Maj rozpoczął się dla wielu sadowników nie od odpoczynku, ale od liczenia strat. Ujemne temperatury, które wystąpiły w ostatnich dniach, pogorszyły kondycję upraw sadowniczych i plantacji owoców jagodowych na Lubelszczyźnie. Szczególnie niepokojące sygnały płyną z powiatu kraśnickiego, gdzie widoczne są uszkodzenia mrozowe, zwłaszcza w uprawach drzew pestkowych.

1 maja minister rolnictwa i rozwoju wsi Stefan Krajewski spotkał się w regionie z sadownikami, producentami owoców jagodowych, przedstawicielami sektora przetwórczego, administracji rządowej i samorządowej. Głównym celem wizyty była ocena sytuacji po przymrozkach oraz omówienie procedur pomocy dla poszkodowanych gospodarstw.
Minister w sadach powiatu kraśnickiego
Przed konferencją prasową minister Stefan Krajewski przeprowadził wizję lokalną w sadach na terenie powiatu kraśnickiego. Rozmawiał z około stuosobową grupą producentów rolnych oraz przedstawicielami branży przetwórczej.
Podczas wizyty w gospodarstwie Marcina Gazdy minister zapoznał się ze stanem zawiązków owoców. Sadownicy wskazywali, że skutki spadków temperatur są już widoczne na wielu plantacjach. Najbardziej narażone są uprawy znajdujące się w wrażliwych fazach rozwojowych, w tym drzewa pestkowe oraz plantacje, które weszły w okres kwitnienia lub zawiązywania owoców.
Marcin Gazda pokazał zebranym gałązki z sadu jabłoniowego, które obrazowały skalę uszkodzeń. Zwrócił też uwagę, że przymrozki nie zamykają listy zagrożeń. Dla sadowników to dopiero początek okresu dużej niepewności pogodowej i ekonomicznej.
„Rolnicy nie zostaną bez wsparcia”
Minister Stefan Krajewski zapewnił, że resort rolnictwa jest gotowy do działania. Podkreślił, że kluczowe będzie teraz rzetelne i sprawne oszacowanie strat.
– Jesteśmy tutaj, aby dokonać rzetelnej oceny sytuacji i zapewnić, że rolnicy nie zostaną bez wsparcia. Najważniejszym krokiem jest teraz sprawne oszacowanie poziomu strat przez powołane do tego komisje, co pozwoli na uruchomienie konkretnych instrumentów finansowych – zarówno z budżetu krajowego, jak i rezerwy unijnej – powiedział minister Stefan Krajewski.
Jak zaznaczył, gotowość do działania potwierdzili obecni przedstawiciele Parlamentu Europejskiego, rządu i samorządu. Oznacza to, że pomoc ma być przygotowywana równolegle na kilku poziomach – lokalnym, krajowym i unijnym.
Sadownicy pracują, gdy inni odpoczywają
W spotkaniu uczestniczył również europoseł Krzysztof Hetman, który zwrócił uwagę na specyfikę pracy rolników i sadowników, szczególnie w dniu 1 maja.
– Większość Polaków dzisiaj odpoczywa, ale rolnicy i sadownicy to specyficzny zawód. Oni pracują siedem dni w tygodniu. Jesteśmy tu dzisiaj, aby rolnicy natychmiast po tych zdarzeniach wiedzieli, że nie zostaną bez pomocy – podkreślił Krzysztof Hetman.
To ważny sygnał dla gospodarstw, które już teraz muszą podejmować decyzje dotyczące dalszej ochrony plantacji, zabiegów agrotechnicznych i planowania finansowego na kolejne tygodnie.
Komisje ruszą z szacowaniem strat
Najważniejszym etapem będzie formalne szacowanie szkód. Minister zapowiedział, że od poniedziałku rozpocznie się proces powoływania i pracy komisji, które będą oceniać straty w gospodarstwach.
W skład komisji mają wejść przedstawiciele Izb Rolniczych, samorządów oraz Ośrodków Doradztwa Rolniczego. Ich zadaniem będzie określenie skali zniszczeń w taki sposób, aby dane mogły trafić do administracji wojewódzkiej i resortu rolnictwa.
Wojewoda lubelski Andrzej Maj zapewnił, że administracja w regionie jest organizacyjnie przygotowana do działania.
– Z pozycji Urzędu Wojewódzkiego gwarantuję, że szacowanie strat z samorządami przeprowadzimy sprawnie. Musimy chwilę poczekać, aż rośliny wyjdą z szoku, by ocena była rzetelna, ale organizacyjnie jesteśmy gotowi, by dane jak najszybciej trafiły do ministerstwa – powiedział wojewoda.
Rolnicy chcą prostszych procedur
Podczas spotkania wybrzmiał również postulat uproszczenia procedur. Sadownicy obawiają się, że zbyt skomplikowane formalności mogą opóźnić pomoc.
