Areszt za gnojowicę! Rolnik za kratkami, a jego dzieci bez środków do życia

Polska wieś znów znalazła się na celowniku państwa. Tym razem nie przez kolejne regulacje czy obietnice bez pokrycia, ale przez brutalną demonstrację siły wobec jednego rolnika i jego rodziny.


Marcin, 35-letni rolnik z Lubelszczyzny, po proteście rolników w Warszawie trafił do aresztu. Nie za przemoc wobec ludzi, nie za zagrożenie bezpieczeństwa państwa. Za symboliczny, choć naganny czyn – wylanie gnojowicy pod domem ministra rolnictwa Stefana Krajewskiego.

Prokuratura postawiła zarzuty. Grozi mu do 5 lat więzienia. Już samo to budzi ogromne emocje. Prawdziwy wstrząs przyszedł jednak wraz z decyzją o tymczasowym areszcie.

Najsurowszy środek zastosowany bez realnych przesłanek

Tymczasowy areszt, zgodnie z prawem, powinien być ostatecznością. Stosuje się go wtedy, gdy istnieje ryzyko ucieczki, mataczenia lub zagrożenia dla innych. W tej sprawie żadna z tych przesłanek nie występowała.

Rolnik:

  • nie ukrywał się,
  • nie mataczył,
  • nie stanowił zagrożenia.

Mimo to został odizolowany. Państwo sięgnęło po najsurowsze narzędzie represji, wysyłając jasny sygnał do całego środowiska rolniczego: protestujcie, ale liczcie się z bezwzględną reakcją.

Rodzina zapłaciła najwyższą cenę

Najtragiczniejsze konsekwencje tej decyzji nie dotknęły wyłącznie Marcina. Z dnia na dzień bez środków do życia została jego rodzina. Żona, troje małych dzieci, gospodarstwo, rachunki, codzienne zobowiązania.

Jedyny żywiciel rodziny trafił za kratki.
Nie z powodu przemocy, lecz w ramach pokazowej reakcji państwa.

To moment, w którym spór polityczny przestaje być abstrakcyjny. Tu zaczyna się dramat zwykłych ludzi.

Apel żony: „To wołanie o pomoc dla dzieci”

Żona aresztowanego rolnika publicznie prosi o wsparcie. W jej słowach nie ma polityki ani usprawiedliwiania czynów. Jest strach, odpowiedzialność i troska o dzieci.

„W wyniku głośnej sprawy, o której mówi dziś cała Polska, mój mąż Marcin Zieńczuk został zatrzymany i tymczasowo aresztowany. Niezależnie od ocen i emocji, jakie budzi ta sytuacja, największą cenę płaci dziś jego rodzina. Zostałam sama z trójką małych dzieci. Z dnia na dzień straciliśmy jedynego żywiciela rodziny. Ta zbiórka nie jest oceną czynów ani wyrokiem. To wołanie o pomoc dla niewinnych dzieci, które znalazły się w dramatycznej sytuacji bez swojej winy.”

Te słowa obnażają sedno problemu. Kara spadła także na tych, którzy nie mają z tą sprawą nic wspólnego.

Polityczna pokazówka czy sprawiedliwość?

Ta historia nie jest wyłącznie o winie i karze. To opowieść o proporcjach, o granicach władzy i o tym, kto naprawdę płaci rachunek za polityczne napięcia.

Gdy aparat państwa demonstruje siłę, ofiarami bardzo często są rodziny, dzieci i zwykli ludzie. Dla nich nie ma konferencji prasowych ani szybkich decyzji. Jest tylko codzienność i walka o przetrwanie.

Każde wsparcie ma znaczenie

Dziś ta rodzina potrzebuje realnej pomocy. Każda złotówka i każde udostępnienie informacji ma znaczenie. Jeśli państwo potrafi być bezlitosne, społeczeństwo może pokazać solidarność.

Zbiórkę dla rodziny Marcina można wesprzeć tutaj:
https://pomagam.pl/fymbeg

To nie jest tylko zbiórka pieniędzy.
To sprawdzian solidarności polskiej wsi i społeczeństwa.

Advertisement

Advertisement

Agata Molenda
Agata Molendahttps://agronews.com.pl
Redaktor portalu agronews.com.pl. Email: a.molenda@agronews.com.pl

Zostaw komentarz

  1. Takie teksty służą podburzaniu tępej ciemnoty a za swoje czyny należy odpowiadać i Pastwo musi reagować i chorą agresję dusić w zarodku. Brawo Rząd !

    • Brawo Marcin. Rząd powinien być ukarany za łamanie obietnic i rzucanie słów na wiatr. Niech żyje wolna Polska. Bug. Honor. Ojczyzna. Zdrajcom należy się stryczek.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

13,428FaniLubię
7,105ObserwującyObserwuj
3,946ObserwującyObserwuj
13,432SubskrybującySubskrybuj
Verified by ExactMetrics