Rok 2025 nie był dla polskiej branży mięsnej czasem komfortu. Geopolityczna niestabilność, presja kosztowa, choroby zwierząt i wahania globalnego popytu stworzyły warunki, w których słabsi odpadają, a silniejsi uczą się działać szybciej i skuteczniej. Analiza przygotowana przez Bank Pekao S.A. oraz Unia Producentów i Pracodawców Przemysłu Mięsnego jasno pokazuje: 2025 rok wyłonił wygranych i bezlitośnie obnażył strukturalne słabości części sektora.

Trzoda chlewna pod największą presją
Najtrudniejszą sytuację w 2025 roku odnotowała branża wieprzowa. Jak wskazuje Grzegorz Rykaczewski, problem nie sprowadzał się do jednego czynnika. Złożyły się na niego rosnąca produkcja w UE, słabszy popyt globalny oraz wydarzenia, które uderzyły bezpośrednio w eksport.
We wrześniu Chiny podniosły cła na europejską wieprzowinę, co już w pierwszym miesiącu obowiązywania nowych stawek przełożyło się na spadek eksportu o 35%. Zaledwie dwa miesiące później sytuację dodatkowo pogorszyło pojawienie się ASF w Hiszpanii. Efekt był natychmiastowy – nadwyżki mięsa w UE i silna presja spadkowa na ceny.
Europejska branża wieprzowa produkuje więcej, niż jest w stanie skonsumować wewnętrzny rynek. Gdy eksport zostaje zablokowany, skutki bardzo szybko wracają rykoszetem do producentów w krajach członkowskich – w tym w Polsce.
Czy trzoda odbije się w 2026 roku?
Zdaniem analityków pierwsze oznaki stabilizacji mogą pojawić się w lutym 2026 roku, jednak nie ma co liczyć na szybkie odrobienie strat z końcówki 2025 r. Globalny popyt w krótkim okresie pozostaje słaby, a strukturalne problemy sektora trzody nadal są nierozwiązane.
To sprawia, że wieprzowina pozostaje najbardziej wrażliwym segmentem polskiej branży mięsnej.
Drób: zimny prysznic, ale fundamenty pozostały mocne
Końcówka 2025 roku przyniosła niespodziewany i wyraźny spadek cen drobiu, szczególnie widoczny w listopadzie. To uderzyło zarówno w hodowców, jak i w zakłady przetwórcze. Mimo to perspektywa dla drobiarstwa nie jest pesymistyczna.
Polska branża drobiarska pozostaje jednym z najmocniejszych graczy w Europie i na świecie. Duże moce produkcyjne, wysoki poziom organizacji oraz zdolność zwiększania wolumenu pozwalają w znacznym stopniu kompensować spadki cen. To przykład sektora, który nauczył się funkcjonować w realiach ostrej konkurencji i dużej zmienności.
Wołowina wygranym 2025 roku
Największym beneficjentem mijającego roku okazała się branża wołowa. Polska znakomicie wykorzystała lukę podażową w Europie Zachodniej, gdzie produkcja bydła systematycznie spada – głównie z powodu zaostrzających się regulacji środowiskowych.
Efekt? Polska wołowina skutecznie zastąpiła braki na rynku, a ceny po raz pierwszy od długiego czasu wzrosły powyżej średniej unijnej. To wyraźny sygnał, że konkurencyjność kosztowa i stabilne warunki produkcji wciąż mają ogromne znaczenie.
Skala i organizacja decydują o przetrwaniu
Jak podkreśla Wiesław Różański, kluczowym czynnikiem odporności w 2025 roku była skala produkcji i zdolność do elastycznego reagowania. Branże, które w poprzednich latach zainwestowały w moce wytwórcze, logistykę i eksport, potrafiły neutralizować spadki cen zwiększonym wolumenem sprzedaży.
Różański zwraca jednocześnie uwagę na poważne ostrzeżenie dla decydentów: w krajach Europy Zachodniej nadmierne obciążenia regulacyjne już dziś wypychają produkcję zwierzęcą z rynku. To proces, który – jeśli zostanie bezrefleksyjnie skopiowany – może w krótkim czasie ograniczyć również produkcję w Polsce.
Trzy sektory, trzy różne lekcje
Rok 2025 jasno pokazał, że:
- wołowina wygrywa dzięki rynkowej luce i stabilnym warunkom produkcji,
- drób utrzymuje siłę dzięki skali i eksportowi,
- trzoda chlewna pozostaje sektorem najbardziej narażonym na wstrząsy i wymagającym odbudowy.
Polska branża mięsna udowodniła w 2025 roku jedno: jest dojrzała i odporna, ale jej przyszłość zależy od rozsądnych regulacji, dostępu do rynków zewnętrznych i zdolności inwestycyjnych. Bez tego nawet najsilniejsze fundamenty mogą w kolejnych latach zostać poważnie nadwyrężone.








