GMO wciąż budzi obawy

Tematyka związana z GMO często jest poruszana, jest to problem bardzo poważny, dziś podjęte decyzje mogą mieć wpływ na nasze zdrowie i środowisko w przyszłości.

Obecny stan wiedzy na temat inżynierii genetycznej umożliwia naukowcom manipulowanie materiałem genetycznym i modyfikowanie roślin, zwierząt i mikroorganizmów w taki sposób, że możliwe jest uzyskanie odmian, które nie pojawiłyby się w środowisku naturalnym. Organizmy te zachowują zdolność do rozmnażania się, tworzą więc także następne pokolenia. Przykładowo, naukowcy wprowadzili materiał genetyczny ryby do truskawek i pomidorów. Takie zjawisko nigdy nie zdarzyłoby się w naturze.

Modyfikacja genów ma na celu nadanie roślinom pożądanych przez człowieka cech, np. zwiększonej tolerancji na herbicydy, owady, choroby, odporność na niekorzystne warunki środowiska, poprawę cech jakościowych, tj. smaku, zapachu, kształtu. Modyfikacjom poddaje się też rośliny ozdobne, aby były np. trwalsze, miały bardziej intensywny kolor. Genetycznie modyfikowane organizmy wprowadzone raz do środowiska naturalnego mogą samoczynnie rozpowszechniać się wewnątrz niego i krzyżować się z naturalnie występującymi odmianami. Nie istnieją obecnie żadne realne metody pozbycia się ich ze środowiska.

GMO są stosunkowo nowym „wynalazkiem" i dlatego nie zostały przeprowadzone jeszcze badania na temat ich długofalowego oddziaływania na środowisko naturalne. Popełnienie w tym przypadku błędu może mieć katastrofalne skutki, może się okazać, że nasze wnuki będą żyć w środowisku o znacznie zmniejszonej różnorodności biologicznej. Genetycznie zmodyfikowane rośliny i zwierzęta mogą bowiem doprowadzić do eliminacji niezmodyfikowanych krewniaków z ich naturalnych środowisk.

Genetycznie modyfikowane organizmy wciąż wzbudzają wiele kontrowersji, mają zarówno gorących przeciwników, jak i zwolenników. Generalnie społeczeństwa europejskie, w tym także polskie, nie kwestionują, a wręcz popierają rozwój tzw. biotechnologii czerwonej, związanej z medycyną i ochroną zdrowia, czy tzw. biotechnologii białej – przemysłowej; najwięcej obaw budzi biotechnologia zielona, czyli ta związana z rolnictwem. Jak już wielokrotnie pisaliśmy, genetycznie modyfikowane organizmy wykorzystywane w produkcji żywności wzbudzają ogromne obawy. Coraz więcej krajów europejskich zakazuje więc uprawy na swoich terenach np. dopuszczonej w UE genetycznie modyfikowanej kukurydzy MON 810.

– Wiele badań i obserwacji wskazuje na poważne zagrożenia ze strony produkcji GMO dla rolnictwa tradycyjnego i ekologicznego. Tymczasem właśnie te dwa sektory są kartą atutową naszego rolnictwa, dzięki której możemy być naprawdę konkurencyjni w Europie. Dlatego wzorem innych krajów unijnych takich jak np. Francja, Niemcy, Austria, Węgry powinniśmy w Polsce wprowadzić natychmiastowy zakaz uprawy kukurydzy Monsanto 810. Tylko w ten sposób możemy uratować wysokie walory polskich obszarów wiejskich i produkowanej tam żywności – przekonywała dr hab. Ewa Rembiałkowska, prof. SGGW, kierownik Zakładu Żywności Ekologicznej SGGW podczas konferencji zorganizowanej przez Koalicję Polska Wolna od GMO.

