Cicha zmiana dokonuje się bez protestów i nagłówków. Nie w Sejmie, nie na ulicach, ale w tysiącach gospodarstw, które z roku na rok pozostają bez następców. Polska wieś się kurczy i starzeje, a skutki tego procesu coraz wyraźniej widać w jednym miejscu – w systemie emerytalnym rolników.

Coraz więcej świadczeń, coraz mniej składek
Na koniec drugiego kwartału 2025 roku Kasa Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego wypłacała emerytury i renty niemal milionowi osób. Jednocześnie liczba ubezpieczonych systematycznie spada. To prosta matematyka: mniej pracujących, więcej pobierających świadczenia.
Młodzi mieszkańcy wsi wybierają pracę poza rolnictwem albo całkowicie opuszczają tereny wiejskie. Gospodarstwa nie są przejmowane, a system traci płatników składek.
Emerytura rolnicza coraz dalej od realnych kosztów życia
Po tegorocznej waloryzacji przeciętna emerytura rolnicza wynosi 2261 zł. Dla porównania – średnie świadczenie wypłacane przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych przekracza już 4000 zł. Różnica jest nie tylko widoczna, ale coraz bardziej dotkliwa.
KRUS nie ukrywa: wysokość świadczeń jest bezpośrednią konsekwencją składek. Rolnicy płacą je średnio przez blisko 30 lat, ale minimalna składka – 169 zł miesięcznie – nie daje przestrzeni na wyższe emerytury. Dla porównania, składka w ZUS przekracza dziś 1700 zł.
Budżet państwa jako filar systemu
Bez corocznych dotacji system nie byłby w stanie funkcjonować. Według danych KRUS i Ministerstwo Finansów dopłaty budżetowe do rolniczych emerytur i rent sięgają kilkunastu miliardów złotych rocznie. Z każdym rokiem presja na finanse publiczne rośnie.
To właśnie dlatego w KRUS coraz głośniej mówi się o konieczności głębokiej modernizacji zasad ubezpieczenia społecznego rolników.
Prawo z innej epoki
Obowiązująca ustawa o ubezpieczeniu społecznym rolników pochodzi z 1990 roku. Powstała w realiach zupełnie innej wsi – przed wejściem do UE, przed dopłatami bezpośrednimi, przed koncentracją gospodarstw i masową migracją młodych.
Dziś coraz więcej rolników łączy pracę w gospodarstwie z dodatkowymi zajęciami. Tymczasem system nadal działa zero-jedynkowo: umowa-zlecenie, dodatkowy dochód czy przerwa w działalności potrafią wywrócić sytuację ubezpieczeniową do góry nogami.
Co ma się zmienić?
KRUS wskazuje kilka kluczowych kierunków reform:
- większą elastyczność w podejmowaniu dodatkowej pracy,
- uproszczenie procedur i ograniczenie biurokracji,
- możliwość załatwiania spraw bez osobistego stawiennictwa,
- łatwiejsze zawieszanie i wznawianie świadczeń,
- wzmocnienie funduszu składkowego, by szybciej reagować na klęski żywiołowe,
- rozwój rehabilitacji leczniczej dla rolników i emerytów.
Szczególnie ten ostatni element zyskuje na znaczeniu. Wieloletnia praca fizyczna zostawia trwały ślad na zdrowiu, a dostęp do rehabilitacji często decyduje o samodzielności seniorów na wsi.
Reforma czy dryf?
KRUS zapowiada, że propozycje zmian mają zostać przedstawione jeszcze w tej kadencji. Stawka jest wysoka – nie tylko stabilność finansowa systemu, ale też bezpieczeństwo socjalne setek tysięcy rolników, którzy całe życie pracowali w warunkach znacznie trudniejszych niż przeciętni pracownicy etatowi.
Jeśli reforma znów zostanie odłożona, problem nie zniknie. Będzie tylko droższy.