Wójt gminy Łaziska i jednocześnie sadownik Karol Grzędek zwrócił uwagę, że dla gospodarstw liczy się czas.
– Sytuacja dotycząca utraty plonów jest trudna, dlatego wnioskujemy, by procedury dotyczące likwidacji szkód i prac komisji były jak najbardziej uproszczone. Pozwoli to nam szybciej przekazać informacje do wojewody, a rolnikom skróci czas oczekiwania na pomoc – zaznaczył Karol Grzędek.
To jeden z kluczowych postulatów producentów. W przypadku szkód mrozowych szybka dokumentacja ma znaczenie nie tylko dla pomocy publicznej, ale również dla dalszego zarządzania plantacją i rozmów z instytucjami finansowymi.
Możliwy wniosek do Komisji Europejskiej
Po zakończeniu szacowania strat resort rolnictwa ma ocenić możliwość wystąpienia do Komisji Europejskiej o środki z unijnej rezerwy rolnej, której pula wynosi 480 mln euro.
To instrument uruchamiany w sytuacjach kryzysowych, gdy producenci rolni ponoszą straty wskutek nadzwyczajnych zdarzeń. Warunkiem będzie jednak odpowiednie udokumentowanie skali szkód.
Ministerstwo zapowiada także ułatwienia w wywiązywaniu się ze zobowiązań wobec ARiMR dla gospodarstw dotkniętych anomaliami pogodowymi. Dla rolników może to mieć duże znaczenie, zwłaszcza tam, gdzie straty wpłyną na realizację zobowiązań związanych z dopłatami lub programami pomocowymi.
Przymrozki pokazały słabość obecnego systemu
Spotkanie na Lubelszczyźnie dotyczyło nie tylko doraźnej pomocy. Rozmawiano również o rozwiązaniach systemowych, które w przyszłości mają lepiej chronić gospodarstwa przed skutkami ekstremalnej pogody.
Jednym z najważniejszych tematów był powszechny system ubezpieczeń upraw. Resort zapowiada prace nad modelem, który miałby być bardziej stabilny i dostępny dla producentów. Obecny system często nie obejmuje wszystkich ryzyk w sposób wystarczający lub jest zbyt kosztowny dla części gospodarstw.
Ministerstwo chce też wspierać inwestycje w rozwiązania prewencyjne, takie jak zraszacze przeciwprzymrozkowe, instalacje ograniczające skutki klęsk żywiołowych oraz siatki gradowe. W sadownictwie takie technologie mogą decydować o tym, czy gospodarstwo utrzyma plon w trudnym sezonie.
Satelity mają pomóc w ocenie szkód
Ważnym elementem planowanych zmian ma być również obiektywizacja szacowania strat. Dyrektor generalny KOWR Henryk Smolarz poinformował o pracach nad nowym narzędziem opartym na danych satelitarnych i pogodowych.
– Wspólnie z Ministerstwem Rolnictwa oraz Instytutem Uprawy Nawożenia i Gleboznawstwa w Puławach budujemy satelitarny system monitorowania stanu upraw. Potrzebujemy na to około dwóch lat. Chcemy, aby dane ze stacji pogodowych i satelitów dawały jasny, niepodważalny obraz strat, eliminując niejasności i nieuczciwość – przekazał Henryk Smolarz.
Takie rozwiązanie mogłoby w przyszłości ograniczyć spory dotyczące skali szkód oraz przyspieszyć proces wypłaty pomocy. Dla rolników kluczowe będzie jednak to, aby system był przejrzysty, dokładny i uwzględniał realne warunki w gospodarstwach.
Będą też kontrole rynku i granic
Minister Stefan Krajewski odniósł się także do kwestii handlowych. Zapewnił o wzmocnieniu kontroli granicznych prowadzonych przez inspekcje podległe resortowi rolnictwa.
Podkreślił, że interes polskich producentów ma być chroniony przez mechanizmy pozwalające reagować w sytuacji destabilizacji cen na rynku krajowym. Dla sadowników to istotny temat, bo straty produkcyjne po przymrozkach mogą w kolejnych miesiącach wpływać nie tylko na wielkość zbiorów, ale także na relacje z przetwórstwem i handlem.
Najpierw rzetelne dane, potem decyzje o pomocy
Na Lubelszczyźnie najważniejsze będą teraz wyniki pracy komisji. Dopiero one pokażą, jaka jest rzeczywista skala strat i które gospodarstwa najbardziej ucierpiały po spadkach temperatur.
Jedno jest pewne: dla wielu sadowników sezon zaczyna się bardzo nerwowo. Przymrozki uderzyły w uprawy w newralgicznym momencie, a rośliny potrzebują czasu, by pokazać pełny zakres uszkodzeń. Dlatego najbliższe dni będą kluczowe zarówno dla producentów, jak i dla administracji, która ma przygotować podstawy do ewentualnego uruchomienia pomocy.










