Jeszcze niedawno pellet był dla wielu rodzin synonimem taniego i „czystego” ogrzewania. Dziś coraz częściej staje się paliwem luksusowym. Początek 2026 roku przyniósł wyraźny zwrot na rynku – ceny poszybowały w górę, a dostępność opału zaczęła spadać. Do tego dochodzą ostrzeżenia rządowych analityków: biomasy w Polsce może po prostu zabraknąć.

Z taniej alternatywy w drogi opał
Jesienią ubiegłego roku sytuacja wyglądała jeszcze stabilnie. Certyfikowany pellet klasy A1 można było kupić w granicach 1000–1700 zł za tonę, czyli na poziomie zbliżonym do 2024 roku. Wiele gospodarstw domowych zdążyło już przyzwyczaić się do tego paliwa jako rozsądnej cenowo opcji.
Wszystko zmieniło się wraz z nadejściem silnych mrozów w styczniu. Skok zapotrzebowania zbiegł się z rosnącym zainteresowaniem pelletem ze strony energetyki i przemysłu, które skupują najlepszej jakości surowiec na masową skalę.
Efekt? Mniej opału dla mieszkańców i szybkie podwyżki cen.
Nawet ponad 2 tysiące złotych za tonę
W drugiej połowie stycznia ceny pelletu luzem osiągały poziomy od 1300 do ponad 2100 zł za tonę. To średnio o kilkaset złotych więcej niż na starcie sezonu grzewczego.
Jeszcze drożej jest w przypadku pelletu workowanego. Wiele ofert zaczyna się od 1400 zł za tonę, a w marketach budowlanych i sklepach wielkopowierzchniowych ceny potrafią sięgać nawet 2500 zł.
Dla wielu rodzin oznacza to gwałtowny wzrost kosztów ogrzewania w środku zimy.
Region regionowi nierówny
Na rynku widać wyraźne różnice terytorialne. Jak wskazują analitycy branżowi, ceny pelletu są silnie powiązane z lokalnym przemysłem drzewnym.
Tam, gdzie działa dużo tartaków i zakładów przerobu drewna – szczególnie w południowo-wschodniej i północno-wschodniej Polsce – wciąż można znaleźć oferty zbliżone do jesiennych poziomów cenowych.
W pozostałych regionach dostępność opału bywa ograniczona, a ceny wyraźnie wyższe.
Ile dziś kosztuje ogrzewanie pelletem?
Wyliczenia ekspertów pokazują, jak mocno ceny opału wpływają na domowe budżety.
Przy cenie pelletu na poziomie 1600 zł za tonę i temperaturze około -10°C:
– w starym, nieocieplonym domu o powierzchni 150 m² dzienne zużycie może wynosić nawet 59 kg pelletu, co daje koszt około 95 zł dziennie,
– w nowoczesnym, dobrze ocieplonym budynku zużycie spada do około 25 kg dziennie, a koszt ogrzewania wynosi około 41 zł na dobę.
Różnice są ogromne, ale jedno jest pewne – pellet przestaje być tanim paliwem.
Rząd ostrzega: biomasy może zabraknąć
Najbardziej niepokojące są jednak wnioski z analiz przygotowanych dla Ministerstwa Klimatu i Środowiska. W dokumentach dotyczących „Krajowego Planu na rzecz Energii i Klimatu do 2030 roku” wprost wskazano, że krajowe zasoby biomasy drzewnej nie wystarczą, by masowo opierać transformację ogrzewnictwa na pellecie i drewnie.
Eksperci podkreślają, że rosnące zużycie biomasy przez sektor energetyczny wywiera coraz silniejszą presję na rynek.
W praktyce oznacza to:
– większy popyt ze strony elektrowni i ciepłowni,
– mniejszą dostępność paliwa dla gospodarstw domowych,
– dalszy wzrost cen dla zwykłych odbiorców.
W analizie wprost pojawia się apel o ochronę rynku indywidualnego ogrzewania przed konkurencją wielkiego przemysłu.
Co dalej z pelletem?
Wszystko wskazuje na to, że obecne podwyżki mogą nie być chwilowym zjawiskiem. Jeśli zapotrzebowanie energetyki na biomasę będzie rosło, a krajowe zasoby pozostaną ograniczone, pellet może na stałe stracić status taniego opału.
Dla tysięcy rodzin, które zainwestowały w piece na pellet jako ekonomiczne i ekologiczne rozwiązanie, to bardzo zła wiadomość.
Rynek, który jeszcze niedawno był symbolem stabilności, dziś staje się coraz bardziej nieprzewidywalny – a rachunki za ogrzewanie rosną szybciej, niż wielu się spodziewało.















Dlaczego na ten opał nie ma 8 % podatku jak w innych krajach. Przecież to jest opał ekologiczny .
Ja mam właśnie drugi sezon piec na pellet bo jest taki wymóg żeby rozebrać piece kaflowe i wstawić coś ekologicznego. Dziś właśnie dowiedziałem się że w mojej okolicy nie idzie kupić pelletu i jest gdzieś dalej możliwość kupienia ale już za cenę 2100 zł. Wydałem wszystkie oszczędności na remont mieszkania i zrobienia ogrzewania teraz żałuję że rozebrałem te piece kaflowe bo na pewno było o wiele taniej jak teraz. Tym nowsze tym jest droższe utrzymanie i dlatego
rodziny nikt nie chce zakładać w Polsce jak to wciąż wszystko idzie do góry i jak tu żyć.
Pellet produkuje nie tylko Polska, jak zwykle pole do popisu mają spekulanci, Pellet to paliwo odnawialne ,więc nie ma problemu z jego pozyskiwaniem,problem jest w tym że nikt tego nie pilnuje ,a spekulanci robią co chcą ,co było z cukrem, z materjałami budowlanymi ,z paliwem ?ktoś po prostu dobija kasę,Ale prawda jest też taka jak nie robisz zapasów na sezon, to jesteś sam sobie winny.
Podobnie i ja. Wymieniłem startego kopciucha w którym paliłem wszystkim jak leci. Było tanio ale trochę upierdliwe z obsługą takiego pieca. Teraz mam peleciaka 5 klasy. Owszem jest wygodniejszy w obsłudze ale z samym peletem to są jakieś jaja. W mojej okolicy od miesiąca nigdzie nie można kupić peletu. Nawet w marketach gdzie zawsze był najdroższy i nikt go nie kupował też już nic nie ma. Ja sam jeżdżę po 40 km po peletu. Facet sam go produkuje i ma ale sprzedaje tylko po 10 worków na głowę bo nie wyrabia z produkcją a nie chce nikogo zostawić na lodzie. Rząd namawiał wszystkich na wymianę pieców a teraz ma wszystkich w doopie. W przyszłym roku wracam do kopciucha, całe szczęście że nie oddałem go na złom. Nauczka?- jeśli rząd do czegoś namawia zrób dokładnie odwrotnie, lepiej na tym wyjedziesz.
Ma kocioł na pelete 1. Sezon. I jestem w szoku, ze sa takie problemy z peletem, a rząd Tuska nic z tym nie robi. Nie ma o tym słowa w wypowiedziach rządowych, a problem dotyczy coraz szerszego kręgu osób, które właśnie pozbyły sie kopciuchów na rzecz ekologicznych kotłów peletowych. To co się teraz dzieje to szok i niedowierzanie. Nigdzie nie ma peletu. Chyba zamknę dom j przrprowadze sie na czas kryzysu do mieszkania w bloku, bo mam taką możliwość. Oczekuje interwencji rządu Tuska, ale interwencji BRAK. To jest kpina z nas Polaków!