Rolniku, płać za licencję na zboże

Za wysianie ziarna lub posadzenie ziemniaków bez uiszczenia opłaty hodowlanej, grożą srogie kary.

Jak informuje pomorska.pl, "tłumaczenie się niewiedzą na pewno nie pomoże.

– Płacę opłatę hodowlaną – mówi Stanisław Kulwicki z Borówna (koło Chełmna), który prowadzi gospodarstwo nasienne. – To od osiemnastu do dwudziestu złotych za sto kilogramów pszenicy. Wiem jednak, że wielu rolników tego nie robi. Dlaczego? Trudno powiedzieć. Odkupują ziarno od sąsiada i za licencję hodowcy nie płacą. Znam takich, co nie chcą nawet unijnych dopłat do materiału siewnego. Wolą ziarno od kogoś odkupić.

Uważaj, co kupujesz od sąsiada!

A za odstępstwo rolne, czyli wykorzystanie ziarna czy ziemniaków ze zbioru odmian chronionych wyłącznym prawem, trzeba płacić!

Zasada ta obowiązuje posiadaczy gruntów rolnych mających co najmniej 10 ha.

Jednak od 21 września br. (po nowelizacji ustawy o ochronie prawnej odmian roślin) zmieniła się definicja "drobnego rolnika” i dlatego w przypadku na przykład zbóż, obowiązek opłat za odstępstwo dotyczy gospodarzy posiadających co najmniej 25 ha ziemi rolnej (szczegóły w infografice). Co do ziemniaków, obowiązek ten wciąż dotyczy nawet tych, którzy gospodarują na 10 hektarach.

– Jednak jeśli ktoś kupił od sąsiada na przykład zboże odmiany chronionej, posiał je, to musi zapłacić hodowcy odszkodowanie – podkreśla Paweł Kochański, prezes Agencji Nasiennej w Lesznie. – I to bez względu na to, jak duże prowadzi gospodarstwo!

Wiele zależy od intencji sprzedającego
Odszkodowanie, które stanowi rekompensatę dla hodowcy za utracone korzyści, zapłaci kupujący.
Ukarany może zostać także sprzedający.

– Zależy jednak, jaka była jego intencja – dodaje prezes Kochański. – Bo może się okazać, że rolnik sprzedał sąsiadowi ziarno z własnej uprawy wyłącznie na paszę.

W takim wypadku o przeznaczenie ziarna agencja zapyta także kupującego. Jeśli ten oświadczy, że sąsiad świadomie sprzedał mu zboże do siewu, problem będzie miał także sprzedający. Agencja Nasienna sprawdzi też, czy komuś jeszcze (i w jakim celu) zbył on ziarno.

Kara za sprzedaż materiału siewnego sąsiadowi (z naruszeniem prawa) może być duża – mówi Paweł Kochański. – Prowadzimy taką sprawę, w której może ona wynieść około 100 tysięcy złotych.

Za ziarno można trafić do sądu

Kontrolę obrotu nasionami ułatwiła agencji nowelizacja ustawy, która weszła w życie w 2006 roku.

– Nowe przepisy pozwoliły nam na pytanie rolników o pochodzenie materiału stosowanego do siewów i sadzenia – dodaje prezes Kochański.

Agencja kontroluje gospodarzy wyrywkowo. Wysyła do nich wnioski, w których pyta m.in. o odmiany nasion, strukturę zasiewów. Nie wszyscy chcą na te pytania odpowiadać.

Do sądów skierowaliśmy w 2011 roku 230 spraw – wyjaśnia Kochański. – Wyroki są jednoznaczne – gospodarze muszą udzielać nam tych informacji.

Tych, którzy nie chcieli odpowiadać na pytania, agencja nie karze dodatkowo. – Jednak to rolnik ponosi koszty postępowania sądowego, które mogą wynieść nawet tysiąc-półtora tysiąca złotych – dodaje szef Agencji Nasiennej.
Prezes podkreśla jednak, że także ci, z którymi Agencja Nasienna dotąd się nie kontaktowała, muszą płacić za odstępstwo rolne połowę opłaty licencyjnej (no chyba, że ustawodawca nie nałożył na nich takiego obowiązku).

Kiedyś gospodarze wiedzieli znacznie mniej
W tym roku Agencja Nasienna skierowała 60 spraw do sądu karnego. Kilka z nich dotyczyło kujawsko-pomorskich rolników.

– Wasi gospodarze należą do bardziej świadomych – twierdzi Kochański. – Pomimo tego łamanie prawa dotyczącego obrotu nasionami wciąż jest powszechne.

Zdaniem niektórych rolników przyczynia się do tego wysokość opłat hodowlanych. – Powinny być o połowę niższe – uważa Stanisław Kulwicki.

– Obawiam się, że gdyby te stawki obniżono nawet do symbolicznej złotówki, to dla niektórych i tak byłoby o złotówkę za dużo – dodaje Paweł Kochański. – Poza tym to są pieniądze, które mają służyć hodowcom, postępowi biologicznemu. No a dopłaty do materiału siewnego kategorii elitarny lub kwalifikowany, rekompensują gospodarzom wyższe wydatki.

Jeśli Agencja Nasienna dowie się, że gospodarz sprzedawał nasiona na przykład na targowisku, poinformuje o tym Państwową Inspekcję Ochrony Roślin i Nasiennictwa.


– Przecież ta instytucja nadzoruje obrót nasionami
– wyjaśnia Kochański".

Źródło: www.pomorska.pl, fot.sxc.hu

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here