Francja broni 63 produktów, Polska… dwóch. Tak rząd „zabezpieczył” rolników

Na liście unijnych produktów chronionych w umowie handlowej UE–Mercosur Polska wypada dramatycznie słabo. Gdy Francja, Włochy czy Hiszpania zabezpieczają dziesiątki swoich regionalnych marek, Polska zgłasza tylko dwa produkty: Polską Wódkę i Żubrówkę. Reszta – od serów, przez mięsa, po wyroby regionalne – pozostaje bez jakiejkolwiek ochrony.

Francja broni 63 produktów, Polska… dwóch. Tak rząd „zabezpieczył” rolników

Umowa przewiduje zabezpieczenie oznaczeń geograficznych i tradycyjnych nazw, tak aby producenci z Ameryki Południowej nie mogli ich podrabiać ani wykorzystywać podobnych nazw handlowych. Wszystko jednak zależy od tego, co dane państwo faktycznie zgłosiło.

Setki produktów w UE, dwa z Polski

Łącznie ochroną objęto 344 produkty z całej Unii Europejskiej. Skala różnic między państwami jest uderzająca:
63 produkty z Francji, 59 z Hiszpanii, 57 z Włoch, 27 z Niemiec i tylko 2 z Polski.

To jest absolutna kapitulacja – ocenia Zbigniew Bogucki, Szef Kancelarii Prezydenta. – Jeżeli rząd stać tylko na zabezpiecczienie Wódki i Żubrówki, to gratuluję.

Ochrona nazw to realne pieniądze

Oznaczenia geograficzne to nie symbol ani marketingowy dodatek. To konkretne narzędzie obrony rynku i dochodów producentów. Francja i Włochy od lat budują przewagę właśnie na skutecznej ochronie nazw, blokując tanie imitacje i wzmacniając pozycję swoich rolników oraz przetwórców.

Polska również posiada dziesiątki produktów, które mogłyby zostać objęte ochroną – od regionalnych serów i wędlin, przez miody, po produkty mleczne. Ich brak w umowie oznacza pełną swobodę dla producentów z Mercosur w używaniu nazw i skojarzeń, które mogą wprowadzać konsumentów w błąd.

„Minister nawet nie przeczytał umowy”

Krytyka dotyczy nie tylko efektu końcowego, ale także sposobu prowadzenia polityki.
Minister rolnictwa, który powinien bronić polskich interesów, nawet nie przeczytał umowy Mercosur – podkreśla Bogucki.

W jego ocenie państwo zrezygnowało z realnej obrony sektora rolno-spożywczego, ograniczając się do symbolicznych zapisów.

Rolnicy zapłacą cenę tej decyzji

Dla rolników i przetwórców to nie jest spór akademicki. Brak ochrony nazw oznacza większą presję cenową, ryzyko podróbek i utratę przewagi jakościowej. Umowa Mercosur już dziś budzi sprzeciw z powodu otwierania rynku na tani import żywności spoza UE.

Dwie chronione nazwy nie są strategią państwa. Są dowodem jej braku.

Advertisement

Advertisement

Agata Molenda
Agata Molendahttps://agronews.com.pl
Redaktor portalu agronews.com.pl. Email: a.molenda@agronews.com.pl

Zostaw komentarz

  1. Nienooo przeciez libki w rządzie ktore opychaja wszystko od zawsze i wyprzedaja to nawet i tych wodek nie ochronili – bo z nazwy to polskie ale to kapital zagraniczny. Takze polskich produktow chronionych jest ZERO

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

13,428FaniLubię
7,105ObserwującyObserwuj
3,946ObserwującyObserwuj
13,432SubskrybującySubskrybuj
Verified by ExactMetrics