Ekspert: Trzeba \”zazielenić\” unijne rolnictwo

Należy jak najszybciej zreformować politykę rolną Unii Europejskiej, tak aby była ona bardziej proekologiczna, gdyż jest to dobre nie tylko dla ludzkiego zdrowia, ale i dla gospodarki – twierdzi prof. Alan Matthews z irlandzkiego Trinity College w Dublinie. Jest on autorem sprawozdania dotyczącego reformy Wspólnej Polityki Rolnej (WPR) na nadchodzące lata. Dyskutowano o nim 19 marca na spotkaniu komisji ds. rolnictwa Parlamentu Europejskiego.

\"\"

Komisja Europejska proponuje, aby po 2013 roku zmienić zasady przyznawania unijnych dopłat bezpośrednich w rolnictwie. Modyfikacje przewidują, że od tej pory 30 proc. ogólnej kwoty tych unijnych dopłat będzie uzależnionych od realizacji proekologicznych kryteriów. Zgodnie z propozycjami KE, rolnicy, którzy nie spełnią tych warunków, otrzymają z UE mniej pieniędzy niż inni, którzy dbają o ochronę środowiska.

Wśród wspomnianych "zielonych" kryteriów jest m.in. prowadzenie przez rolników organicznej uprawy (czyli pozbawionej nawozów sztucznych) czy też odkładanie części gruntów na cele ekologiczne, tzw. obszary prośrodowiskowe (EFA – ang. skrót od Ecological Focus Area).

Według prof. Matthewsa, propozycje Komisji Europejskiej idą we właściwym kierunku, choć ich szczegóły budzą pewne wątpliwości. Jego zdaniem, "nie ma powodów, by odkładać działania" służące zazielenieniu unijnego rolnictwa.

Do zalet proponowanych rozwiązań zaliczył to, że nie pociągają one za sobą dodatkowych kosztów i że wyznaczą wspólne standardy "zielonego" rolnictwa w UE. Matthews uważa również, że wytyczenie EFA pozwoli ochronić bioróżnorodność i jakość wód.

Irlandzki ekspert twierdzi, że należy kontynuować "zazielenienie" Wspólnej Polityki Rolnej nawet jeśli niektóre, bardziej rozwinięte państwa UE, zyskają na nich więcej niż pozostałe.

Prof. Matthews wskazał jednak przy tym, że propozycje KE wymagają poprawek i uściślenia. Jego zdaniem, trzeba np. wyjaśnić, czy te rozwiązania będą obowiązkowe czy dobrowolne dla rolników.   

Naukowiec postulował także, aby w wieloletnim budżecie UE  2014-2020 przeznaczyć dla "zazielenienia" rolnictwa więcej pieniędzy niż obecnie proponuje to Komisja Europejska.

Eurodeputowani mają w czerwcu przedstawić sprawozdanie na temat propozycji KE na temat reformy Wspólnej Polityki Rolnej (WPR). Ostateczna decyzja Parlamentu Europejskiego spodziewana jest jednak później – już po ukończeniu prac nad wieloletnim budżetem UE na lata 2014-2020. 

Czym są obszary prośrodowiskowe (ang. EFA)?

  • Według propozycji KE, rolnicy powinni przeznaczyć na nie 7 proc. swojej ziemi leżącej odłogiem;
  • Chronią bioróżnorodność – woda i gleba podlega na tych terenach ochronie;
  • Zapewniają na dłuższą metę bezpieczeństwo żywności i jej zrównoważoną  produkcję.

Ale zdaniem przeciwników propozycji zazieleniania, rolnicy mogą wiele stracić.

Jak przypominają eksperci FAMMU/FAPA, rolnicy, którzy będą chcieli uzyskiwać płatności bezpośrednie w pełnej wysokości będą zobligowani do wypełniania trzech wymogów proekologicznych w ramach tego instrumentu:

  • zróżnicowanie upraw: rolnicy będą musieli uprawiać co najmniej 3 rodzaje upraw w roku, w tym areał żadnej z nich nie będzie mógł przekroczyć 70 proc. całkowitej powierzchni gospodarstwa, a powierzchnia trzeciej uprawy nie będzie mogła wynosić więcej niż 5 proc..  
  • odłogowania 7 proc. gruntów ze względów ekologicznych. Powierzchnia odłogów będzie mogła zawierać m.in. ugory czy strefy buforowe.
  • utrzymania permanentnych pastwisk, przy czym producenci „organiczni” będą wykluczeni z tego wymogu.

Jeśli nie wypełnią tych trzech kryteriów dopłaty zostaną obniżone o 30 proc.

Jak wynika z analizy FAMMU/FAPA, zaprezentowane ostatnio badania polskich ekspertów potwierdzają ogóle poczucie, że potencjalne korzyści z tego instrumentu nie są takie oczywiste. W świetle analizy wykonanej przez prof. dr. hab. Walentego Pocztę, polscy rolnicy prawdopodobnie stracą na „greeningu”, gdyż wyłączenie tych kilku procent areału z uprawy może skutkować spadkiem dochodów.

– Dochody rolników prawdopodobnie obniżą się zarówno gdy będą spełniać kryteria zazieleniania – wówczas stracą na uprawie mniejszego areału, jak i gdy zdecydują się na niższe o 30 proc. dopłaty bez konieczności wypełniania wymogów – czytamy w komentarzu analityków FAMMU/FAPA.

Według prof. Poczty, jeśli wszyscy rolnicy zastosowaliby kryteria zazieleniania, to po odjęciu gruntów ugorowanych w dobrej kulturze (ok. 281 tys. ha), Polska musiałaby wyłączyć z produkcji ok. 422 tys. ha (co stanowi 4,4 proc. powierzchni objętej wyłączeniem).

Ponadto zazielenianie może spowodować zwiększenie bezrobocia na obszarach wiejskich. Większe gospodarstwa przy zmniejszeniu areału upraw mogą zatrudniać mniej pracowników najemnych.

W wątpliwość zostały także postawione korzyści z tego instrumentu dla środowiska. Zazielenianie może nie doprowadzić do spodziewanej ekstensyfikacji produkcji, ponieważ rolnicy będą starali się raczej ją intensyfikować, aby osiągnąć jak najwyższe plony, a co za tym idzie jak najlepsze wyniki finansowe. Poza tym wyłączenie niewielkich obszarów ziemi z produkcji – zarówno dobrych gleb, jak i gorszych – przy rozdrobnieniu polskiego rolnictwa – wpłynie negatywnie na ład przestrzenny i może nie poprawić relacji między rolnictwem, a środowiskiem – napisano w komentarzu.

Czemu więc ma tak naprawdę służyć instrument „zazieleniania”, skoro nawet korzyści dla środowiska z jego zastosowania poddawane są tak mocno w wątpliwość? Czy nie jest to czasami sposób na obniżenie dopłat przynajmniej dla części rolników? – zastatanawiają się eksperci FAMMU/FAPA.
 
Redakcja AgroNews, fot. sxc.hu

Źródło: European Parliament, FAMMU/FAPA

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here