Prezydent Francji Emmanuel Macron oświadczył wczoraj, że Francja zagłosuje dzisiaj przeciwko podpisaniu umowy z Mercosurem. Dziś ma się odbyć głosowanie w tej sprawie wśród unijnych ambasadorów.

Emmanuel Macron napisał w serwisie X, że we Francji doszło do jednomyślnego politycznego odrzucenia tej umowy, mimo „znaczących ustępstw” na rzecz rolników w Unii Europejskiej.
„Podpisanie umowy nie kończy sprawy. Będę nadal walczył o pełne wdrożenie zobowiązań uzyskanych od Komisji Europejskiej oraz o ochronę naszych rolników”, zadeklarował.
Przeciwko umowie zagłosuje również Irlandia, poinformował wcześniej wicepremier Simon Harris.
Ponieważ jednak Komisja Europejska zapewniła sobie poparcie Włoch, umowa najprawdopodobniej zostanie przyjęta w dzisiejszym głosowaniu, zwraca uwagę agencja Reutera.
Jak pisaliśmy w EURACTIV.pl, szefowa KE Ursula von der Leyen, wychodząc naprzeciw oczekiwaniom Rzymu, wystąpiła z propozycją, by w zamian za poparcie dla porozumienia obiecać zwiększenie finansowania Wspólnej Polityki Rolnej w unijnym budżecie. Oznaczałoby to więcej pieniędzy także dla polskich rolników.
„Połączenie tych narzędzi politycznych i budżetowych zapewni rolnikom i społecznościom wiejskim bezprecedensowy poziom wsparcia, pod pewnymi względami nawet wyższy niż w obecnym cyklu budżetowym”, czytamy w liście von der Leyen.
Według włoskiego ministra rolnictwa Franceska Lollobrigidy ruch von der Leyen to „dobra wiadomość”.
– Nie tylko zlikwidowano 22-procentową obniżkę środków na rolnictwo w okresie 2028–2034, ale wręcz zwiększono je o miliard euro w porównaniu z okresem 2021–2027 – zauważył minister.

Jak pisze włoska gazeta „Domani”, w przypadku przyjęcia umowy Meloni będzie mogła twierdzić, że miała decydujący głos, w przeciwieństwie do Macrona. Dużym sukcesem na arenie krajowej będzie dla niej to, że wzięła na siebie odpowiedzialność za odzyskanie europejskich funduszy na rolnictwo, które według pierwotnej propozycji KE miały być zmniejszone.
– Domagamy się i liczymy na jasne warunki wzajemności. Dotyczy to produktów, które wchodzą na rynek, aby konkurować z naszymi – zaznaczył Lollobrigida, przypominając, że Włochy wstrzymywały się z podpisaniem umowy z Mercosurem, ale jednocześnie uważają ją za „doskonałą okazję” dla krajowej gospodarki.
Włoska opozycja nie jest jednak przekonana, że propozycja KE powinna skłonić rząd do poparcia umowy z Mercosurem. – Dodatkowe 45 miliardów euro dla rolników to jedynie zaliczka zatwierdzona przez Komisję Europejską na poczet płatności już należnych Włochom” – wskazywali europosłowie populistycznego Ruchu Pięciu Gwiazd (M5S).
Czego oczekuje Polska?
Jak przekazało wczoraj Ministerstwo Rolnictwa, Polska nadal sprzeciwia się umowie z Mercosurem, ale świadoma nikłych szans na wypracowanie mniejszości blokującej, jednocześnie pracuje nad wprowadzeniem klauzul ochronnych.
Szef resortu Stefan Krajewski postuluje, aby Komisja Europejska utworzyła fundusz rekompensacyjny dla producentów poszkodowanych w wyniku tej umowy, finansowany przez sektory, które na niej skorzystają.
– Dziś z jednej strony chcemy zablokować tę umowę, ale jeśli nie zbudujemy mniejszości blokującej, musimy przygotować odpowiednie klauzule ochronne, by zabezpieczyć przyszłe interesy rolników, przetwórców, przedsiębiorców i musimy już dziś walczyć o duży budżet na Wspólną Politykę Rolną po 2027 r. – mówił wczoraj w południe na konferencji o stanowisku Polski wobec umowy.
