Ukraińskie zboże znów ruszy przez Polskę? Kijów szuka awaryjnych tras

Rosyjskie ataki na porty nad Morzem Czarnym ponownie stawiają ukraiński eksport rolny pod ścianą. Kijów szuka awaryjnych tras dla milionów ton zbóż i oleistych, które nie mogą płynnie opuścić kraju drogą morską. Wśród kierunków rozmów pojawia się również Polska.

wygenerowane przez AI
Ukraińskie zboże znów ruszy przez Polskę? Kijów szuka lądowej drogi po paraliżu portów Fot: wygenerowane przez AI

Dla polskich rolników to temat wyjątkowo drażliwy. W pamięci pozostają wcześniejsze napięcia związane z napływem ukraińskiego ziarna i gwałtowną presją na ceny. Dlatego ewentualne zwiększenie tranzytu przez Polskę będzie wymagało bardzo szczelnego systemu kontroli. Potrzebne będą także jasne gwarancje, że przewożony towar rzeczywiście opuści kraj.

Rosja uderza w porty. Ukraina ma coraz większy problem z eksportem

Sytuacja pogorszyła się po nasileniu rosyjskich ataków na statki i infrastrukturę portową w rejonie Odessy. To kluczowy obszar dla ukraińskiego handlu rolnego – przez porty czarnomorskie kierowana jest zdecydowana większość eksportu zbóż i oleistych.

Według Reutersa alternatywne szlaki nie są obecnie w stanie zastąpić transportu morskiego. Ukraiński minister rolnictwa Taras Wysocki ocenił, że trasy lądowe i rzeczne mogą przejąć jedynie około 50–55 proc. wolumenu wcześniej obsługiwanego przez porty czarnomorskie. Pełniejszą przepustowość mają osiągnąć najwcześniej pod koniec sierpnia.

Skala problemu jest ogromna. Według ukraińskich władz bez poprawy sytuacji ponad 30 mln ton zbóż i roślin oleistych może mieć problem z dotarciem na światowe rynki.

Polska znów na trasie ukraińskiego ziarna

W tej sytuacji Kijów szuka możliwości zwiększenia transportu przez państwa sąsiadujące. Ukraina prowadzi rozmowy dotyczące wykorzystania alternatywnych korytarzy eksportowych i rozbudowy infrastruktury umożliwiającej wywóz produktów rolnych.

Jednym z potencjalnych kierunków pozostaje Polska. Nie chodzi przy tym – według deklaracji strony ukraińskiej – o otwarcie polskiego rynku na ukraińskie zboże. Chodzi o tranzyt do państw trzecich.

To rozróżnienie jest kluczowe. Dla producentów rolnych w Polsce nie sama obecność pociągów czy ciężarówek z ukraińskim ziarnem stanowi największy problem. Natomiast ryzyko, że część towaru mogłaby pozostać na krajowym rynku i wywierać presję na ceny, jest bardziej istotne.

Tranzyt musi być szczelny

Doświadczenia poprzednich lat sprawiają, że temat będzie dokładnie obserwowany przez organizacje rolnicze.

Jeżeli transport ukraińskiego zboża przez Polskę zostanie zwiększony, podstawowe znaczenie będą miały monitoring przewozów, kontrola dokumentacji oraz rozwiązania uniemożliwiające zmianę miejsca przeznaczenia towaru już po przekroczeniu granicy.

Nie można przy tym automatycznie zakładać, że zwiększenie tranzytu oznacza zwiększenie importu do Polski. Są to dwa różne mechanizmy. Problem pojawiłby się wówczas, gdyby system nadzoru nad przewozami okazał się niewystarczający.

Dla rolników szczególnie istotne będzie więc nie samo polityczne zapewnienie, że chodzi wyłącznie o tranzyt. Jednak niezwykle ważny będzie sposób jego egzekwowania w praktyce.

Droga lądowa jest znacznie mniej wydajna

Przekierowanie ogromnych ilości produktów rolnych z portów na kolej i samochody ciężarowe nie jest prostą operacją.

Największym problemem jest przepustowość. Ukraina należy do czołowych światowych eksporterów zbóż, dlatego morskiego transportu masowego nie można szybko zastąpić tysiącami składów kolejowych i ciężarówek.

Dochodzi do tego wyższy koszt logistyki, przeładunki na granicach oraz ograniczona przepustowość terminali. Problem pogłębia sytuacja na Dunaju, który również stanowi istotny alternatywny szlak dla ukraińskiego eksportu.

Reuters wskazuje, że zakłócenia w portach już doprowadziły do wzrostu kosztów frachtu i ubezpieczeń oraz ograniczenia eksportu.

Ukraińscy rolnicy również znaleźli się pod presją

Paraliż eksportu oznacza konsekwencje także dla gospodarstw po ukraińskiej stronie granicy. Jeśli zboża nie można wywieźć, szybko rośnie jego podaż na rynku lokalnym, a ceny spadają.

Ukraińskie władze szacują, że zakłócenia logistyczne mogą doprowadzić do bardzo poważnych strat sektora rolnego. Rząd w Kijowie przygotowuje już wsparcie dla gospodarstw dotkniętych skutkami rosyjskich ataków, m.in. w postaci preferencyjnego finansowania.

Presja na znalezienie nowych tras eksportowych będzie więc rosła wraz z postępem zbiorów i zapełnianiem magazynów.

Polski rynek nie może ponieść kosztów kryzysu logistycznego

Z perspektywy Polski sytuacja wymaga pogodzenia dwóch celów. Utrzymanie ukraińskiego eksportu żywności ma znaczenie dla światowych rynków oraz bezpieczeństwa dostaw do krajów zależnych od importu.

Z drugiej strony przekierowanie dużych wolumenów przez Polskę nie może oznaczać ponownego destabilizowania krajowego rynku zbóż.

Dlatego najważniejsze pytanie nie brzmi dziś, czy ukraińskie zboże może przejeżdżać przez Polskę. Teraz kluczowe jest, na jakich zasadach miałoby się to odbywać.

Rolnicy będą oczekiwać konkretnych odpowiedzi: jak będą kontrolowane transporty, gdzie będą trafiały. Chcą wiedzieć, kto będzie monitorował ich wyjazd z Polski i jakie mechanizmy zostaną uruchomione w przypadku nieprawidłowości.

Rosyjskie ataki na Morzu Czarnym sprawiają, że presja na lądowe korytarze eksportowe będzie prawdopodobnie rosła. Dla polskiego rządu oznacza to konieczność bardzo precyzyjnego rozdzielenia tranzytu od importu. Bez tego każda informacja o zwiększeniu przewozów ukraińskiego ziarna może ponownie wywołać duże napięcie na polskiej wsi.

Zostaw komentarz

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

13,428FaniLubię
7,105ObserwującyObserwuj
3,946ObserwującyObserwuj
13,432SubskrybującySubskrybuj