Benzyna znów po 6–7 zł? Rynek ropy w cieniu Ormuzu

Scenariusz powrotu paliw do poziomu 6–7 zł za litr przestaje być wyłącznie czarną wizją. Analitycy z XTB wskazują, że rynek ropy stoi dziś przed jednym z najpoważniejszych wyzwań podażowych ostatnich lat. Kluczowe pytanie brzmi: czy Iran zdecyduje się na ruch, który wstrząśnie globalnym handlem energią?

Benzyna znów po 6–7 zł? Rynek ropy w cieniu Ormuzu

Wąskie gardło światowej ropy

W centrum uwagi znajduje się Cieśnina Ormuz – strategiczny szlak, przez który przepływa około 20 mln baryłek ropy dziennie oraz znacząca część światowego LNG. To jedno z najważniejszych „wąskich gardeł” globalnej energetyki.

– Jeśli Iran faktycznie zacznie atakować tankowce lub zablokuje ten szlak, cena ropy może błyskawicznie przebić barierę 100 dolarów za baryłkę. Taki scenariusz mógłby z kolei zbliżyć ceny na stacjach nawet do poziomu 6,50–7,00 zł za litr – oceniają eksperci.

Rynek już reaguje nerwowo. W miniony weekend niektórzy dostawcy sygnalizowali nawet 10-procentowe wzrosty cen surowca. To pokazuje, jak wrażliwy jest obecny układ sił – nawet bez fizycznej blokady transportu.

Podaż pod presją, psychologia rynku w grze

Eksperci podkreślają, że w przypadku surowców energetycznych równie ważna jak realne zakłócenia jest sama obawa przed nimi. Wystarczy ryzyko ataków na tankowce czy infrastrukturę w regionie Zatoki Perskiej, by inwestorzy zaczęli dyskontować scenariusz ograniczonej podaży.

W ostatnich dniach pojawiły się doniesienia o atakach na instalacje w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. W takiej sytuacji fizyczna dostępność ropy i gazu staje się ważniejsza niż deklaracje polityczne czy produkcyjne plany karteli.

OPEC+ zwiększa wydobycie, ale czy to wystarczy?

Kartel OPEC+ zapowiedział, że w kwietniu zwiększy produkcję ponad wcześniej planowane 136 tys. baryłek dziennie. Ma to być sygnał uspokajający dla rynku. Jednak – jak zaznaczają analitycy – w przypadku realnego zagrożenia dla transportu przez Ormuz dodatkowe wolumeny mogą nie zrównoważyć paniki inwestorów i skokowych wzrostów cen.

W 2022 roku, po rosyjskiej agresji na Ukrainę, ceny paliw w Polsce sięgały 7–8 zł za litr. Obecnie taki scenariusz nie jest bazowy. Zdaniem ekspertów XTB rynek nie dyskontuje dziś aż tak drastycznego skoku, choć trwałe utrzymanie cen w przedziale 6–7 zł jest realne, jeśli napięcia nie zostaną szybko zażegnane.

Co to oznacza dla kierowców i gospodarki?

Wzrost cen paliw powyżej 6 zł za litr to nie tylko problem kierowców. To również presja kosztowa dla transportu, rolnictwa i przemysłu. Każde 10 dolarów wzrostu ceny baryłki ropy przekłada się na odczuwalny wzrost kosztów w całej gospodarce.

Najbliższe tygodnie będą kluczowe. Jeśli konflikt pozostanie w fazie ograniczonej eskalacji, rynek może się ustabilizować. Jeśli jednak dojdzie do realnej blokady Cieśniny Ormuz, światowa energetyka stanie przed testem odporności, a ceny na stacjach mogą szybko przypomnieć poziomy sprzed kilku lat.

Advertisement

Advertisement

Advertisement

Agata Molenda
Agata Molendahttps://agronews.com.pl
Redaktor portalu agronews.com.pl. Email: a.molenda@agronews.com.pl

Zostaw komentarz

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

13,428FaniLubię
7,105ObserwującyObserwuj
3,946ObserwującyObserwuj
13,432SubskrybującySubskrybuj