Powschodowe zwalczanie chwastów w zbożach ozimych. Porady eksperta

Prawidłowa ochrona zbóż ozimych przed zachwaszczeniem polega na wykonaniu podstawowych zabiegów podczas jesieni i ewentualnej ich korekcie wiosną. W obecnym sezonie wielu rolników odeszło od tej zasady, a właściwie spowodowały to warunki klimatyczne.

 

AKTUALNE MOŻLIWOŚCI WIOSENNEGO ODCHWASZCZANIA ZBÓŻ OZIMYCH – TABELE Z ZALECENIAMI
KLIKNJ TU

 

\"\"

 

Termin siewu zbóż (w najmniejszym stopniu – jęczmienia) w wielu gospodarstwach został opóźniony. Nieliczne opady nie zrekompensowały braku wody glebie powstałego latem. Rolnicy w oczekiwaniu na deszcz odwlekali siewy. Ostatecznie w warunkach dalekich od optymalnych przystąpili do siewów. Ze względu na przesuszoną glebę zrezygnowano z zabiegów posiewnych. W wielu przypadkach rolnicy doczekali się późnych wschodów zbóż i dość nielicznych wschodów chwastów. Ich mała ilość niejednokrotnie miała wpływ na decyzję o rezygnacji z jesiennych zabiegów odchwaszczania w ogóle.


Na większości plantacji jęczmienia oraz na terenach o dobrze uwilgotnionych glebach przebieg ochrony przed chwastami będzie normalny i prawdopodobnie po zabiegach jesiennych zakończy się wiosennymi zabiegami korekcyjnymi. Jednak najbardziej interesujące jest, jak będzie się przedstawiał stan zachwaszczenia pól niechronionych do momentu ruszenia wegetacji wiosennej. Wydaje się, że na sytuację można spojrzeć dość optymistycznie. Pospolite i popularne gatunki zimujące, jeżeli wzeszły bardzo późno, mogły wymarznąć podczas pierwszej fali ujemnych temperatur. Te, które pozostały, nie osiągną zaawansowanych faz rozwojowych. W postaci mniejszych i większych siewek stosunkowo łatwo można będzie je wyeliminować przy pomocy wczesnych zabiegów wiosennych. Najbardziej dogodnym układem byłoby, gdyby w momencie wykonywania zabiegu doszło do wschodów chwastów jarych: przy pomocy jednego zabiegu można by wyeliminować chwasty pochodzące z dwóch okresów wschodów. Aby osiągnąć ten cel, wystarczy zastosować najniższe zalecane dawki (jeżeli dana kombinacja posiada zakres dawek „od-do”), co jest kolejną zaletą wczesnego zabiegu. Jednak podczas wczesnego zabiegu należy wziąć pod uwagę dwa czynniki. Pierwszy to wykonanie zabiegu na zdecydowaną większość chwastów, które wzeszły podczas wiosny. Zbyt wcześnie wykonany zabieg może spowodować konieczność wykonania kolejnego. Drugi aspekt to temperatura:  procesy fizjologiczne przebiegające wolniej w niskich temperaturach to również spowolniony proces chwastobójczy. Większość preparatów nalistnych działa skutecznie podczas temperatury od 8-10oC (tzw. temperatura minimalna) aż (w zależności od substancji czynnej) do 20-25oC.

Czy wiosenna pogoda może zakłócić optymalne rozwiązanie? Niestety i taki wariant należy wziąć pod uwagę. Aktualnie w części kraju wystąpiły temperatury dodatnie, co spowodowało roztopy śniegu. Trudno przewidzieć, czy odwilż obejmie wkrótce cały kraj, czy też nastąpi kolejna fala opadów śniegu. Należy jednak wziąć pod uwagę, że wczesny wjazd w pole może być utrudniony. Zbyt duża wilgotność pól może to uniemożliwić lub zagrozić zniszczeniem gruzełkowatej struktury dobrze uprawionej gleby. Opóźnione zabiegi są wykonywane na starsze chwasty. Te wraz z upływem czasu stają się coraz bardziej odporne i w skrajnych przypadkach wymagają zastosowania najwyższych dozwolonych dawek. Tych z kolei należy unikać ze względu na obowiązujące metody integrowane, a także z powodu kosztów. Należy brać pod uwagę wszystkie warianty. Każda faza wzrostu jest istotnym sygnałem do podjęcia decyzji, z jaką ilością (dawką) herbicydu należy przystąpić do ochrony.

