Europa szykuje się na przerwy w dostawach prądu

W Europie nie brakuje państw, które na poważnie biorą pod uwagę przerwy w dostawach prądu. Według ekspertów, występowanie regularnych blackoutów jest kwestią czasu – podaje EURACTIV.pl.

Blackout to z języka angielskiego rozległa awaria zasilania, która charakteryzuje się – najprościej mówiąc – brakiem prądu w całym regionie. Blackouty mogą mieć różne przyczyny, zasięg, czy częstotliwość – ale zdaniem ekspertów i sztabów kryzysowych w różnych krajach europejskich, powinniśmy zacząć się szykować na masowe braki prądu.

Austria, Niemcy, Szwajcaria, Hiszpania – te kraje zaczęły przygotowywać się na blackouty. Gromadzone są zapasy, a obywatele są szkoleni co robić, kiedy świtała zgasną.

Blackouty mogą mieć różne przyczyny – konflikty polityczne, problemy techniczne, niedobór paliwa, za pomocą którego wytwarza się energię, ale też wydarzenia zupełnie od nas niezależne, jak na przykład burze na słońcu, podczas których całe masy energii zderzają się z Ziemią, powodując zwarcia i awarie sieci elektrycznej.

Lata 2022 – 2026 mają być wyjątkowo intensywne, jeśli chodzi o aktywność słoneczną. Oznaczać to może zarówno dobrze widoczne zorze polarne, ale też zniszczenia w sieci przesyłowej. Takie wydarzenie, nazywane od nazwiska astronoma Richarda Carringtona, miało miejsce w 1859 r., gdy burza słoneczna doprowadziła do zniszczenia całej zachodniej sieci telegraficznej.

Austria i Szwajcaria w gotowości do blackoutu

Austriackie Federalne Ministerstwo Obrony Narodowej kilka tygodni temu opublikowało krótki film szkoleniowy, tłumaczący, jak zachowywać się w przypadku długotrwałego braku prądu. 12 listopada w całej Austrii odbyły się również ćwiczenia „ENERGIE.21”, których celem było przygotowanie obywateli i służb na rozległą awarię sieci energetycznej.

O ile w większości miejsc, na przykład w Wiedniu, ćwiczenia polegały raczej na sprawdzeniu, jak z kryzysem potrafiłyby poradzić sobie przedsiębiorstwa i urzędy, w Tyrolu dokonano symulacji całkowitego blackoutu. Firma energetyczna APA, odpowiedzialna za ćwiczenia, uznała je za udane.

W styczniu w Austrii niemal nie doszło do blackoutu, któremu zapobiegły jednak wprowadzone metody bezpieczeństwa. Jednak podobna sytuacja może się powtórzyć, a Austriacy mogą nie mieć już tyle szczęścia, co na początku 2021 r.

Szacuje się, że ryzyko wystąpienia masowej awarii prądu na terenie alpejskiego kraju jest bardzo prawdopodobne. Minister obrony Klaudia Tanner oznajmiła, że „prawdopodobieństwo blackoutu na terenie Austrii w ciągu najbliższych 5 lat wynosi 100 proc”.

Austriacy zalecają posiadanie w domu świec, zapałek, apteczki pierwszej pomocy, radia tranzystorowego, baterii, żywności w puszkach i wody pitnej.

„Świat bez elektryczności może mieć o wiele gorsze konsekwencje niż pandemia”, pisze szwajcarski „Neue Zürcher Zeitung”. Rząd Szwajcarii wystosował do swoich obywateli obwieszczenie w prasie, ostrzegające przed możliwymi przerwami w dostawach prądu.

Szwajcaria jest uzależniona od rynku energetycznego Unii Europejskiej. Dodatkowo jest krajem górzystym, w którym często panują trudne warunki atmosferyczne, mogące uszkodzić sieć przesyłową.

To sprawia, że władze na poważnie biorą pod uwagę możliwość wystąpienia blackoutu, który w wydanym oświadczeniu nazwano „najgorszym zagrożeniem dla Szwajcarii” do 2025 r.

Niemcy także biorą pod uwagę kłopoty z energią

Lokalne służby cywilne w Niemczech zorganizowały w październiku szkolenia dotyczące radzenia sobie z kryzysem energetycznym, instruując obywateli, jak można się na niego przygotować. Powstała strona internetowa, pouczająca Niemców, co robić, kiedy zabraknie prądu w gniazdkach.

„Niemcy są świadomi, że wraz z postępowaniem transformacji energetycznej zarządzanie siecią przesyłową staje się coraz bardziej skomplikowane. Udział odnawialnych źródeł energii będzie stale rósł, jednak przez ich charakter są wciąż uznawane za niestabilne i wymagające wsparcia. Jednocześnie Niemcy wygaszają kolejne elektrownie konwencjonalne, produkujące energię z węgla i atomu. Zapewnianie dostaw energii będzie wymagało stałej rozbudowy, modernizacji i digitalizacji sieci przesyłowej, z czym Niemcy wciąż mają problem. Na razie w ich kraju zagrożenie blackoutem uznawane jest za nieduże, ale jak zmieni się ta sytuacja w ciągu najbliższych lat bez niezbędnych inwestycji, to już inna sprawa”, podkreśla w rozmowie z EURACTIV.pl Michał Kędzierski, specjalista ds. polityki energetycznej i klimatycznej Niemiec w Ośrodku Studiów Wschodnich.

