PSOR stawia na edukację. Wywiad z dyrektorem Marcinem Muchą

O kampaniach PSOR, podrabianych środkach ochrony roślin i neonikotynoidach rozmawiamy z Marcinem Muchą, dyrektorem Polskiego Stowarzyszenia Ochrony Roślin.

 

\"rolnictwo,

Marcin Mucha na początku września tego roku objął stanowisko dyrektora PSOR. Z branżą rolniczą związany jest od ponad 10 lat. Przez ostatnie 6 lat pełnił funkcję Dyrektora Biura Związku Producentów Cukru w Polsce.

 

Kamila Szałaj: Od kilku tygodni pełni Pan funkcję dyrektora PSOR. Jakie ma Pan plany związane z działalnością na tym stanowisku?
Marcin Mucha: Plany są ambitne. Przede wszystkim chcemy się skupić na realizacji kampanii edukacyjnej „W ochronie koniecznej”. Kampania właśnie wystartowała, a jej celem jest informowanie konsumentów o roli i o potrzebie stosowania środków ochrony roślin. W naszych działaniach będziemy obalać mity i półprawdy, przedstawiając rzetelną, popartą badaniami naukowymi, wiedzę. Będziemy podkreślać, że właściwe stosowane środki ochrony roślin są bezpieczne dla ludzi i środowiska. Niestety, konsumenci bardzo często zapominają, że środki ochrony roślin są niezbędne, by produkcja na skalę przemysłową mogła istnieć. Nie da się przy ciągłym wzroście populacji utrzymać odpowiedniego poziomu bezpieczeństwa żywnościowego bez użycia środków ochrony roślin.

Czy PSOR prowadzi kampanie tylko dla konsumentów – odbiorców finalnych produktów rolnictwa powstałych przy wykorzystaniu środków ochrony roślin?
Nie tylko. Z naszymi działaniami chcemy dotrzeć także do producentów rolnych, aby ich wesprzeć w promocji smacznej i bezpiecznej żywności wyprodukowanej z udziałem środków ochrony roślin.
Jednym z elementów naszych stałych działań są szkolenia dla rolników w zakresie bezpiecznego stosowania środków ochrony roślin. Informujemy, w jaki sposób powinni oni postępować z tymi środkami, a także jak z nich korzystać, by osiągać najlepsze rezultaty w uprawie. A więc demonstrujemy rolnikom, w jaki sposób obchodzić się ze środkami ochrony roślin, jak je dawkować, w jakich ilościach, kiedy, i w jakich warunkach atmosferycznych. Te szkolenia stanowią kontynuację naszych działań z lat ubiegłych.

A więc stawiacie na edukację. W jaki sposób rolnicy mogą dowiedzieć się o szkoleniach? Kto może wziąć w nich udział?
Myślę, że dobrym źródłem informacji jest nasza strona www.psor.pl, która właśnie wystartowała w nowej odsłonie oraz strona poświęcona kampanii dot. bezpiecznego stosowania www.bezpiecznie.org.  Informacje o szkoleniach można również uzyskać w ośrodkach doradztwa rolniczego w całej Polsce, z którymi ściśle współpracuje PSOR.

System zbiórki opakowań PSOR to był strzał w dziesiątkę. W 2014 roku zebrano prawie 1,9 mln kg opakowań po zużytych środkach ochrony roślin. Przewiduje Pan jakieś zmiany w tym systemie?
Nadal będziemy promować system zbiórki opakowań. To bardzo skuteczne narzędzie, które umożliwia sprawny, a przede wszystkimi kontrolowany proces odbioru opakowań. Wzrost świadomości ekologicznej spowodował, że rolnicy rzeczywiście je oddają. Z każdym rokiem masa zebranych opakowań rośnie. W 2013 roku odebrano od użytkowników łącznie 1742 ton opakowań, a już rok później 1875 ton. To oznacza wzrost o 133 tony!  Zaletą tego systemu jest to, że jest prosty. Z jednej strony daje rolnikowi możliwość pozbycia się opakowania z zachowaniem względów bezpieczeństwa, a z drugiej strony jest wyjściem naprzeciw oczekiwaniom ustawodawcy, który zobowiązał nas do tego, by inicjować i organizować zbieranie opakowań. Ale wracając do pytania o zmiany w systemie, muszę powiedzieć, że takowe rzeczywiście nastąpiły. Otóż od tego roku, w ramach systemu możemy zbierać nie tylko opakowania po środkach ochrony roślin, ale także po nawozach, adiuwantach i środkach biobójczych. Zmiany te mają związek z nowelizacją przepisów  w tym zakresie. A informacje te przekazujemy rolnikom podczas naszych spotkań z nimi i oczywiście szkoleń. 

