Wczoraj rolnicy, dziś pracownicy ODR. Kolejny protest w Warszawie

Wczoraj rolnicy, dziś pracownicy ośrodków doradztwa rolniczego. Warszawiakom nie jest dane odpocząć od protestów. Pod siedzibą ministerstwa rolnictwa i rozwoju wsi przy ul. Wspólnej związki zawodowe Ośrodków Doradztwa Rolniczego zorganizowały pikietę.

Jaki jest jej powód? Jak tłumaczą organizatorzy protestu, w ostatnich latach nastąpiło pogorszenie sytuacji materialnej pracowników ośrodków i ich rodzin oraz degradacja kadry doradczej. Nie widzą też perspektyw dalszego funkcjonowania państwowego doradztwa rolniczego.

<<Advertisement > >

Domagają się przede wszystkim wyższych płac, przynajmniej na poziomie średniej krajowej. Dziś pracownik ODR przeciętnie zarabia ok. 2000 – 2,200 zł. Tak niskie pensje zmuszają doradców do zmiany pracy. A na ich miejsce nie ma chętnych. Już teraz wielu biurom powiatowym grozi zamknięcie z uwagi na brak kadry.

Kolejny postulat to utworzenie zespołu do spraw doradztwa rolniczego przy ministrze rolnictwa. Zadaniem takiego organu ma być przekazywanie na bieżąco problemów, z którymi borykają się ośrodki, tak by minister mógł na nie szybko zareagować.

Doradcom nie podoba się także brak właściwie określonej ścieżki płac i ścieżki awansu. Domagają się zaktualizowania tabeli listy płac, która nie była zmieniana od 2005 roku, czyli od 14 lat. Warto tu przypomnieć, ze chociażby w ARiMR taka aktualizacja była i w 2010, i w 2015 roku.

Zdaniem doradców tylko transparentny i respektowany powszechnie akt prawny dotyczący wyceny pracy da możliwość poprawnego funkcjonowania doradztwa.

Do pikietujących doradców wyszedł wiceminister rolnictwa Ryszard Zarudzki. Zapewnił zebranych, że resort ma trzyletni plan wzrostu pensji w ODR-ach do poziomu średniej krajowej.

Zarudzki, który sam pracował jako doradca, zapewnił protestujących pracowników ośrodków, że doskonale zna ich pracę i bardzo wysoko ją ocenia.

– Nie chcę niczego obiecywać na wyrost – stwierdził wiceminister i dodał: jestem jednak przekonany, że wspólnie poszukamy możliwości poprawy sytuacji.

Przypomniał też, że od 2016 roku, czyli od kiedy ministerstwo przejęło nadzór nad jednostkami doradztwa rolniczego, otrzymują one w każdym kolejnym roku dodatkowe środki.

Ale uczestnicy dzisiejszej pikiety są przekonani, że z tych wielu milionów złotych do kieszeni doradcy wpłynie jedynie niewielki procent okupiony ogromnym wysiłkiem i często ponadwymiarowym czasem pracy.

– Trzeba “zreperować” doradztwo państwowe, które nadal jest bezstronne i nadal ważne zwłaszcza dla rolników o mniejszych gospodarstwach – nawoływali doradcy.

Kamila Szałaj

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

one × three =