„Niemcy muszą m.in. zwiększyć swoje moce rezerwowe i rozbudować backup dla OZE – chodzi o nowe konwencjonalne i dysponowalne elektrownie, głównie gazowe, które w przyszłości miałyby przejść na zasilane wodorem”, dodaje ekspert.

Rozmówca EURACTIV.pl podkreśla, że wprawdzie elektrownie zasilane odnawialnymi źródłami energii są mniej stabilne niż te konwencjonalne, wykorzystujące paliwa kopalne, jednak wraz ze zwiększaniem ich obecności w niemieckim systemie energetycznym maleje średni roczny czas, w którym przeciętne gospodarstwo domowe było odcięte od prądu.

„Pokazuje to wskaźnik SAIDI. Pierwsze pomiary wykonano w 2006 r. Łączny czas przerwy w dostawach prądu wynosił wtedy w Niemczech średnio 21,5 minuty. W 2020 r. czas ten był mniejszy o połowę i wynosił jedynie 10,7 minut”, zauważa specjalista.

Dlaczego Niemcy zamykają elektrownie atomowe?

Energetyka jądrowa jest jednym z bardziej skutecznych i niskoemisyjnych sposobów tworzenia prądu, jednak Niemcy, na przekór innym państwom w Europie, zamykają swoje elektrownie atomowe.

Energetyka jądrowa jest bardzo kontrowersyjna w Niemczech. Ruchy antyatomowe były silne w tym kraju już w latach 70. i 80. ubiegłego wieku. To z nich wyrosła partia Zielonych. Już w 2000 r. ówczesny rząd, złożony z przedstawicieli tego ugrupowania oraz reprezentantów Socjaldemokratycznej Partii Niemiec (SPD) podjął wspólnie z branżą energetyczną decyzję o wycofywaniu się z energetyki jądrowej.

„Drugi rząd Angeli Merkel, złożony z chadeków i liberałów, próbował jeszcze w 2010 r. odroczyć termin wygaszania reaktorów, ale wkrótce po tym miała miejsce katastrofa w Fukushimie. Nastroje antyatomowe zdominowały wówczas debatę publiczną – postulat odejścia od atomu popierało wtedy 3/4 Niemców”, dodaje ekspert OSW.

Nasz rozmówca zauważa, że w ramach konsensusu politycznego podjęto decyzję o przyspieszeniu tego procesu. „Od tamtej pory żadna licząca się partia nie podważa rezygnacji z energetyki jądrowej. Niemcy wiedzą oczywiście, że wygaszanie elektrowni jądrowych przed węglowymi jest z perspektywy skuteczności polityki klimatycznej przeciwskuteczne, jednak politycznie temat atomu jest zamknięty. Obecnie odsetek przeciwników energetyki jądrowej w niemieckim społeczeństwie wynosi wciąż ok. 60 proc.”, zaznacza Michał Kędzierski.

Czy Polska szykuje się do blackoutu?

Polskie Ministerstwo Obrony Narodowej twierdzi, że „Polska posiada zabezpieczone zapasy rezerw strategicznych, w tym gazu, dzięki przyjętej z inicjatywy rządu ustawie z 17 grudnia 2020 r. o rezerwach strategicznych”.

Również Rządowe Centrum Bezpieczeństwa zapewnia, że rozległa awaria prądu Polsce nie grozi. „Krajowy System Elektroenergetyczny (KSE) działa stabilnie i bez zakłóceń, a funkcjonowanie KSE nadzorują Polskie Sieci Elektroenergetyczne S.A. Zakłócenia w dostawach energii elektrycznej oraz innych surowców energetycznych mogą pojawić się zawsze, dlatego cały czas są podejmowane działania, aby minimalizować ryzyko dużych i rozległych awarii w postaci tzw. blackoutów”, oświadczyło RCB.

„Polsce nie grozi kryzys dostaw energii. Jeśli już, to czasowe braki prądu, ale to już ostateczność. Mamy do dyspozycji elektrownie, które normalnie nie są używane, jednak można je uruchomić w razie kryzysu. Poza tym, przed totalnym blackoutem chroni nas szereg narzędzi. RCB odpowiada za przygotowywanie planów i infrastruktury na wypadek rozległej awarii zasilania, jednak są to informacje poufne”, zdradza EURACTIV.pl Wojciech Jakóbik, analityk sektora energetycznego i redaktor naczelny portalu biznesalert.pl.

„Polska za wolno buduje jednak nowe elektrownie i będzie wrażliwa na skoki zapotrzebowania na energię. Jesteśmy coraz bardziej zależni od importu energii, który już ratował nas przed kryzysem. Ryzyko blackoutów będzie rosło, jeśli będziemy wygaszać stare zakłady produkcji energii i nie będziemy budować nowych”, dodaje ekspert.

Autor Bartosz Sieniawski | EURACTIV.pl

Zostaw komentarz

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Suzuki pod kombajnem. Kobieta i troje dzieci w szpitalu

Do niebezpiecznego zdarzenia doszło w pobliżu miejscowości Piecki na terenie powiatu suwalskiego. Kombajn zderzył się z samochodem osobowym, ucierpiały cztery osoby. Kierujący kombajnem nie...
12,518FaniLubię
4,343ObserwującyObserwuj
4,592ObserwującyObserwuj
4,190SubskrybującySubskrybuj

Obserwuj nas na INSTAGRAMIE