Nawozowy kryzys w Europie. Bruksela szykuje plan, rolnicy szykują protest

Rynek nawozów znów staje się jednym z najpoważniejszych punktów zapalnych w europejskim rolnictwie. Dla gospodarstw to nie jest tylko kwestia wyższych kosztów produkcji. Jeżeli nawozy pozostaną zbyt drogie, wielu rolników ograniczy ich stosowanie, a to może uderzyć w plony, jakość zbiorów i ceny żywności.

Nawozowy kryzys w Europie. Bruksela szykuuje plan, rolnicy szykują protest

Komisja Europejska ma we wtorek przedstawić strategię odpowiedzi na kryzys nawozowy. Problem jest poważny, bo według projektu unijnego Planu działania na rzecz nawozów ceny nawozów azotowych w UE wzrosły wiosną 2026 roku aż o 70 proc. względem 2024 roku. Bruksela przyznaje, że pogorszenie dostępności cenowej nawozów może ograniczyć ich użycie w gospodarstwach, a to przełoży się na produkcję rolną.

Nawozy drogie jak nigdy. Rolnicy boją się efektu domina

Wysokie ceny nawozów to problem, który nie kończy się na polu. Jeżeli rolnik zapłaci więcej za azot, fosfor czy potas, koszt ten wcześniej czy później pojawi się w całym łańcuchu żywnościowym.

Eksperci organizacji COPA-COGECA ostrzegają, że skutki mogą być widoczne przede wszystkim w cenach produktów zbożowych. Najpierw mogą podrożeć makarony i pieczywo, a później także mięso oraz nabiał. Mechanizm jest prosty: droższe nawozy oznaczają droższą produkcję zbóż, pasz i surowców rolnych.

Kryzys dodatkowo zaostrzyła sytuacja geopolityczna, w tym blokada cieśniny Ormuz. W rolnictwie każda taka destabilizacja natychmiast odbija się na kosztach energii, gazu i nawozów azotowych, których produkcja jest silnie uzależniona od cen surowców energetycznych.

Rezerwa kryzysowa WPR? Rolnicy mówią: to kropla w morzu

Komisja Europejska chce szybko zareagować, sięgając po środki z rezerwy kryzysowej Wspólnej Polityki Rolnej. Problem w tym, że skala dostępnych pieniędzy jest bardzo ograniczona.

Roczny budżet rezerwy to 450 mln euro, ale na ten rok miało pozostać jedynie 150 mln euro. Te środki muszą wystarczyć nie tylko na kryzys nawozowy, ale również na inne problemy w całej Unii Europejskiej, w tym skutki suszy, przymrozków i innych zjawisk pogodowych.

Dla organizacji rolniczych to zdecydowanie za mało. Rzecznik COPA-COGECA Jean Baptiste Boucher ocenił w rozmowie z RMF FM, że takie krótkoterminowe wsparcie jest „zupełnie niewystarczające”.

Dopłaty krajowe mogą pogłębić nierówności

Bruksela rozważa także umożliwienie państwom członkowskim dopłat z budżetów narodowych. Kraje mogłyby zwiększać pomoc nawet do 200 proc. otrzymanej unijnej kwoty.

Na papierze wygląda to jak szybki sposób na wsparcie gospodarstw. W praktyce może jednak oznaczać przewagę najbogatszych państw. Niemcy czy Francja mają większe możliwości finansowe niż kraje z mniejszymi budżetami. To może doprowadzić do sytuacji, w której rolnicy działający na tym samym unijnym rynku będą mieli zupełnie różne warunki konkurencji.

Dla polskich gospodarstw to szczególnie ważne, bo wysoki koszt nawozów uderza bezpośrednio w opłacalność produkcji zbóż, rzepaku, kukurydzy i wielu innych upraw.

Polska chce dopłat, ale nie za cenę upadku zakładów azotowych

Polscy rolnicy popierają protesty przeciwko wysokim cenom nawozów, ale ich stanowisko ma dodatkowy wymiar. Chodzi nie tylko o cenę worka nawozu, ale również o bezpieczeństwo krajowej produkcji.