W tym miejscu należy wspomnieć o jednej z ważniejszych zmian dotyczących stosowania herbicydów. Jeszcze nie tak dawno początek rozwoju liścia flagowego (BBCH 37) był ostatnią fazą rozwojową, w której można było stosować kilka herbicydów (substancji czynnych). W ubiegłym roku, ale praktycznie z przeznaczeniem na ten sezon, dokonano pod tym kątem nowych rejestracji. Pierwsze herbicydy z oficjalną adnotacją o możliwości aplikowania do fazy całkowitego rozwoju liścia flagowego (BBCH 39) na razie obejmują zaledwie kilka pozycji. Są to Biathlon 4 D, Hodden 550 WG, Master 500 WG, Nautius, Pygmee 550 WG oraz Tivmetix. Reprezentowane są przede wszystkim przez związki sulfonylomocznikowe lub pokrewne o takim samym mechanizmie działania.

W obecnym sezonie nastawiamy się na zabiegi wykonywane raczej we wcześniejszych terminach, co nie wyklucza, że dobrze mieć w zapasie produkty, których można użyć później. Jednocześnie warto podkreślić, że można je wykorzystać do zabiegów od trzeciego liścia zbóż ozimych.

 

\"/wp-content/uploads/files/Image/urzadzenia_rolnicze/700N_chafr_Machinery_flickr9298952111_2263373b53_z.jpg\"

 

Obszerność programu obejmującego w samej pszenicy ozimej ponad dwieście kilkadziesiąt kombinacji herbicydowych może spowodować trudności w wyborze odpowiedniego wariantu, zwłaszcza, że skład chemiczny znacznej liczby herbicydów jest identyczny. Identyczny skład nie oznacza jednak identycznego zastosowania. Można mieć wątpliwości, czy to dobrze, czy źle. Wydaje się, że preparaty różniące się tylko nazwą handlową powinny być zalecane tak samo, ale nie zawsze tak jest. Treść etykiet jest uzależniona od wyników badań, jakie skierowano do rejestracji. Doświadczenia z takimi samymi preparatami są prowadzone na stanowiskach o różnym typie zachwaszczenia – stąd wykaz chwastów o określonej wrażliwości może być inny. Preparaty mogą być stosowane w różnych fazach rozwojowych – stąd różnice w terminach zaleceń (tego przykładem jest wyżej opisana rejestracja w fazie BBCH 39). Ostatecznie preparaty mogą być badane w różnych dawkach – może się okazać, że niższe są wystarczające do zniszczenia niektórych gatunków chwastów, a wyższe np. selektywne w stosunku do poszczególnych gatunków zbóż. Często tego typu rejestracje uważa się za „bałagan” w zaleceniach, ale z tego braku konsekwencji można wyciągnąć sporo pozytywnych wniosków. Podstawą jest zapoznawanie się z treścią etykiet. Informacje w nich zawarte często wskazują, że analizowane substancje czynne mają o wiele szersze zastosowanie niż zamieszczono to w pojedynczej etykiecie.

Najlepszym wyjaśnieniem są konkretne rejestracje. Przykładem mogą być oficjalne zalecenia np. dla preparatów, których składnikiem jest 50 g/l substancji czynnej florasulam. Od lat znany środek Kantor 050 SC po nowelizacji etykiety jest obecnie zalecany dla pszenicy ozimej i pszenżyta w dawce od 0,08 do 0,1 l/ha w fazie od trzech liści do drugiego kolanka (BBCH 13-32). Identyczny herbicyd pod handlową nazwą Saracen 050 SC można stosować w takim samym terminie, ale nie na dwóch, a na wszystkich zbożach ozimych. Jego dawka jest stała i wynosi 0,1 l/ha. Kolejny to Doubler 50 SC. Tu ponownie rejestracja obejmuje tylko pszenicę i pszenżyto w dawce od 0,08 do 0,1 l/ha. Różnice to terminy stosowania: w pszenicy jest zalecany od dziewiątego liścia do drugiego kolanka (BBCH 19-32), a w pszenżycie od trzech rozkrzewień do początku strzelania w źdźbło (BBCH 23-30). Jeśli zsumować te wszystkie informacje, okazuje się, że florasulam ma zdecydowanie szersze zastosowanie niż opisuje to jedna etykieta. Zainteresowanych warto odesłać do analizy preparatów, w których florasulam jest komponentem z innymi substancjami. Tam np. można się dowiedzieć, że jest selektywny w niektórych przypadkach do fazy BBCH 39.

