Zakład, który przez lata był jednym z filarów lokalnej gospodarki, znika z mapy przemysłu mleczarskiego. Mleczarnia w Myszkowie zakończyła działalność, a wraz z nią pracę straciło 60 osób. Skutki upadku odczuje jednak znacznie szersze grono – ponad tysiąc współpracowników, dostawców i partnerów.

Fuzja miała ratować, dała tylko chwilę wytchnienia
Połączenie z Okręgową Spółdzielnią Mleczarską w Łowiczu, które weszło w życie 1 stycznia 2025 r., miało być deską ratunku. Dla pracowników i związków zawodowych była to realna nadzieja na utrzymanie zakładu. Dziś wiadomo, że fuzja jedynie odsunęła w czasie decyzję o zamknięciu mleczarni.
Związki alarmowały, reakcja przyszła zbyt późno
Komisja Zakładowa NSZZ „Solidarność” w Myszkowie od dawna sygnalizowała problemy finansowe i organizacyjne. Ostrzeżenia dotyczące złego zarządzania długo pozostawały bez odpowiedzi, a gdy trafiły do Rady Nadzorczej, możliwości ratunku były już mocno ograniczone.
Spory wokół działalności związkowej
Po przejęciu zakładu pojawiły się napięcia między nowym zarządem a stroną społeczną. Związkowcy wskazują na utrudnianie prowadzenia legalnej działalności związkowej, w tym arbitralne ocenianie, które czynności są dopuszczalne, a które nie.
Zwolnienia grupowe przypieczętowały los mleczarni
Porozumienie o zwolnieniach grupowych podpisane z OSM Łowicz oznaczało definitywny koniec działalności zakładu w Myszkowie. Zamiast stabilizacji przyszła fala zwolnień, a region stracił jednego z ważniejszych pracodawców.
Podejrzenia kradzieży rzucają cień na lata funkcjonowania
Dodatkowy, niezwykle poważny wątek to podejrzenia wieloletnich nadużyć finansowych. Zawiadomienie złożone do prokuratury dotyczy możliwego przywłaszczenia ponad 680 tys. zł na przestrzeni około 20 lat. To rodzi pytania nie tylko o winnych, ale też o skuteczność nadzoru nad spółdzielnią.
Upadek, który jest ostrzeżeniem dla całej branży
Historia mleczarni w Myszkowie pokazuje, jak brak szybkich decyzji, realnej kontroli i reform w spółdzielniach mleczarskich może doprowadzić do upadku nawet długo działającego zakładu. Dla branży to wyraźny sygnał ostrzegawczy – podobne scenariusze mogą się powtórzyć.














To kierownictwo sprzedało się i mleczarnie tak twierdzi mój wujek który pracuje tam grubo ponad 20lat
Układy ukladziki walki i zdechło
Odkąd pamiętam pracował tam dziadek ciocie wujki nawet ja jeździłem i było oki
czyli Łowicz mówi opłaca się robimy bierzemy mleko z od chłopa do zlewni później Myszków wieczorem na Łowicz i się da
Zamknąć Myszków i zwolnić wszystkich jestem za pójdą na emerytury reszta po prośbie i będzie oki
680 tysięcy w 20 lat oznacza średnio 34 tysiące na rok, czyli niecałe 3 tysiące miesięcznie, po ok. 50 złotych miesięcznie na pracownika. To oczywiście godne potępienia, ale nie jest przyczyną upadku firmy zatrudniającej 60 osób.