Wysp ASF w chlewniach. Szósty przypadek w ciągu tygodnia!

Ognisko za ogniskiem. ASF nawet na chwilę nie daje o sobie zapomnieć. Dopiero co informowaliśmy o likwidacji ponad trzech tysięcy świń w jednym z gospodarstw koło Mińska Mazowieckiego, a już mamy kolejny przypadek choroby. Tym razem wirus pojawił się w chlewni w gminie Niemce w województwie lubelskim. Minister Ardanowski na kolejnych spotkaniach z unijnymi ministrami rolnictwa uspokaja, że sytuacja jest pod kontrolą. Ale jak pokazują wydarzenia z ostatnich dni – nie jest pod kontrolą.

ASF, świnie, trzoda chlewna, walka z ASF

Wirus ASF pojawił się w gospodarstwie, w którym rolnik utrzymywał 338 świń. Gospodarstwo to jest położone w gminie Niemce w powiecie lubelskim w województwie lubelskim.

To już 21 ognisko tej choroby w tym roku. Podobnie jak w latach ubiegłych największy wysyp przypadków ASF u świń stwierdzany jest w miesiącach letnich. Przez ostatni tydzień wirus pojawił się aż w sześciu chlewniach.

To olbrzymi dramat dla tych hodowców i wizja rychłego bankructwa – mówi Michał Kołodziejczak, były lider AgroUnii, szef partii Prawda.

Rolnicy są oburzeni opieszałością rządu w walce z rozprzestrzeniającym się wirusem ASF. Zdaniem wielu gospodarzy, z którymi rozmawiałam, za tę sytuacje odpowiedzialni są kolejni ministrowie rolnictwa i środowiska, począwszy od 2014 roku, kiedy to choroba po raz pierwszy pojawiła się w Polsce.

Trzeba było wtedy od razu wystrzelać wszystkie dziki. Tak zrobiła Belgia, tak prewencyjnie robią Niemcy. Tam się nikt nie patyczkuje i państwo samo broni hodowców. A u nas? Decydenci ze strachu przed ekologami pochowali głowę w piasek i teraz mamy to, co mamy. Płot był dobrym pomysłem, ale powinien powstać od razu w 2014 roku, a nie myśleć o nim cztery lata później, kiedy zaraza rozlała się na całą wschodnią ścianę kraju – mówi mi jeden z hodowców świń.

Według rolników zagrożona jest cała produkcja trzody chlewnej w Polsce. Czemu? Bo wirus ASF rozprzestrzenia się w stronę w stronę tzw. zagłębia trzody chlewnej, czyli województw: kujawsko-pomorskiego, łódzkiego i wielkopolskiego. W tych trzech regionach znajduje się 67 proc. pogłowia świń w Polsce.

Ostatni wysyp ognisk ASF pokazuje, że rzeczywiście nie jesteśmy w stanie zapanować nad rozprzestrzenianiem się tej choroby. Dlatego dziwi mnie postawa ministra Jana Krzysztofa Ardanowskiego, który na kolejnych spotkaniach z unijnymi ministrami rolnictwa uspokaja, że sytuacja jest pod kontrolą. Otóż nie jest.

Tylko w tym roku główny lekarz weterynarii poinformował o wystąpieniu 1358 przypadków ASF u dzików oraz 21 ognisk u trzody chlewnej.

W samym lipcu stwierdzono jedenaście przypadków w stadzie świń: w woj. mazowieckim, warmińsko-mazurskim i lubelskim.

Kamila Szałaj

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

ten + 8 =