Takich analiz można przeprowadzić zdecydowanie więcej, zwłaszcza dla tak popularnych substancji czynnych jak fluroksypyr czy tribenuron metylu, nie wspominając już o MCPA, znanej przede wszystkim jako krajowy produkt pod handlową nazwą Chwastox Extra 300 SL. Każdy taki składnik jest reprezentowany przez kilkanaście preparatów zawierających te substancje czynne pojedynczo i przez kilkanaście kombinacji herbicydów, w których są one komponentami mieszanin fabrycznych oraz zbiornikowych.

O jakich by nie informować czytelnika rewelacjach, plantatorzy zawsze oczekują nowości. A o te coraz trudniej i prędzej należy się spodziewać wycofywania pewnych substancji czynnych niż rejestrowania nowych.

Oczekiwane nowości są symboliczne. Jedną ze znanych od dawna za granicą jest flupyrsulfuron metylowy, zarejestrowany jako Lexus 50 WG. W kraju pod tą samą nazwą został zarejestrowany dopiero około rok temu. To kolejny związek sulfonylomocznikowy zarejestrowany do zwalczania miotły zbożowej, wyczyńca polnego i kilku gatunków dwuliściennych. Do nowości można zaliczyć Alladyn 71,4 WG i Logran 20 WG. Ich substancje czynne (tritosulfuron i triasulfuron) do tej pory były jedynie komponentami preparatów dwuskładnikowych. Inne nowości to zamienniki. Chisel Nowy 51,6 WG zastąpił od wielu lat stosowany Chisel 75 WG. Stosując go, należy przede wszystkim zwrócić uwagę na wysokość dawki (wyższa). Podobnie krajowym zamiennikiem preparatu Aminopielik D 450 SL jest Aminopielik D Maxx 430 EC.

Podstawowym zaleceniem na obecny sezon jest trzymanie ręki na pulsie. Plantatorzy nie powinni sobie pozwolić na przegapienie terminu wykonania wczesnego zabiegu – może to dużo kosztować. Opóźniając zabiegi, koniecznie trzeba będzie zwiększyć dawki herbicydu. Ponadto nieprecyzyjne terminowo wykonanie pierwszego oprysku może być nieefektywne i wymagać wykonania kolejnego zabiegu. W obu przypadkach koszty ochrony wzrosną. Warto przeanalizować zalecenia i wyciągnąć ogólne wnioski na temat poszczególnych substancji czynnych, ponieważ podobne wnioski uzyskane w oparciu o etykiety pojedynczego herbicydu mogą być niewystarczające. W analizie etykiet coraz częściej mamy do czynienia z określaniem terminów stosowania określonych w skali BBCH. To znacznie ułatwia rozszyfrowanie faz, w których zalecane są środki. Ale, jak każde dobre rozwiązanie, kryje to drobne tajemnice. Warto zwrócić uwagę, że preparat zalecany w fazie 3 do 4 liści (BBCH 13-14) to to samo, co zalecenie na początku krzewienia (BBCH 21). Tym samym zalecenia np. w BBCH 16 czy BBCH 19, czyli w fazach określonych liczbą liści, to nic innego jak zalecenia stosowania w okresie krzewienia, ale wyrażone w nieco inny sposób. W tabeli przytoczono oryginalne zapisy z etykiet, ale warto wiedzieć, że i te dane mogą być różnie wyrażane przez poszczególnych autorów.

Adam Paradowski
IOR Poznań
fot. flickr.com/Chafer Machinery

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here