Gwałtowny wzrost cen ropy na światowych rynkach zmusił największy koncern paliwowy w Polsce do szybkiej reakcji. W obliczu napiętej sytuacji geopolitycznej i rosnących kosztów surowca Orlen zdecydował się niemal całkowicie zrezygnować z detalicznej marży na paliwach sprzedawanych na swoich stacjach.

Spółka tłumaczy, że ma to ograniczyć tempo wzrostu cen dla kierowców. Eksperci zwracają jednak uwagę, że taka strategia może być trudna do udźwignięcia dla mniejszych, niezależnych stacji paliw.
Skok cen ropy po eskalacji konfliktu
Decyzja koncernu zapadła w czasie gwałtownego wzrostu notowań ropy naftowej. Jeszcze przed rozpoczęciem ataków Izraela i Stanów Zjednoczonych na Iran baryłka ropy Brent kosztowała poniżej 70 dolarów.
Po eskalacji napięcia ceny zaczęły rosnąć błyskawicznie. W poniedziałek rano baryłka osiągała już poziom około 117 dolarów, a później ustabilizowała się w okolicach 100 dolarów.
Tak dynamiczne zmiany natychmiast przełożyły się na rynek paliw, także w Polsce.
Orlen ogranicza marżę niemal do zera
Jak poinformowała spółka, w obliczu rosnących kosztów surowca zdecydowano się praktycznie zrezygnować z detalicznej marży na paliwach.
Według danych firmy w 2025 roku średnia marża detaliczna na litrze oleju napędowego wynosiła około 25 groszy powyżej progu rentowności. Teraz została ona niemal całkowicie ograniczona.
Koncern podkreśla, że jest to reakcja na sytuację na globalnym rynku paliw, gdzie ceny ropy w krótkim czasie poszybowały w górę.
Hurtowe ceny diesla rosną w szybkim tempie
Zmiany na rynku surowców bardzo szybko widać w krajowych cennikach hurtowych paliw. Dane pokazują wyraźny wzrost w zaledwie kilkanaście dni.
Pod koniec lutego litr oleju napędowego w hurcie kosztował około 4,78 zł. Po wybuchu konfliktu ceny zaczęły jednak rosnąć niemal z dnia na dzień:
- 3 marca – 5,24 zł/l
- 4 marca – 5,68 zł/l
- 5 marca – 5,76 zł/l
- 6 marca – 6,15 zł/l
- 7 marca – 6,30 zł/l
- 10 marca – 6,36 zł/l
Oznacza to, że w niespełna dwa tygodnie cena wzrosła o ponad 1,5 zł na litrze.
Jak działają marże na rynku paliw
Eksperci przypominają, że w branży paliwowej funkcjonuje kilka różnych poziomów marż.
Analityk rynku paliw Dawid Czopek wskazuje, że podstawowe znaczenie mają trzy elementy:
- marża rafineryjna – związana z przerobem ropy na gotowe paliwo,
- premia lądowa – różnica między cenami krajowymi a notowaniami światowymi,
- marża detaliczna – czyli różnica między ceną hurtową a ceną na stacji.
Z kolei analityczka rynku paliw Urszula Cieślak z firmy Reflex podkreśla, że dostępne dane sugerują rzeczywiste ograniczenie marży przez koncern. Jednocześnie zwraca uwagę, że system rabatów i upustów w sprzedaży hurtowej sprawia, iż dokładne określenie realnej marży nie zawsze jest proste.
Niezależne stacje mogą mieć problem
Strategia polegająca na niemal całkowitym ograniczeniu marży może być skuteczna w przypadku dużego koncernu, ale dla mniejszych operatorów rynku może oznaczać poważne kłopoty.
Niezależne stacje nie dysponują taką skalą działalności i często kupują paliwo po cenach, które nie pozwalają im sprzedawać go bez marży. Jeśli ceny na dużych stacjach pozostaną niższe, mogą one stracić część klientów i zostać zmuszone do podnoszenia cen lub ograniczania działalności.
Dlatego choć decyzja koncernu może chwilowo złagodzić wzrost cen dla kierowców, w dłuższej perspektywie może zmienić układ sił na rynku paliw w Polsce.










