Afrykański pomór świń (ASF), który przez dziesięciolecia stanowił jedno z najpoważniejszych zagrożeń dla hiszpańskiej produkcji trzody chlewnej, ponownie pojawił się na terytorium Hiszpanii. To pierwszy potwierdzony przypadek od 1995 roku, kiedy kraj uzyskał status wolny od choroby po wieloletniej walce epizootycznej.

Władze poinformowały, że wykryto 27 dodatnich przypadków ASF u dzików, wszystkie zlokalizowane w obrębie jednej gminy. To pierwsze ognisko od ponad trzech dekad, co natychmiast wywołało niepokój wśród producentów i eksporterów wieprzowiny.
Ognisko ma charakter lokalny. Setki próbek dały wynik ujemny
Skuteczny nadzór i szybka reakcja służb
Hiszpańskie służby weterynaryjne przeprowadziły badania na setkach padłych dzików znalezionych poza obszarem ogniska, a wszystkie wyniki okazały się ujemne. Potwierdza to, że ASF ma obecnie ograniczony, lokalny charakter, a działania nadzorcze i bioasekuracyjne przynoszą efekty.
Władze podkreślają, że szybka identyfikacja przypadków oraz natychmiastowe wdrożenie procedur bezpieczeństwa są kluczowe, by zapobiec rozprzestrzenianiu się wirusa na fermy świń.
Hiszpania to potęga wieprzowiny. Rynek reaguje z niepokojem
Jedna czwarta unijnej produkcji zagrożona
Hiszpania odpowiada za około 25 proc. całej unijnej produkcji wieprzowiny, co czyni ją jednym z najważniejszych graczy na rynku europejskim i globalnym. Kraj jest również kluczowym eksporterem — zarówno w ramach UE, jak i do państw trzecich.
Właśnie dlatego nawet lokalne ognisko ASF wywołuje silne reakcje rynkowe. Rosnąca liczba przypadków w krótkim czasie sprawia, że sektor obawia się:
- możliwych ograniczeń eksportowych,
- spadku cen skupu,
- zaostrzenia wymogów bioasekuracji,
- potencjalnych zakłóceń w łańcuchach dostaw.
Eksperci podkreślają, że choć sytuacja jest obecnie pod kontrolą, każde nowe zachorowanie może mieć poważne konsekwencje gospodarcze dla całego europejskiego sektora trzody chlewnej.





