Ptasia grypa znów nam zagraża. Jak się nie dać wirusowi?

O trzymanie drobiu w zamknięciu apelują służby weterynaryjne. Co prawda wirus ptasiej grypy nie pojawił się tej jesieni na żadnej polskiej fermie, ale hodowcy drobiu muszą być czujni. Zagrożenie jest duże, bo nadal trwają migracje ptaków.

\"rolnik,


Hodowcy drobiu powinni zachowywać teraz szczególną ostrożność oraz przestrzegać zasad bezpieczeństwa. Przede wszystkim powinni przetrzymywać drób na ogrodzonej przestrzeni, tak by uniemożliwić kontakt z dzikim ptactwem. Dobrze zabezpieczona powinna być także pasza. Karmienie i pojenie należy przeprowadzać w zamkniętych pomieszczeniach, do których nie mają dostępu dzikie ptaki. Ważne jest również stosowanie w gospodarstwie odzieży i obuwia ochronnego, a także mat dezynfekcyjnych.

Grypa ptaków to jednak nie tylko problem epidemiologiczny czy ekonomiczny, ale również społeczny, a jej negatywne skutki dotykają zarówno producentów drobiu w dużych fermach przemysłowych, jak również właścicieli małych stad przyzagrodowych – przypomina minister rolnictwa Krzysztof Jurgiel.

Objawy ptasiej grypy

Wystąpienie grypy ptaków u drobiu można rozpoznać, gdy następuje m.in. zwiększona śmiertelność, znaczący spadek pobierania paszy i wody, drgawki, skręt szyi, paraliż nóg i skrzydeł, niezborność ruchów, nagły spadek nieśności.

Podejrzenie wystąpienia choroby zakaźnej drobiu  należy niezwłocznie zgłaszać do lekarza weterynarii.

Atak wirusa

Wirus ptasiej grypy dał się mocno we znaki polskim producentom drobiu. Pod koniec ubiegłego roku zaatakował fermę gęsi w Deszcznie w woj. lubuskim. Przez kolejne trzy miesiące wykryto aż 65 ognisk tej choroby w Polsce.

Sytuacja uspokoiła się już pod koniec marca 2017 roku, a w lipcu Światowa Organizacja do spraw Zdrowia Zwierząt uznała nasz kraj wolny od ptasiej grypy.

Jednak trwające właśnie migracje ptaków stwarzają zagrożenie ponownego pojawienia się wirusa. Zwłaszcza, że choroba atakuje fermy drobiu w wielu europejskich krajach, m.in.. we Włoszech, Francji, Bułgarii czy Holandii.

Kamila Szałaj, fot. pixabay.com

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here