Tak sieci handlowe robią klientów w konia. Rolnicy tropią oszustwa

Cebula z Polski czy z Holandii? Ziemniaki krajowe czy egipskie? Klient naprawdę często ma problem, żeby ustalić skąd faktycznie pochodzi produkt. Bo sklepy nagminnie oznaczają Polskę jako kraj pochodzenia, ale gdy uważnie przeczytamy informacje na opakowaniu okazuje się, że towar przyjechał z zagranicy. Czemu tak się dzieje? Czemu sieci handlowe robią nas w konia? Bo zwyczajnie im się to opłaca.

rolnik, rolnictwo, oznaczenie produktu, warzywa, owoce, sieci handlowe

Jakiś czas temu rolnicy wypowiedzieli wojnę sieciom handlowym. Tropią ich oszustwa dotyczące kraju pochodzenia produktów rolnych i publikują zdjęcia w internecie.
Na przykład ostatnio jeden z rolników zrzeszonych w AgroUnii udostępnił na profilu facebookowym zdjęcie cebuli oznaczonej jako „produkt polski”. Ale gdy uważniej przyjrzeć się etykiecie, okazuje się że warzywo to przyjechało z EGIPTU!

– Polska krajem z dykty!? Kraj z dykty (Egipt) sprzedaje nam cebule (tak cebule, nie figi..) a francuska sieć #auchan oznacza ją jako produkt polski to jest PRZEGIĘCIE – ocenił lider AgroUnii Michał Kołodziejczak.

Podobna sytuacja miała miejsce także w Delikatesach Centrum. Tu na półce pyszniły się czerwoniutkie pomidory, oznaczone oczywiście jako polskie, ale w rzeczywistości przyjechały z Hiszpanii.

Grzeszki z oznaczeniami pochodzenia warzyw i owoców ma na swoim sumieniu także Biedronka. Np. cebula, chociaż wyrosła na holenderskich polach, sprzedawana jest jako polska.

I tu powstaje pytanie – czemu sieci handlowe tak oszukują? Jaki mają w tym interes? To proste – klienci wolą kupować produkty z napisem “wyprodukowano w Polsce”. Dlatego sklepy podmieniają etykiety i sprzedają zagraniczne produkty jako polskie. Nawet jeśli przyjdzie im zapłacić karę za takie nieuczciwe praktyki, i tak są do przodu, ponieważ kary są bardzo niskie.

Kamila Szałaj

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

four × three =