Dodał, że oczekuje od komisarza ds. rolnictwa i rozwoju wsi Christophe’a Hansena przygotowania funduszu rekompensacyjnego dla rolników i przetwórców, którzy mieliby stracić na umowie. – Niech się złożą na to te branże, które dziś liczą zyski w całej Europie – mówił Krajewski.
Minister zarzucił także prezydentowi Karolowi Nawrockiemu, że ten nie udzielił obiecanej pomocy w negocjacjach podczas rozmów z Włochami. – Wsparcie obiecywał pan prezydent Nawrocki, który spotkał się z premier (Włoch Giorgią – red.) Meloni i na tym spotkaniu miały zapaść decyzje dotyczące blokowania tej umowy, niestety tak się nie stało – stwierdził Krajewski.
Rolnicy protestują
Francuscy rolnicy zorganizowali wczoraj wielką demonstrację przeciwko umowie. Zablokowali ciągnikami drogi wjazdowe do Paryża oraz takie miejsca jak Łuk Triumfalny.
Dziś w ich ślady pójdą polscy rolnicy. Planowany jest tzw. Marsz Gwiaździsty – setki ciągników mają wjechać do Warszawy z sześciu różnych kierunków.
Rolnicy mają spotkać się dzisiaj o godz. 11:00 przed Pałacem Kultury i Nauki. Stamtąd udadzą się na ulicę Wiejską, pod budynek Sejmu, a następnie przed Kancelarię Premiera przy Alejach Ujazdowskich, gdzie odbędzie się główna część protestu.
– Będzie „zielone miasteczko” pod KPRM, punkt okupacyjny. Przedstawimy swoje postulaty. Będziemy wywierać nacisk poprzez „zielone miasteczko” i ciągniki w stolicy – powiedział RMF FM jeden z organizatorów protestu, rolnik spod Elbląga.
Oddolny Ogólnopolski Protest Rolników zapowiedział, że jeśli ciągniki nie zostaną wpuszczone do Warszawy, rolnicy zablokują drogi wjazdowe do stolicy.
Umowa między UE a krajami Mercosuru (Argentyną, Brazylią, Paragwajem, Boliwią i Urugwajem) przewiduje preferencje celne dla niektórych produktów rolnych, takich jak wołowina, drób, nabiał, cukier i etanol.
Rolnicy: Nie możemy pozwolić się zaprzedać
Propozycja Ursuli von der Leyen, przewidująca zwiększenie budżetu na rolnictwo w zamian za zgodę na umowę z Mercosurem nie przekonuje polskich rolników.
– Nie możemy pozwolić się zaprzedać za pieniądze i zrzekać się swoich praw. Utrzymanie rolnictwa to decyzja strategiczna, która gwarantuje nam bezpieczeństwo żywnościowe w sytuacjach kryzysowych – nie możemy zależeć od eksportu z innego zakątku świata – mówi w rozmowie z EURACTIV.pl rolnik z województwa mazowieckiego.
Jego zdaniem zwiększenie finansowania dla rolnictwa w nowym budżecie to zbyt mglista obietnica w obliczu zagrożenia, jakie niesie dla europejskich rolników konkurencja ze strony państw Mercosuru.
Według niego kiedy dojdzie do zniszczenia przemysłu, transportu i rolnictwa, kraj upadnie, bo same usługi nie są w stanie utrzymać gospodarki. – Zniszczenie rolnictwa to droga w jedną stronę – zwłaszcza w sytuacji, kiedy brakuje następców, bo młode pokolenie ucieka do miast – wskazuje rolnik.
Włoscy producenci również pozostają ostrożni wobec obietnic Komisji Europejskiej. „Zapowiedziom muszą towarzyszyć europejskie akty prawne, które zagwarantują, że pieniądze (dodatkowe fundusze obiecane przez KE – red.) zostaną przeznaczone na ochronę dochodów rolników”, skomentował związek rolników Coldiretti w wydanym oświadczeniu,
„WPR to nie tylko zasoby, ale także przepisy. Dlatego wszelkie próby renacjonalizacji WPR przez przewodniczącą von der Leyen należy udaremnić”, dodał związek.
Autor Aleksandra Krzysztoszek | EURACTIV.pl