A jak wygląda efektywność zbiórki tego rodzaju odpadów w Polsce na tle innych krajów?
Porównywanie Polski do innych krajów Europy nie do końca odzwierciedla poziom zaangażowania naszych rolników w system zbiórki. Należy pamiętać, że nasz system jest inny niż np. w Niemczech i wynika to przede wszystkim z regulacji prawnych. Trudno też porównywać się chociażby z Norwegią, gdzie poziom świadomości ekologicznej jest dużo wyższy niż u nas. Ale przy okazji muszę powiedzieć, że polscy rolnicy potrafią nas bardzo pozytywnie zaskakiwać. Przeprowadzaliśmy jakiś czas temu szkolenia w województwach, w których poziom zbiórki opakowań był najmniejszy. A odzew po tych spotkaniach był bardzo duży – np. sołtysi chcieli, by w innych miejscowościach na terenie ich gminy i województwa  też przeprowadzać to szkolenie. Dlatego widzę dużą wartość w bezpośrednim kontakcie z rolnikami. 

Ale nie tylko rolnicy używają środków ochrony roślin i nawozów. Właściciele działek, ogródków przydomowych również korzystają z takich produktów. Czy oni także powinni oddawać opakowania do tych sklepów, w których je kupili? Czy mają w ogóle taką możliwość?
Tak, oczywiście, że mają taką możliwość. Co więcej, powinni z niej korzystać. Sklepy, które prowadzą sprzedaż środków ochrony roślin, mają obowiązek przyjąć zużyte opakowania. Dotyczy to również  sklepów wielkopowierzchniowych.  

Czy w takim razie PSOR zamierza dotrzeć z informacją również do tych, którzy kupują środki ochrony roślin, a nie są rolnikami?
Zdajemy sobie sprawę, że w tym segmencie świadomość dotycząca możliwości zwrotu opakowań jest dużo mniejsza niż w przypadku rolników. Dlatego zamierzamy pracować nad rozwiązaniem tej kwestii i w przyszłości właśnie tam skierujemy nasz strumień edukacyjny.

A co z tym rolnikami, którzy dziś są jeszcze oporni? Którym albo nie chce się oddać zużytych opakowań albo zapominają o tym i w efekcie odpady te lądują w pojemniku na śmieci lub co gorsza są palone?  Jak PSOR będzie ich zachęcał i motywował do udziału w systemie zbiórki?
Cały czas zachęcamy rolników do uczestnictwa w Systemie. Teraz mamy taki program, nazwijmy go lojalnościowym: każdy, kto odda do sklepu puste i wypłukane opakowanie po środku ochrony, otrzyma w zamian magnes na lodówkę. Akcja już się rozpoczęła i potrwa do 30 listopada 2015 w wybranych sklepach na terenie województw: podlaskiego, lubelskiego oraz podkarpackiego. To są te rejony Polski, gdzie poziom zbiórki opakowań jest najniższy w kraju.

PSOR organizuje także konkursy związane z systemem zbiórki opakowań. W tamtym roku rolnicy mieli za zadanie zobrazować sposób, w jaki postępują z opakowaniami po środkach ochrony roślin. Czy w tym roku także przewidziane są podobne wydarzenia?
Tak. Ogłosiliśmy właśnie konkurs dla sprzedawców środków ochrony roślin. Zadaniem konkursowym jest zebranie jak największej liczby opakowań. Zwycięskie sklepy będą mogły wesprzeć wybrane przez siebie stowarzyszenia darowizną pieniężną. Dodatkową nagrodą dla wygranych punktów będzie kampania reklamowa na portalu Agrofoto.pl. Na zgłoszenia czekamy do końca listopada.
A pod koniec roku planujemy kolejny  konkurs, również dla punktów sprzedaży. Tym razem sprzedawcy będą mieli za zadanie pokazać, w jaki sposób zachęcają rolnika do oddania opakowań. Będzie można zrobić to techniką dowolną:  narysować, namalować czy nagrać.

Branża środków ochrony roślin zmaga się ze zjawiskiem nielegalnych i podrabianych środków ochrony roślin. Jaka jest w tej chwili skala tego zjawiska?
Na początek chcę wyraźnie podkreślić, że rynek ten jest rynkiem bardzo mocno regulowanym. Zanim produkt trafi do obrotu musi być stuprocentowa pewność, że jest on bezpieczny dla zdrowia ludzi, zwierząt, a także dla środowiska. Pamiętajmy, że wprowadzenie takiego produktu trwa około 10 lat, a tylko jeden na kilkaset testowanych środków zostaje dopuszczony do obrotu. Problem z nielegalnymi i podrobionymi środkami ochrony roślin rzeczywiście istnieje. Europol szacuje, że handel takimi produktami stanowi  ok. 10 proc. europejskiego rynku. To zjawisko jest nasilone w naszym kraju głównie z racji położenia geograficznego, jako że na naszej wschodniej granicy przebiega także granica Unii. A nielegalne i sfałszowane produkty trafiają do nas najczęściej właśnie przez  wschodnią  granicę.

