27 lutego 2026 r. Zarząd Krajowej Rady Izb Rolniczych (KRIR) zwrócił się do Ministra Infrastruktury o domknięcie prac w resorcie nad projektem ustawy UC95 (dot. systemów homologacji pojazdów) i jak najszybsze przekazanie go do Sejmu. Stawka jest dla wielu gospodarstw brutalnie prosta: albo przepisy abolicyjne wejdą w życie, albo kolejne ciągniki – zwłaszcza Belarus – będą wypadać z ruchu i pracy w polu.

O co chodzi z „problemem Belarus”?
Sedno sporu nie dotyczy tego, czy rolnicy kupowali sprzęt „po cichu”. W wielu przypadkach ciągniki były nabywane legalnie, z rejestracją, ale po latach okazało się, że dokumenty homologacyjne/ścieżka dopuszczenia do ruchu mogą być kwestionowane. Skutki są dramatyczne: postępowania administracyjne i sądowe, cofanie rejestracji, a w praktyce – unieruchomienie maszyny, która często jest „koniem roboczym” gospodarstwa. W sprawie Belarusów zapadały już ważne rozstrzygnięcia sądowe, które potwierdzały nieprawidłowości w rejestracjach konkretnych egzemplarzy – a to uruchomiło lawinę podobnych postępowań w kraju.
Projekt UC95: dlaczego rolnicy czekają właśnie na ten zapis
Ministerstwo Infrastruktury od miesięcy prowadzi prace nad projektem UC95. We wrześniu 2025 r. projekt trafił do konsultacji publicznych, a w komunikacie resortu wprost wskazano, że nowe przepisy mają m.in. umożliwić dalszą eksploatację ciągników rolniczych sprowadzonych spoza UE i zarejestrowanych bez wymaganych dokumentów, nabytych przez rolników w dobrej wierze. To właśnie ten „bezpiecznik” jest dla właścicieli Belarusów kluczowy – bo daje szansę, by nie płacić rachunku za luki i chaos sprzed lat. KRIR podkreśla, że w projekcie znalazł się zapis abolicyjny (w dyskusji publicznej często przywoływany jako „ratunek” dla już dopuszczonych do ruchu ciągników), ale problem w tym, że proces legislacyjny utknął na etapie rządowym.
Dlaczego KRIR naciska teraz: sezon nie poczeka
Izby rolnicze nie bez powodu stawiają sprawę na ostrzu noża. Wiosna 2026 to moment, gdy każda doba przestoju maszyny oznacza realne straty: opóźnione zabiegi, zaległości w pracach polowych, wynajem zastępczego sprzętu albo „łatanie” usługami. KRIR wskazuje, że wobec wielu posiadaczy Belarusów toczą się postępowania, a część spraw kończy się bardzo dotkliwie – wyłączeniem ciągnika z użytkowania.










