Zwierzęta traktujemy jak „fabryki” mięsa, mleka i jaj

W dążeniu do maksymalnej intensyfikacji hodowli często odsuwamy na drugi plan warunki, w jakich żyją zwierzęta gospodarskie. Traktując je jak „fabryki” mięsa, mleka i jaj – zapominamy o ich odczuciach, o tym podstawowym pojęciu, że zwierzę nie jest rzeczą.

A przecież od ponad trzydziestu lat we wszystkich cywilizowanych społecznościach obowiązuje Powszechna Deklaracja Praw Zwierząt, uchwalona 15 października 1978 roku i określająca, iż wszystkie zwierzęta mają prawo do szacunku. Człowiek, jako przedstawiciel gatunku zwierząt, nie może rościć sobie praw do wyniszczenia lub nielicującego z godnością ludzką wykorzystywania zwierząt. Jego obowiązkiem jest wykorzystywanie swej wiedzy dla tych istot, które mają prawo do opieki, troski i ochrony ze strony człowieka.

Zapisy tej deklaracji uwzględniono w tworzeniu zasad wzajemnej zgodności (cross compliance) warunkujących dopłaty bezpośrednie w produkcji rolniczej na terenie Unii Europejskiej. Zasada ta określa, że żywność musi być nie tylko zdrowa w tym sensie, że jest wolna od drobnoustrojów i pasożytów, które mogą powodować choroby konsumentów, nie zawiera substancji toksycznych i pozostałości leków, ale przy jej powstawaniu muszą być zapewnione warunki dobrostanu zwierząt.

Dobrostan oznacza więcej niż tylko komfort fizyczny lub biologiczny, uwzględnia również równowagę emocjonalną, zależną od możliwości wypełnienia gatunkowych i osobniczych norm behawioralnych. W obowiązującym nas prawie zapisano, że dobrostan to stan zdrowia fizycznego i psychicznego, osiągany w warunkach pełnej harmonii ustroju w jego środowisku. To zespół warunków pokrywających potrzeby biologiczne i behawioralne organizmu, objawiające w pełni jego możliwości genetyczne. Należy go rozumieć jako stan, w którym zwierzę potrafi „dawać sobie radę” lub uporać się z trudnościami występującymi w otoczeniu. 

Zapewnienie dobrostanu oznacza, iż zwierzęta muszą być:

  • wolne od głodu i pragnienia,
  • wolne od dyskomfortu,
  • wolne od bólu, urazów i chorób,
  • wolne od strachu i stresu,
  • zdolne do wyrażenia normalnego behawioru, czyli zachowania wobec otoczenia.

Zachwianie dobrostanu następuje, gdy zwierzę nie jest w stanie prawidłowo ocenić sytuacji, a następnie prawidłowo przeciwdziałać niekorzystnym zmianom w otoczeniu lub gdy zmiany są dla zwierzęcia nieprzewidywalne.
Tylko przy spełnieniu takich wymagań i zachowaniu wielu innych warunków określonych zasadami wzajemnej zgodności – czyli zapewniając, że nasza produkcja spełnia te same wymagania, jakie zachowują producenci w innych krajach Unii Europejskiej – możemy ubiegać się o dopłaty bezpośrednie.

Wprawdzie dla nowych krajów Wspólnoty pozostawiono nieco dłuższy czas na wprowadzenie wszystkich wymagań cross compliance i dorównanie do standardów stosowanych w „starej dziesiątce” – jednak nacisk na zachowanie dobrostanu będzie coraz większy i nie można go lekceważyć, chcąc zachować konkurencyjność na światowym rynku. Zobowiązuje nas do tego szczególnie prezydencja Unii Europejskiej, jaką sprawować będzie Polska w drugiej połowie tego roku. Z całą pewnością tematyka rolnicza będzie należała do najgoręcej dyskutowanych tematów. Naszym następcą w tej roli będzie Dania, kraj o bardzo nowoczesnej hodowli, w którym podobnie jak w całej Skandynawii sprawy dobrostanu zwierząt traktowane są priorytetowo.

