Rolnicy: w walce z ASF powinniśmy wziąć przykład z Czechów

W sezonie 2018/2019 ma być odstrzelonych ponad 185 tys. dzików. Zdaniem rolników to za mało. – Jeśli chcemy zlikwidować ASF, musimy wziąć przykład z Czechów, czyli wybić prawie wszystkie dziki – mówią.

Główny Lekarz Weterynarii, Paweł Niemczuk, ASF, świnie, walka z ASF

Podczas posiedzenia sejmowej komisji rolnictwa Główny Lekarz Weterynarii Paweł Niemczuk przedstawił informację na temat stanu zwalczania afrykańskiego pomoru świń w Polsce.

Poinformował, że w 2018 roku stwierdzono 109 ognisk u świń ASF w 22 powiatach pięciu województw: w woj. lubelskim – 76 ognisk; w woj. mazowieckim – 8; w woj. podlaskim – 3; w woj. podkarpackim – 8 i w woj. warmińsko-mazurskim – 14.

Nasilenie występowania przypadków tej choroby następuje latem.

– W maju – 4 przypadki, w czerwcu – 34 ogniska, w lipcu – 36, w sierpniu – 27 i we wrześniu – 4 – wyliczał Niemczuk.

Ostatnie ognisko u świń stwierdzono 19 września 2018 r. w powiecie chełmskim, w województwie lubelskim, w gospodarstwie utrzymującym cztery świnie.

Niemczuk poinformował, że “wszystkie ogniska zostały wygaszone, uchylono wszystkie restrykcje w obszarach zagrożonych w 10 km i w obszarze zapowietrzonym w 3 km”.

Dodał, że decyzją Komisji Europejskiej, 60 gmin zostało wyłączonych ze strefy najwyższego zagrożenia, czyli ze strefy niebieskiej.

Liczba przypadków u dzików

Niemczuk przypomniał, że od początku trwania tej choroby, od lutego 2014 roku, stwierdzono 3192 przypadki ASF u dzików. Do 10 grudnia 2018 r. stwierdzono 2288 przypadków na terytorium 4 województw.

– W podlaskim było ich 193, w lubelskim – 910, w mazowieckim 883 przypadki, a w warmińsko-mazurskim 302 przypadki u dzików – wyliczał Główny Lekarz Weterynarii.

Walka z ASF. Odstrzał i poszukiwania dzików

Niemczuk przypomniał, że należy dążyć do maksymalnego ograniczenia liczebności populacji dzików, bo to one są naturalnym rezerwuarem wirusa ASF.

– Jest to czynione w formie odstrzałów sanitarnych oraz normalnego planu łowieckiego – powiedział.

W okresie od 1 kwietnia 2018 r. do 30 marca 2019 r. odstrzał dzików ma wynieść co najmniej 185 271 sztuk. Od 1 kwietnia do 1 października w ramach planów łowieckich pozyskano 145 940 dzików, czyli ponad 78 proc. zakładanego odstrzału.

Zachętą do odstrzału mają być wysokie stawki: 650 zł za samicę dzika i 300 zł za samca.

Bardzo ważne jest też wyszukiwanie padłych dzików. Często trudno jest je znaleźć, a jest to istotne dla zatrzymania rozprzestrzeniania się wirusa.

– Zwłoki dzików rozkładają się w okresie letnim bardzo szybko, ale kości, które pozostają, są trudne do znalezienia. Wirus w kościach długich, w mostku może w odpowiednich warunkach przeżywać nawet około roku – powiedział Niemczuk.

Za znalezienie padłego dzika stawka wynosi 200 zł brutto na obszarach objętych restrykcjami i 100 zł w pozostałej części kraju.

Niemczuk poinformował także, że do dyspozycji myśliwych jest ok. 530 chłodni. W przyszłym roku Polski Związek Łowiecki ma dokupić kolejne 200 chłodni, a Inspekcja Weterynaryjna – 50.

– Im więcej chłodni, tym po prostu większe możliwości – wyjaśnił.

Ponadto uruchomione zostaną nowe laboratoria badające próbki zwierząt na ASF, m.in. w Gdańsku. Do tej pory takie placówki otwarto w Zduńskiej Woli, w Krośnie, w Siedlcach i w Ostrołęce.

– Co daje uruchamianie kolejnych laboratoriów? Powoduje to, że próbki są szybciej badane. Po pierwsze, jest krótsza odległość dojazdu i szybciej można badać, jeśli chodzi o świnie i dziki – powiedział Niemczuk.

Polska musi wziąć przykład z Czechów

Obecni na posiedzeniu komisji rolnicy i przedstawiciele branżowych organizacji wskazywali jednak, że odstrzał dzików jest zbyt mały. Ich zdaniem, tylko wybicie prawie wszystkich dzików na obszarach objętych restrykcjami doprowadzi do zatrzymania choroby. Jako przykład podali Czechy, gdzie po półtora roku od wystąpienia pierwszego przypadku dzika z ASF, kraj ten został uznany za wolny od wirusa. Zawdzięcza to błyskawicznej reakcji władz i konsekwentnej depopulacji dzików na obszarach, gdzie pojawiały się ogniska choroby. W ciągu kilku miesięcy prawie wszystkie zwierzęta zostały tam wybite.

Polska z wirusem walczy już od sześciu lat. Kolejne rozwiązania legislacyjne i zaostrzanie wymogów bioasekuracji na niewiele się zdają, bo choroba nadal atakuje.

– ASF można zwalczyć, tylko trzeba zacząć go w końcu zwalczać. Dlatego, jeżeli tego nie zrobimy i nie zajmiemy się zwalczaniem w sposób podobny do Czechów, to my tego pomoru z Polski nigdy się nie pozbędziemy – mówił w Sejmie wiceprezes zarządu Stowarzyszenia Producentów Trzody Chlewnej „Podlasie” Mariusz Nackowski.

– Stoimy przed dylematem: albo jest w tej Polsce potrzebna trzoda chlewna i rolnicy, albo w tym kraju bardziej potrzebne są dziki. Trzeba coś wybrać. Jeśli my i rząd wybierzemy, że potrzebna jest trzoda chlewna, to powinno się natychmiast znaleźć sposób urzędowy, mocny i przede wszystkim skuteczny, żeby z tymi dzikami sobie poradzić – dodał członek NSZZ Solidarność Rolników Indywidualnych Aleksander Zaręba.

Kamila Szałaj

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here