Prof. Rembiałkowska krytykowała też stanowisko rządu w kwestii GMO: Jest ono obłudne, podobnie jak projekt ustawy. Ministrowie z jednej strony przekonują, że chcą Polski wolnej od GMO, a z drugiej wprowadzają przepisy, które otwierają Polskę na komercyjne uprawy GMO.

Zdaniem prof. Rembiałkowskiej procedura tworzenia stref wolnych od GMO jest niejasna, zbyt skomplikowana i kosztowna, nie ma do tej pory zgodnych z przepisami UE uregulowań prawnych dotyczących stosowania organizmów genetycznie zmodyfikowanych w rolnictwie, nie uregulowano też kwestii związanych z odszkodowaniami za straty dla rolników spowodowane krzyżowym przepyleniem lub mechanicznym zanieczyszczeniem produktów ekologicznych przez GMO.

Prof. Rembiałowska podkreślała też, że nie jest możliwa koegzystencja upraw GM z tradycyjnymi i ekologicznymi.
Polska potrzebuje bardziej ścisłych przepisów w celu zapewnienia ochrony swojej żywności, a także wyjątkowo bogatej bioróżnorodności.

– Już sama możliwość negatywnych skutków dla ludzi i zwierząt przemawia za niedopuszczeniem w najbliższych latach ryzykownej innowacji jaką są pasze i żywność GM. Polska nie ma żadnego powodu, by sięgać po GMO mając nadprodukcję własnej, cieszącej się dobrą marką i renomą żywności. Wprowadzenie do obrotu i uprawy roślin GMO na teren Polski zagraża głównym priorytetom w rozwoju polskiego rolnictwa i strategii eksportu naszych produktów rolnych. Tradycyjne gatunki i stare odmiany roślin to nasze bogactwo biologiczne, które Polska wniosła do zubożonej przyrodniczo, na skutek masowego stosowania chemizacji rolnictwa, zachodniej Europy – powiedział prof. dr hab. Tadeusz P. Żarski z Katedry Biologii Środowiska Zwierząt SGGW w Warszawie.

Koalicja wystosowała do ministra rolnictwa i rozwoju wsi oraz ministra środowiska list, w którym czytamy m.in.:
"Nowa propozycja ustawy Prawo o organizmach genetycznie zmodyfikowanych świadczy o bezpodstawnym wycofaniu się z wcześniejszych ustaleń, według których Polska pozostać miała krajem wolnym od GMO. Posunięcie to jest tym bardziej niezrozumiałe, że nastąpiło ono w czasie kiedy już 7 krajów UE skutecznie wprowadziło zakazy na uprawy GMO.

Doświadczenia przeprowadzone w warunkach naturalnych, jak i testy laboratoryjne, pokazały, że myszy, świnie i krowy mają poważne problemy zdrowotne z powodu spożywania pasz modyfikowanych genetycznie. Za niepodważalny fakt musimy uznać również to, że nic nie jest w stanie powstrzymać przenoszenia przez wiatr czy owady genetycznie modyfikowanego pyłku kwiatowego na rośliny oddalone o wiele kilometrów od genetycznie modyfikowanych upraw.

Jak podaje Institute of Science in Society w Londynie: Obecnie ilość dowodów świadczących o tym, że produkty modyfikowane genetycznie nie są bezpieczne jest już tak znaczna, iż ustawodawcy powinni odpowiadać za karygodne zaniedbania z racji nieprzerwania kampanii zaprzeczania i wprowadzania społeczeństwa w błąd…

Zasada ostrożności, uznana za podstawę polityki Unii Europejskiej, szczególnie podkreśla, że produkty stanowiące potencjalne zagrożenie dla zdrowia człowieka lub środowiska naturalnego powinny zostać wycofane z rynku dopóki nie udowodni się, że są one bezpieczne".

Żródło: dwutygodnik "Środowisko", Aldona Zyśk, Nr 13-14(397-398), 15-31 lipca 2009 r.
www.maxpress.pl, fot. Aldona Zyśk

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here