Płot na wschodniej granicy nie zatrzyma wirusa ASF

Skuteczność ochrony kraju przed wirusem ASF w wyniku budowy płotu na wschodniej granicy jest ograniczona – uważa Krajowy Związek Pracodawców Producentów Trzody Chlewnej.

rolnictwo, portal rolny, ASF, produkcja trzody chlewnej, wieprzowina, świnie, KZPPTCh,

 

Rozprzestrzeniający się w głąb Polski wirus ASF pustoszy chlewnie. Dziś mamy już 108 ognisk choroby w stadach świń i ok. 1400 wśród dzików. A to oznacza, że walkę z pomorem przegrywamy. Aby wyeliminować źródło zakażenia wirusem od dzików z Ukrainy, rząd już w lipcu ub.r. podjął decyzję o budowie zapory na granicy, która uniemożliwiłaby migrację ukraińskich i białoruskich dzików na polską stronę. Ale zdaniem Krajowego Związku Pracodawców Producentów Trzody Chlewnej postawienie takiego płotu nie rozwiąże problemu z ASF.

Budowa płotu jest zaplanowana na odcinku granicy polsko-białoruskiej i polsko-ukraińskiej. Jego łączna długość ma wynieść ok. 1025 km.

Koszt budowy zapory wyniesie ok. 130 mln zł. KZP-PTCH wylicza, że łączny koszt budowy, dzierżawy gruntów i utrzymania zapory w okresie od 2018 do 2022 roku wyniesie 235 mln zł.

W ocenie ministerstwa rolnictwa budowa takiego płotu jest konieczna.

– Inwestycja ta pozwoli na złagodzenie skutków zwalczania afrykańskiego pomoru świń w perspektywie do 2025 r. mniej więcej o ok. 60 proc. – wyliczył wiceminister rolnictwa Rafał Romanowski.

Postawienie płotu nie rozwiąże problemu z ASF

Zdaniem KZP-PTCH, skuteczność ochrony kraju przed wirusem ASF w wyniku budowy płotu na wschodniej granicy jest ograniczona.

– Chore dziki, przekraczając naszą granicę nie stanowią bezpośredniego zagrożenia dla rejonów nieobjętych jeszcze chorobą. Możliwość przemieszczania się chorych zwierząt od granicy w głąb kraju to prawdopodobnie kilkanaście kilometrów – wyjaśnia Związek.

W ocenie władz Związku o wiele bardziej istotne jest intensywne zbieranie i bezpieczna utylizacja padłych sztuk w rejonie przygranicznym.

Chronić łódzkie, kujawsko-pomorskie i wielkopolskie

Eksperci z KZP-PTCh uważają, że rząd nie powinien dopuścić do przedostania się wirusa na tereny intensywnej produkcji trzody chlewnej w województwie łódzkim, kujawsko-pomorskim i wielkopolskim.

– Pogłowie świń w tych trzech województwach stanowi 57 proc. pogłowia krajowego. W związku z dużym zagęszczeniem zarówno świń jak i dzików na wymienionych terenach zwalczanie wirusa będzie bardzo trudne i pochłonie ogromne sumy zarówno z budżetu państwa jak i z kieszeni rolników. Zakłady mięsne pozbawione zostaną nie tylko surowca z tych terenów, ale również możliwości eksportowych. W takiej sytuacji powstanie płotu na wschodniej granicy nie będzie miało zasadniczego znaczenia w kontekście sytuacji epizootycznej kraju – uważa Związek.

Za późno na płot

Eksperci zadają także pytanie, dlaczego priorytetem rządu stał się płot na wschodniej granicy, skoro walka z wirusem przeniosła się już za linię Wisły.

Płot stanowiłby skuteczny środek walki z wirusem, gdyby został wybudowany w 2013 roku zanim wirus został potwierdzony na terytorium Polski. W obecnej sytuacji wpływ zapory na zwalczanie wirusa będzie ograniczony, gdyż nie panujemy nad rozwojem sytuacji w centralnej części kraju. Dopiero postępy w zwalczaniu pomoru przemawiałyby za celowością postawienia płotu. Wówczas bariera w przemieszczaniu się dzików z trenów Białorusi, Ukrainy czy Rosji mogłaby umożliwić eradykację wirusa z kraju – mówią władze KZP-PTCH.

Odgradzanie dzików

W opinii KZP-PTCH, bardziej celowe wydaje się odgradzanie (np. pastuchami elektrycznymi) kolejnych przypadków dzików i prowadzenie intensywnego odstrzału dzików poza strefą ogrodzenia na głębokości 50 km. Stworzona w ten sposób strefa buforowa ograniczałaby możliwość rozprzestrzeniania się wirusa poprzez populację dzików.

oprac. Kamila Szałaj
Redakcja AgroNews, fot. Wikicommons.com/Mikołaj Grycuk

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here