Chcemy dotacji do nawozów, bo osiągnęły ceny dla nas zaporowe, ale musimy chronić polskie zakłady azotowe” – mówi w rozmowie z RMF FM Marian Sikora, przewodniczący Rady Federacji Branżowych Związków Producentów Rolnych.

To stanowisko dobrze pokazuje dylemat polskiego rolnictwa. Z jednej strony rolnicy chcieliby tańszych nawozów, także z importu. Z drugiej strony obawiają się, że zbyt mocne otwarcie rynku może osłabić krajowe fabryki nawozów. A ich upadek oznaczałby w przyszłości jeszcze większe uzależnienie od zagranicznych dostawców.

CBAM dzieli rolników w Europie

Jednym z najbardziej kontrowersyjnych tematów pozostaje CBAM, czyli unijny podatek węglowy na granicach. Obejmuje on m.in. importowane nawozy azotowe. Celem jest wyrównanie kosztów między producentami z UE, którzy ponoszą koszty polityki klimatycznej, a dostawcami spoza Unii.

Rolnicy z części krajów, m.in. Francji, Włoch, Belgii i Hiszpanii, są przeciwni temu rozwiązaniu, bo CBAM może podnosić ceny importowanych nawozów. Eksperci COPA-COGECA szacują, że przy obecnych stawkach i obecnym poziomie importu koszt CBAM dla rolników może wynieść 820 mln euro rocznie, a do 2034 roku wzrosnąć nawet do 3,4 mld euro.

W Polsce sytuacja jest bardziej złożona. Rolnicy narzekają na ceny nawozów i oczekują dopłat, ale jednocześnie nie chcą całkowitego zawieszenia CBAM, ponieważ podatek ten chroni krajowych producentów nawozów przed tańszym importem.

ETS i zakłady azotowe. Bruksela rozważa złagodzenie zasad

W projekcie unijnego planu pojawiły się również zapisy dotyczące systemu ETS, czyli handlu uprawnieniami do emisji CO2. Pierwotnie rozważano spowolnienie wycofywania darmowych uprawnień dla zakładów azotowych oraz ograniczenie tempa wzrostu obciążeń związanych z CBAM.

Taki pakiet miałby znaczenie dla producentów nawozów, bo koszty klimatyczne mocno wpływają na ceny produkcji. Dla polskich zakładów azotowych wolniejsze wycofywanie darmowych uprawnień byłoby korzystnym sygnałem.

Według ustaleń RMF FM część tych zapisów znikała jednak z kolejnych wersji dokumentu. W ostatniej wersji miała pozostać jedynie możliwość spowolnienia wycofywania uprawnień ETS pod określonymi warunkami, bez jasnej deklaracji w sprawie CBAM i bez zapowiedzi specjalnego funduszu dla rolnictwa z pieniędzy ETS.

Ostateczne rozstrzygnięcia mogą pojawić się dopiero przy rewizji systemu ETS, którą Komisja Europejska ma przedstawić w lipcu.

Rolnicy ostrzegają: nawozy to kwestia bezpieczeństwa

Marian Sikora podkreśla, że polskie zakłady azotowe mają znaczenie nie tylko gospodarcze, ale również strategiczne. „Chcemy poluzowania wymogów klimatycznych dla tych zakładów. Musimy je chronić, bo nie możemy ze względów bezpieczeństwa opierać się tylko na imporcie” – mówi.

Jak dodaje, są to zakłady ważne dla bezpieczeństwa państwa, ponieważ w sytuacji kryzysowej mogą zostać wykorzystane również do produkcji na potrzeby przemysłu zbrojeniowego.

Dlatego spór o nawozy nie dotyczy wyłącznie bieżących dopłat dla rolników. To także pytanie o to, czy Europa i Polska będą w stanie utrzymać własną produkcję strategicznych surowców dla rolnictwa. Jeżeli unijne wsparcie okaże się zbyt słabe, rolnicy zapłacą więcej już teraz, a konsumenci mogą odczuć skutki przy sklepowych półkach w kolejnych miesiącach.

Agata Molenda
Agata Molendahttps://agronews.com.pl
Redaktor portalu agronews.com.pl. Email: a.molenda@agronews.com.pl

Zostaw komentarz

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

13,428FaniLubię
7,105ObserwującyObserwuj
3,946ObserwującyObserwuj
13,432SubskrybującySubskrybuj