 

\"Rolnicy

Spełnienie wymagań warunkujących uzyskane dopłat, czyli zachowanie konkurencyjności i zapewnienie, że produkujemy bezpiecznie, zdrowo i nie dostarczając cierpień zwierzętom, możliwe jest tylko przy zachowaniu stałej i pełnej współpracy hodowców z lekarzami weterynarii i stosowanie się do ich zaleceń i wskazówek. 
Wydziały medycyny weterynaryjnej już od kilku lat prowadzą rozszerzone nauczanie z zakresu ochrony środowiska, dobrostanu zwierząt i zasad dobrej praktyki produkcyjnej, zarówno dla studentów, jak i w ramach podyplomowych szkoleń lekarzy weterynarii, których rola w środowiskach wiejskich nabiera nowego charakteru. Nie tylko leczą zwierzęta gospodarskie, ale w coraz szerszym zakresie podejmują działania profilaktyczne zapobiegające wystąpieniu chorób i pełnią rolę doradców rolników w zakresie racjonalnej hodowli, zapewniającej produkcję naprawdę zdrowej żywności.

W grudniu ubiegłego roku Krajowa Izba Lekarsko-Weterynaryjna wspólnie z Pomorskim Wojewódzkim Lekarzem Weterynarii zorganizowała w Gdańsku konferencję, adresowaną do przedstawicieli samorządów terytorialnych, lekarzy weterynarii i organizacji pozarządowych oraz przedstawicieli mediów. Podczas konferencji dyskutowano o obowiązkach i kompetencjach państwa, samorządu terytorialnego, Inspekcji Weterynaryjnej i lekarzy wolnej praktyki oraz organizacji pozarządowych w zakresie zapewnienia dobrostanu zwierząt i weterynaryjnego nadzoru nad bezpieczeństwem zdrowia publicznego.

Wśród wykładowców znaleźli się lekarze Inspekcji Weterynaryjnej województwa pomorskiego, mający duże doświadczenie praktyczne w nadzorze nad hodowlą zwierząt i przetwórstwem żywności pochodzenia zwierzęcego, profesor Roman Kołacz – rektor Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu, lekarz weterynarii zajmujący się od lat zagadnieniami dobrostanu zwierząt, niekwestionowany europejski autorytet w tej dziedzinie, a także dr Andrew Chirkowski, lekarz weterynarii polskiego pochodzenia pracujący w inspekcji weterynaryjnej w Wielkiej Brytanii, i Maria Zaremba – graniczny lekarz weterynarii, która skupiła się nad zagadnieniami dobrostanu w transporcie zwierząt.

Zwłaszcza w odniesieniu do transportu koni rzeźnych Polska znajduje się w niechlubnej grupie krajów, wobec których europejskie towarzystwa przyjaciół zwierząt mają największe zastrzeżenia. Trudno będzie zlikwidować wszystkie przyczyny takiego stanu rzeczy. Należymy bowiem do trzech krajów europejskich, z których transport do włoskich rzeźni trwa dłużej niż 24 godziny. Jednocześnie specyfika produkcji włoskich specjałów z koniny wymaga stosowania mięsa świeżego, nie ma więc możliwości uboju w Polsce i transportowania mięsa mrożonego. Nim powstanie sieć dróg umożliwiających skrócenie transportu – musimy skoncentrować się na tym, żeby transport odbywał się samochodami specjalnie do tego celu przystosowanymi, nie przeładowując ich i zapewniając odpowiednie przerwy w podróży.

 

\"Dobrostan

Ubój musi odbywać się we właściwych warunkach i być przeprowadzany przez osoby przeszkolone, żeby do minimum ograniczyć cierpienie zwierzęcia. Niestety, warunki te często nie są spełniane przy tak zwanym uboju gospodarskim, na własne potrzeby. Dlatego lekarze weterynarii postulują utrzymanie małych, gminnych ubojni, działających non profit i zapewniających niezbędne warunki higieny.

Te zagadnienia z całą pewnością będą szeroko dyskutowane podczas naszej i duńskiej prezydencji w Unii Europejskiej. Po następnych sześciu miesiącach w całej Unii obowiązywać będzie pełne wdrożenie zasady wzajemnej zgodności, ze wszystkimi wynikającymi z tego konsekwencjami. Czasu nie zostało zbyt wiele – już teraz producenci i przetwórcy powinni rozwiązywać problemy we współpracy z lekarzami weterynarii i tworzyć warunki, które pozwolą na zachowanie dobrej pozycji polskiego rolnictwa na europejskich i światowych rynkach.                                        

dr wet. Jacek Krzemiński

Źródło: Nowa Wieś Europejska, nr 100, fot. sxc.hu

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here