Jak zabijać chore i nie rokujące wyleczenia zwierzęta?

Obecnie nie ma już chyba w Polsce żadnej dużej  fermy w której nie prowadziłoby się programu ochrony zdrowia trzody. Choroba w stadzie jest bardzo „uciążliwa ekonomicznie”, dlatego zdrowie stada to kapitał, o który się dba. Jednak w każdym gospodarstwie czy fermie zdarzają się sytuacje, gdy zwierzę choruje i cierpi, nie rokując na wyzdrowienie. Nie nadaje się też na sprzedaż lub do uboju, ponieważ stan zdrowia nie pozwala mu nawet chodzić.

W takich przypadkach hodowca jest zobowiązany skrócić cierpienie zwierzęcia i poddać je eutanazji. Wyraźnie określa to artykuł 4 ustawy ochronie zwierząt zobowiązując człowieka do uśmiercenia zwierzęcia, którego życie jest pasmem cierpienia. Jednak sam problem zabijania zwierząt, pomimo tego, że prędzej czy później przydarzy się w każdym dużym gospodarstwie pozostaje tematem tabu, rzadko podejmowanym w literaturze fachowej i na spotkaniach branżowych.

Ceną jaką płaci się za milczenie i brak fachowych publikacji jest często przedłużenie cierpienia zwierząt. Niewystarczająca ilość profesjonalnego sprzętu lub jego brak może prowadzić do tego, że ubój dokonuje się, dopuszczonymi przez prawo, ale mniej profesjonalnymi narzędziami. Generuje to dodatkowe cierpienie zwierząt równocześnie narażając pracowników na obciążenia psychologiczne, a gospodarstwo na straty wizerunkowe.

Jak jednak zabijać chore i nie rokujące wyleczenia zwierzęta?

Stosowność użycia w tym celu pistoletu do uboju jest kwestionowana przez działaczy i aktywistów pro-zwierzęcych oraz część lekarzy weterynarii. Wydaje się, że jedyną akceptowalną metodą jest usypianie farmakologiczne. Jednak Izby Weterynaryjne limitują ilości środków, które można kupować i używać do tego celu.

Praktyczną konsekwencją tego limitu może być opisana poniżej sytuacja, w której dochodzi do wypadku drogowego z udziałem konia, a zwierzę zostało poważnie poturbowane i należy go uśmiercić. Obecna na miejscu policja, ze względu na obecność ludzi i brak gwarancji skuteczności, odmówiła użycia krótkiej broni służbowej. Również wezwany myśliwy, odmówił zastrzelenia zwierzęcia, ze względu na zebrany wokół tłum ludzi. Przybyły lekarz weterynarii również nie posiadał i nie był w stanie szybko zebrać odpowiedniej ilości i jakości (termin przydatności) środka do uśpienia konia. Inne środki nie wchodziły w grę, w rezultacie nieszczęsne zwierzę, męczyło się kilka godzin zanim wreszcie udało się zebrać wystarczająco dużo środków farmakologicznych, aby je uśpić.

Jeśli metoda farmakologiczna jest jedyną do zaakceptowania – gospodarstwa, fermy, lekarze weterynarii, koła łowieckie, policja, straż gminna – powinny mieć możliwość, a nawet obowiązek zakupu odpowiednich zestawów środków przeznaczonych do tego celu.

Nowe przepisy będą lepiej chroniły zwierzęta

Środki te powinny być odpowiednio oznakowane. Najlepiej zapakowane w jednorazowe strzykawki zawierające dawki odpowiednie do wielkości zwierząt. Takie zestawy powinny być dostępne dla określonych podmiotów w odpowiedniej do potrzeb ilości. Ceny takich środków powinny być negocjowane z produkującymi je firmami tak, by były możliwie niskie i nie stanowiły bariery do ich stosowania. Oczywiście pozostaje zagrożenia wynikające z takiego rozwiązania – jeśli jednak mamy humanitarnie prowadzić hodowlę – procedura powinna być jasna i zorganizowana, środki do tego celu – dostępne w ilościach odpowiadających potrzebom.

Źródło: kzp-ptch.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here