Unijni eksperci zajęli się pestycydami zaburzającymi gospodarkę hormonalną

Eksperci z 28 państw członkowskich Unii Europejskiej zatwierdzili proponowaną listę kryteriów służących identyfikacji substancji zaburzających gospodarkę hormonalną w produktach pochodzenia roślinnego. Jak informuje EurActive.pl, krok ten Komisja Europejska uważa za zbliżający do opracowania szerszego systemu regulującego użycie związków chemicznych.

\"rolnictwo,

Kryteria, na podstawie których definiowane będą związki zaburzające gospodarkę hormonalną zawarte w pestycydach i biocydach, zostały przyjęte przez przedstawicieli państw członkowskich UE. Zasiadają oni w Stałym Komitecie ds. Roślin, Zwierząt, Żywności i Pasz – organie doradczym Komisji Europejskiej.

Vytenis Andriukaitis, komisarz Zdrowia i Bezpieczeństwa Żywności  stwierdził, że propozycja ta jest „dużym sukcesem” i wezwał Parlament Europejski oraz Radę Unii Europejskiej, instytucje także zaangażowane w proces decyzyjny, do szybkiego przegłosowania regulacji. Ponadto komisarz uważa, że projekt pozwala KE na rozpoczęcie prac nad nową strategią minimalizującą ekspozycję obywateli Unii Europejskiej na działanie środków zaburzających gospodarkę hormonalną. Wspomniana nowa strategia ma dotyczyć m.in. zabawek, kosmetyków i opakowań na jedzenie.

Lista kryteriów, zdaniem komisarza, „stanowi kamień milowy dla przyszłych działań w celu ochrony zdrowia i środowiska”.

Niebezpieczne substancje

Wzrastająca liczba zachorowań na raka i problemów z płodnością skierowała uwagę naukowców na substancje chemiczne zmieniające gospodarkę hormonalną. W efekcie zaczęto nawoływać do stworzenia systemu ściśle regulującego stosowania takich chemikaliów.

Ludzie są narażeni na działanie substancji wpływających na układ endokrynologiczny w czasie takich codziennych czynności jak jedzenie, przyjmowanie leków, sprzątanie czy podczas uprawy ogrodu. Również niektóre zabawki mogą być produkowane z wykorzystaniem niekorzystnych substancji.

Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) związki chemiczne wpływające na układ hormonalny są szkodliwe dla ludzkiego zdrowia i układu reprodukcyjnego, nawet w przypadku kontaktu niewielkiego stopnia.

Komisja Europejska miała zająć się tym zagadnieniem już w 2013 r. Ostatecznie jednak KE została pozwana za zwłokę przez Szwecję, która wspierała szybkie regulacje w sprawie chemikaliów. Szwecja wyszła zwycięsko ze sporu, a KE przedstawiła projekt rozporządzenia w grudniu 2016 r.

Jeśli zostanie przyjęty, unijny system normalizujący stosowanie substancji wpływających na układ hormonalny będzie pierwszą taką regulacją prawną na świecie.

Kontrowersje przy tworzeniu projektu

Francja, wsparta przez Danię i Szwecję, proponowała, by przyjąć definicję, która bazowałaby przede wszystkim na elemencie ryzyka. Pominięta miałaby zostać siła sprawcza substancji, czyli jej ilość potrzebna do wywołania efektu w ludzkim organizmie.

Paryż sugerował również podzielenie substancji na trzy kategorie, zależnie od poziomu pewności naukowców co do wpływu substancji na system endokrynologiczny- zweryfikowany, przypuszczalny i podejrzany.

Przeciwne tej propozycji były Niemcy i ich silne lobby chemiczne, które nalegało na branie pod uwagę ryzyka i ekspozycji  na równi z siłą sprawczą.

– Bez uwzględnienia siły sprawczej, substancje uwzględnione w codziennym jedzeniu i napojach bezpieczne dla konsumenta, tj. kofeina i białko sojowe mogą być zaliczane do substancji zaburzających system hormonalny – ostrzega CEFIC, Europejskie Centrum Przemysłu Chemicznego.

Paryż ostatecznie ugiął się pod niemiecką presją i przyjęty tekst nie zawiera trzech proponowanych kategorii, co zdaniem ekspertów utrudnia klasyfikację szkodliwych substancji.

Mieszane przyjęcie projektu

Zdaniem delegata francuskich socjalistów przyjęty projekt jest „zwyczajnie nieakceptowalny”,  ponieważ bardzo trudno będzie udowodnić szkodliwość substancji. Będąc u władzy, Partia Socjalistyczna silnie opowiadała się za ostrymi kategoriami. Dziś potępia zwrot o 180 stopni, jakiego dokonało Ministerstwo Ekologii pod rządami Nicolasa Hulota.

Podobnego zdania są Zieloni-Wolny Sojusz Europejski. Nawołują do zbudowania w PE większości, która odrzuci przyjęte kryteria.

Wypowiedzi te są odpowiedzią na wezwania Europejskiej Organizacji Konsumenckiej BUEC, aby „odesłać propozycję z powrotem do fazy projektowej”.

Inni natomiast wezwali PE do przyjęcia projektu, jako podstawy dla przyszłych regulacji.

– Niektórzy wolą widzieć szklankę do połowy pustą – powiedział Françoise Grossetête, francuski eurodeputowany, członek prawicowo-centrowej Europejskiej Partii Ludowej (EPP). „

I dodał: "Po tak wielu przeszkodach i opóźnieniach byłoby dla PE nie do pomyślenia, by sprzeciwić się implementacji tych kryteriów. Wierzę, że musimy pracować nad szybką aplikacja tej definicji, aby chronić zdrowie naszych współobywateli”.

Źródło: Natalia Kowalik | EurActiv.pl

fot. flickr.com/Chafer Machinery
 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here