Na co rolnicy powinni zwrócić uwagę przy zakupie środka ochrony roślin, tak by nie dać się oszukać?
Po pierwsze nie powinni w ogóle kupować środków z niesprawdzonego źródła. Należy wybierać takie kanały dystrybucyjne, co do których jest pewność, że są legalne, a więc autoryzowane. Sklepy prowadzące sprzedaż środków ochrony roślin są do tego specjalnie przygotowane, a na prowadzenie tego typu działalności muszą uzyskać certyfikat. Dlatego wybierajmy te sklepy, a nie dokonujmy zakupów na bazarze. Drugą ważną kwestią są etykiety. Każdy środek ochrony roślin powinien mieć ją przyczepioną w sposób trwały,  a informacje zawarte na opakowaniu muszą być w języku polskim. Poza tym producenci wprowadzają często dodatkowe zabezpieczenia, jak chociażby hologramy.

Skoro skala tego zjawiska jest tak duża, w jaki sposób PSOR angażuje się w działania związane z bezpieczeństwem i obrotem środków ochrony roślin na rynku?
Przede wszystkim prowadzimy programy edukacyjne. A ostatnio zainicjowaliśmy w resorcie rolnictwa i w senackich komisjach rolnictwa i środowiska rozmowy dotyczące powołania międzyresortowego zespołu ds. nielegalnych środków ochrony roślin, w którym znaleźliby się również przedstawiciele policji, prokuratury i celnicy. Poprzez spotkania i szkolenia chcielibyśmy dostarczać tym służbom niezbędne w walce z podróbkami informacje, np. jak wygląda oryginalny produkt. Będziemy kontynuowali rozmowy z parlamentarzystami i urzędnikami oraz wspomniane szkolenia, bo uważamy, że jest to inicjatywa bardzo ważna i potrzebna.

A jak w takim razie w kontekście rosnącej liczby nielegalnych środków ochrony roślin ocenia Pan nadzór instytucji państwowych nad obrotem pestycydów?
Państwowa Inspekcja Ochrony Roślin i Nasiennictwa robi bardzo dużo w zakresie walki z podróbkami, jednak oczywiście nie jest w stanie sprawdzić wszystkiego. Fałszerze doskonale wiedzą, jak przechytrzyć inspekcję i sprawić, by produkt podrobiony wyglądał identycznie jak ten legalny. Ostatnio spotkałem się z takim właśnie przypadkiem podróbki, która wyglądała dokładnie tak samo jak środek oryginalny. Niestety osoby parające się tym nielegalnym procederem są doskonale zorganizowane. Stąd tak ważna jest ta edukacja, której się podejmujemy.

Rozmawiając z Panem, nie mogę nie zapytać o kwestię stosowania neonikotynoidów. Zakaz zaprawiania nasion neonikotynoidami obowiązuje w całej Unii, a został wprowadzony po tym, jak pojawiły się informacje dotyczące ich niekorzystnego wpływu na pszczoły. A przecież nie ma badań, które jednoznacznie potwierdzałyby takie negatywne oddziaływanie. 
Zaprawy nasienne zawierające substancje z grupy neonikotynoidów są cennym instrumentem do walki z groźnymi patogenami wielu upraw, w tym rzepaku. Doniesienia o ich szkodliwości bazują na badaniach laboratoryjnych, w których zastosowano stężenia substancji wielokrotnie wyższe od rzeczywistych w nektarze i pyłku, w oderwaniu od realnych warunków pobierania pokarmu przez pszczoły. Wyniki wieloletnich badań polowych i monitoringu wskazują na brak negatywnego wpływu stosowania wspomnianych zapraw m.in. w rzepaku. Podobnie doświadczenia polowe rolników dowodzą, że związki zawarte w tych środkach ochrony roślin nie mają wpływu na liczebność pszczół. Nie ma więc bezpośredniego zagrożenia dla pszczół, mimo to zakaz obowiązuje, a rolnicy liczą straty spowodowane brakiem alternatywnych środków. Niedawno Ministerstwo Rolnictwa wydało oświadczenie, że w Polsce liczba rodzin pszczelich rośnie. Jeszcze w 2006 r. było zarejestrowanych tylko nieco ponad milion rodzin pszczelich (uli), w 2014 r. – już 1, 39 mln. Natomiast ogólnoświatowa tendencja spadkowa w liczbie rodzin pszczelich jest spowodowana wieloma czynnikami, do których możemy zaliczyć: występowanie pasożytów, chorób wirusowych, niewłaściwe stosowanie leków, np. przeciwko warrozie oraz zmiany związane z obecnym schematem hodowli i selekcji. Chciałbym jasno podkreślić, że prawidłowo stosowane środki ochrony roślin nie mają wpływu na pszczoły ani stan zdrowotny rodzin pszczelich. Właśnie duża część badań przed rejestracją środka poświęcona jest zapewnieniu bezpieczeństwa pszczołom i innym owadom zapylającym. Zapylanie jest podstawą rolnictwa, dlatego ochrona dobrostanu pszczół jest wspólnym obowiązkiem wszystkich zaangażowanych stron: rolników, pszczelarzy i przemysłu.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała Kamila Szałaj
 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here