Sadownicy walczyli o przetrwanie. Chcą pomocy i zniesienia embarga

Wczoraj w Warszawie przed Kancelarią Premiera odbyła się manifestacja sadowników. Około siedmiuset producentów owoców domagało się reakcji rządu i pomocy ze względu na niskie ceny skupu oferowane przez zakłady przetwórcze. Demonstranci apelowali także o podjęcie działań umożliwiających powrót na rynek rosyjski oraz o wzmocnienie pozycji producenta w relacji z zakładami przetwórczymi.

 

\"rolnictwo,

 

Walczymy o przetrwanie – pod takim hasłem protestowali wczoraj w Warszawie sadownicy. O godzinie 10 wyruszyli spod pomnika marszałka Józefa Piłsudskiego w Warszawie i przeszli pod Kancelarię Prezesa Rady Ministrów. Protestowali także przed siedzibami resortów spraw zagranicznych,  rozwoju oraz rolnictwa.

Na transparentach mieli wypisane hasła "Sadownictwo, nie embargo", "Rząd polski = niemoc, niekompetencja, chaos, bałagan", "Szacunek dla pracy sadownika", "Nie dla niskich cen skupu".

Bez Rosji będzie źle
Sadownicy przyjechali do Warszawy, bo nie godzą się na ceny, jakie za owoce proponują im przetwórnie. Dziś za kilogram jabłek przemysłowych producent dostaje ok. 20 gr. Cena ta nie pokrywa nawet połowy kosztów produkcji.

Jedną z przyczyn niskich cen jest przedłużające się embargo. Do sierpnia 2014 roku Rosja była największym odbiorcą polskich jabłek. Za wschodnią granicę wysyłaliśmy nawet 1 mln ton tych owoców. Dziś nadwyżki te trzeba zagospodarować, ale na to potrzeba czasu. Owszem, Polska postarała się o nowe rynki zbytu. Nasze jabłka trafiają i do Kanady, i do Indonezji. W ostatnim sezonie znacznie wzrósł wywóz jabłek do Egiptu i innych krajów Afryki Północnej. Poza tym Trwają rozmowy z Chinami i Indiami. Ale i tak na rynki te, póki co, nie wyślemy tylu jabłek, ile wysyłaliśmy do Rosji. Dlatego Związek Sadowników RP domaga się natychmiastowych działań, które umożliwią powrót na rynek rosyjski.

– Polscy sadownicy nie mogą płacić na to, że nasz kraj wysuwa się na czoło antyrosyjskiej krucjaty. Trzeba załatwiać te sprawy w inny sposób na pewno nie kosztem naszych sadowników – mówił wczoraj podczas protestu Mirosław Maliszewski, prezes Związku.

Jednak, zdaniem wiceministra Rafała Romanowskiego, kwestia rozmów z Rosją na temat zniesienia embarga leży w gestii Unii, a nie samej Polski.

– To kompetencje unijne, a decyzje zapadają na najwyższym szczeblu – powiedział wiceminister. Ale obiecał, że wraz z państwami Grupy Wyszehradzkiej zostanie wypracowane wspólne stanowisko w tej sprawie.

Jaka pomoc dla sadowników?
Rozmawiający z protestującymi sadownikami wiceminister rolnictwa Rafał Romanowski, zapewnił, że „większość z przedstawionych postulatów dotyczy działań długofalowych i one są już przez resort podjęte”.

Powiedział też, że Polska domaga się zrównania wsparcia za wycofywanie produktów z rynku, aby te przeznaczone na cele inne niż charytatywne były tak samo finansowane.

Resort rolnictwa pracuje również nad zmianami w funduszach promocji, które mają wzmocnić pozycję producentów.

Sadownicy mogą liczyć także na rekompensaty oraz inne mechanizmy wsparcia rynkowego.

Ministerstwo pracuje właśnie nad  uruchomieniem tzw. wsparcia ratunkowego. Będzie ono przysługiwało na każdy hektar produkcji dla tych, którzy mieli straty w uprawie co najmniej 70 procent.

Poza tym sadownicy, których sady ucierpiały w wyniku np. burz lub gradobicia będą mogli skorzystać z funduszy przeznaczonych na odtworzenie potencjału produkcyjnego. A w zamian za rekompensaty wycofają z rynku na cele charytatywne ponad 90 ton jabłek i gruszek, a także śliwek i winogron. Mechanizmem tym zostaną objęci także producenci niektórych warzyw.


GUS szacuje, że produkcja jabłek wyniesie w tym roku 3,5 miliona ton. Na eksport trafi ok. 880 tys. ton.

Kamila Szałaj
Redakcja AgroNews, fot. ZS RP

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here