność produkcji, w czasach, które nadeszły, nie wystarczał już jeden kurnik, ale trzeba było wytwarzać pokaźne ilości brojlerów czy jaj. W naszym gospodarstwie udało się na czas stworzyć ku temu warunki, więc – w przeciwieństwie do innych hodowców drobiu, byłem jakby do przodu. Ponadto dojrzałem przed innymi, jak niezwykle ważna może być wielokierunkowość w produkcji drobiarskiej.

– Proszę o rozwinięcie tej kwestii…

    
– W realiach gospodarki rynkowej rentowność produkcji ulega zmianom. W jednych latach na przykład „stoją” wyżej jajka spożywcze, w innych bardziej opłacalne są brojlery. Ja tę prawidłowość wychwyciłem w odpowiednim momencie: mam więc, i brojlery, i jaja konsumpcyjne, i własną odchowalnię kur niosek. Ponadto – co jest niezmiernie istotne – posiadam ubojnię, w której przerabiam na tuszki, filety itp. znaczącą część naszej produkcji brojlerów.

– A jak jest z jakością produktów wytwarzanych w fermach rodzinnych Szymkowiaków?

    
– W każdym interesie, a w kurzym w szczególności, oprócz masowości produkcji liczy się jakość. Aby produkt finalny, którym jest jajko czy brojler, mógł osiągać wysoką jakość rynkowa, przede wszystkim musi być zabezpieczony  odpowiedni wsad, czyli zdrowe pisklęta. Na równi z tym jest ważne zabezpieczenie dobrej paszy. W naszym gospodarstwie dorobiliśmy się sprawdzonych dostawców piskląt. Ferma ze śląskich Gardawic gwarantuje nam od lat o wysokiej jakości 1-dniowe pisklęta do odchowu kur niosek na wysokim poziomie, podobnie wielkopolska firma BroMargo z Margońskiej Wsi – wyborne pisklęta na brojlery.

– Czy to są już wszyscy Wasi wypróbowani partnerzy?

    
– Współpracujemy też systematycznie z profesjonalną firmą w zakresie dezynfekcji obiektów inwentarskich, jak też z prywatną lecznicą zwierząt. To równie ważni partnerzy, bo gwarantują nam wysoką zdrowotność naszych kur i kurcząt. Nie inaczej rzecz ma się z odbiorcami wyrobów z naszych ferm. Wszyscy oni przestrzegają rzetelnych kupieckich zasad: zawsze na czas odbierają brojlery, mięso drobiowe oraz jaja i zawsze terminowo rozliczają się z nami za wyprodukowany przez nas surowiec.

– Tak dobrze wypowiada się Pan o zewnętrznych partnerach, a jak przedstawia się partnerstwo w prowadzeniu tak wielkiego interesu drobiarskiego w rodzinie Szymkowiaków?

    
– Panie redaktorze, dotyka Pan najważniejszej sprawy w naszym biznesie drobiarskim. To właśnie zgoda, zaufanie i wzajemne zrozumienie w naszej rodzinie leży u podstaw naszego wieloletniego sukcesu w drobiarstwie. Przede wszystkim – cała rodzina współtworzyła i współtworzy nasz rodzinny biznes. Najpierw robiłem to ja z żoną Gabrielą, później doszły córki Kinga i Arleta oraz zięciowie, a teraz dołączają do nas wnuki – Eliza i Hubert. Jest u nas zasadą, że cała rodzina wyraża swoje zdanie w sprawach ważnych dla rozwoju produkcji drobiarskiej w naszym gospodarstwie. Cała rodzina kontroluje też na wyznaczonych odcinkach pracę naszego wspólnego interesu. Przez lata decydujący  głos z reguły należał do mnie, ja też byłem swoistym motorem napędowym zwłaszcza w kwestiach inwestycyjnych. Rzecz jasna, rodzinne współzarządzanie przekłada się też na podział osiąganych profitów. Jeśli interes idzie dobrze i są pieniądze, to wszyscy w rodzinie mają z nich pożytek. I odwrotnie –  jeżeli coś nie układa, jak należy, to wszyscy solidarnie mamy odpowiednio gorzej.

– Panie prezesie, co zmieniło się w fermach rodziny Szymkowiaków w ostatnich 5 latach, odkąd został Pan uhonorowany zaszczytnym tytułem Wzorowy Agroprzedsiębiorca RP?

    
– Przede wszystkim gruntownie zmodernizowaliśmy i rozbudowaliśmy fermę w miejscowości Witobel – Zamysłowo, specjalizującą się w produkcji brojlerów oraz fermę w Czarnej Wsi, w której odbywa się produkcja jaj konsumpcyjnych. W tymże okresie zdecydowaliśmy o podziale specjalizacji poszczególnych ferm oraz podziale własnościowym: córce Kindze i jej mężowi Gerardowi przypadły fermy w Rosnówku i Czarnej Wsi, córce Arlecie – ferma w miejscowości Witobel – Zamysłowo, wnukowi Hubertowi – ferma w Wilczynie 1, wnuczce Elizie – ferma w Wilczynie 2, zaś żonie Gabrieli – ferma w Dębnie. Właściciele 5 ferm, poza fermą w Czarnej Wsi, w których odbywa się wyłącznie produkcja brojlerów, powołali w 2012 r. rodzinną grupę producencką. Tak jest najlepiej i najbardziej przejrzyście.
                                    

Rozmawiał: Leon Wawreniuk
 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here