Nawet 100 tys. ton polskich jabłek może jechać do Wietnamu

Szukanie nowych rynków zbytu dla polskich produktów rolno-spożywczych przynosi efekty. Nasze jabłka z sukcesem podbijają azjatyckie stoły.

 

\"rolnictwo,

 

Od października 2015 roku możemy sprzedawać nasze jabłka wietnamskim kontrahentom. Spośród wszystkich krajów unijnych taką możliwość ma jedynie Francja i Polska.

Zdaniem prezesa Związku Sadowników RP i posła Mirosława Maliszewskiego, Wietnam to odległy, ale wbrew pozorom bardzo perspektywiczny rynek dla polskich jabłek.

– Po wprowadzeniu embarga krok po kroku czynimy wszystko, aby chociaż część naszej produkcji wyjechała na rynki poza europejskie. Właśnie taka możliwość jest na rynkach azjatyckich. Nasz potencjał eksportowy w przypadku Wietnamu szacowany jest na 75-100 tys. ton. – podkreśla Mirosław Maliszewski.

I dodaje, że  należy dostosować naszą produkcję do wymogów azjatyckich rynków, ponieważ standardy jakościowe są tam dość wysokie.

Czytaj także:
Polskie jabłka w USA już we wrześniu?

 

Związek Sadowników RP przypomina, że jabłka płyną ok. 50 dni dlatego muszą zostać dobrze zabezpieczone, aby ich jakość nie budziła wątpliwości na miejscu. Sprawdzonym sposobem są saszetki pochłaniające etylen włożone do każdego kartonu zawierającego 18 kg owoców, jednej saszetki w przypadku jabłek mniejszych oraz dwóch saszetek w przypadku jabłek o większej kalibracji.

– Z ogromną nadzieją patrzymy na Azję, szczególnie, że w innych miejscach globu nasycenie tymi owocami jest ogromne i nie wszędzie są one popularne. W krajach położonych daleko na wschodzie widzimy wyraźny wzrost zamożności ludzi i zwiększające się spożycie owoców. Ponadto są to państwa o bardzo licznej populacji. Wymieńmy choćby Chiny, Indie, Tajlandię, Malezję, Indonezję, czy Wietnam. Aktywność naszej branży jest tam niesamowita. Obok udziału w targach, misjach gospodarczych, rozmowach z administracjami, prowadzimy tam – jako Związek Sadowników RP- dwie duże kampanie promocyjne. Pierwszą ze SRiW o nazwie „Smaki Europy-Jakość i tradycja” i drugą z Unią Owocową „Europejskie jabłka dwukolorowe”. Obecnie planujemy złożyć wniosek do Komisji Europejskiej na kampanię informacyjno-promocyjną na rynek Wietnamu i Hongkongu pt. „Teraz jabłka europejskie”. Mamy nadzieję, że dzięki prowadzonym działaniom zmienimy dotychczasowe gusta konsumentów i  na stałe nasze jabłka zagoszczą na stołach konsumentów – podkreśla Mirosław Maliszewski.

W Polsce rocznie zbiera się około 3,5 mln ton jabłek. Specjaliści przewidują, że w najbliższych latach plony mogą wzrosnąć nawet do 5 mln ton. W sytuacji, gdy największy odbiorca naszych owoców – Rosja – utrzymuje embargo na unijną żywność,  zagospodarowanie takiej ilości jabłek będzie trudne. Dlatego Polska cały czas zabiega o nowe kierunki eksportu.

Z danych Towarzystwa Rozwoju Sadów Karłowych wynika, że aktualne zapasy jabłek deserowych w Polsce wynoszą 700 – 800 tys. ton. Profesor dr hab. Eberhard Makosz szacuje, że do końca lipca potrzeby rynku krajowego na jabłka deserowe mogą się wahać od 200 do 250 tys. ton. Taka sama ilość owoców zostanie przeznaczona na eksport.

– Pozostałe 300 tys. ton wartości 300 mln złotych można zagospodarować tylko przez eksport do Rosji. Jeśli to nie będzie możliwe, jabłka zamienią się na przemysłowe. Część ulegnie zniszczeniu – mówi prof. Makosz.

Redakcja AgroNews, fot.. Kamila Szałaj

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here