Wroński: rząd sprzedaje rolnikom bajki. Eksport zboża do Chin to fikcja

Pełne magazyny, ceny zboża cofnięte o dwie dekady i widmo kolejnych żniw tuż za rogiem. W tej sytuacji każde działanie administracji powinno być precyzyjne i oparte na realiach rynku. Tymczasem – jak oceniają rolnicy – ostatnie spotkanie w Ministerstwie Rolnictwa było przykładem rozmowy oderwanej od ekonomii i logistyki.

Wroński: rząd sprzedaje rolnikom bajki. Eksport zboża do Chin to fikcja

Spotkanie, które nic nie zmienia

Dwa dni temu w resorcie rolnictwa odbyło się spotkanie poświęcone rynkowi zbóż, zorganizowane przez wiceminister Małgorzatę Gromadzką. W założeniu miało dotyczyć poprawy sytuacji eksportowej, w praktyce – zdaniem Marcina Wrońskiego ze Związku Zawodowego Rolnictwa „Samoobrona” – było kolejną stratą czasu.

„Mamy pełne magazyny zboża, spowolniony handel i ceny sprzed 20 lat, a za sześć miesięcy nowe żniwa. Czasu jest bardzo mało i szkoda go na spotkania i pomysły, które można zaliczyć do ekonomicznej fantastyki” – komentuje Wroński.

Chiny? Kierunek z innej planety

Głównym tematem rozmów miał być eksport polskiej pszenicy do Chin. Pomysł, który w teorii brzmi atrakcyjnie, w praktyce – według rolników – nie ma żadnych podstaw ekonomicznych.

„Nie przypominam sobie, żebyśmy kiedykolwiek wysyłali nasze zboże do Chin. Jest za daleko, a koszty transportu decydują o tym, że nasze zboże tam nie trafia” – podkreśla Wroński.

Jak zaznacza, o opłacalności eksportu decyduje nie tylko cena w porcie, ale także koszty załadunku, frachtu i rozładunku. Bez ich uwzględnienia mówienie o eksporcie na drugi koniec świata jest czystą teorią.

„Następnym razem radzę powiesić w ministerstwie mapę świata. Wtedy uczestnicy zobaczą, jakie są odległości między portami i nie będą marnotrawić czasu, za który płacą podatnicy” – dodaje.

Afryka zamiast Azji

Zdaniem Wrońskiego realne kierunki eksportu leżą znacznie bliżej Polski, ale wymagają pracy administracyjnej, a nie medialnych haseł.

„W połowie drogi mamy kilkanaście krajów, z którymi nie mamy uzgodnień fitosanitarnych. To na nich trzeba się skupić – głównie w Afryce Północnej, Środkowej i Zachodniej” – wskazuje.

Szczególnie istotny jest Egipt, największy importer pszenicy na świecie.

„Warto rozwiązać problem świadectw do Egiptu, bo przez tilletię nasze zboże tam nie trafia” – podkreśla Wroński.

Eksport bez eksporterów

Kolejnym punktem krytyki jest skład uczestników spotkania. Choć rozmowy dotyczyły eksportu, zabrakło tych, którzy faktycznie zajmują się handlem morskim.

„Było to spotkanie o eksporcie zbóż bez udziału eksporterów. Byli urzędnicy i spółki zajmujące się handlem lądowym, a nie eksportem przez porty” – zauważa przedstawiciel „Samoobrony”.

A to właśnie porty morskie są jedyną realną drogą, by do lipca wywieźć z kraju miliony ton zboża zalegającego w magazynach.

„Polska aż po Ural…”

Na koniec Wroński sięga po ironię, podsumowując całą dyskusję o eksporcie do Chin.

„Może kiedyś, jak spełnią się słowa starego powiedzenia: ‘Jak powiedział stary góral, Polska będzie aż po Ural, za Uralem będą Chiny…’, eksport zbóż do Chin będzie realny. Dziś jest po prostu niemożliwy” – podsumowuje.

Dla rolników sprawa jest jasna: zamiast fantazji o dalekich rynkach potrzebne są szybkie decyzje, realne kierunki eksportu i obecność praktyków przy stole. Inaczej problem nadwyżek zboża tylko się pogłębi, a kolejne żniwa jeszcze bardziej obniżą i tak już dramatycznie niskie ceny.

Advertisement

Advertisement

Agata Molenda
Agata Molendahttps://agronews.com.pl
Redaktor portalu agronews.com.pl. Email: a.molenda@agronews.com.pl

Zostaw komentarz

  1. Wszytko poto2 żeby całkiem z likwidować rolnictwo w Europe będziemy ….. to co Ukraina si amerykańska południowa nam sprzeda za 10 lat będzie tak że szynka tylko na święta

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

13,428FaniLubię
7,105ObserwującyObserwuj
3,946ObserwującyObserwuj
13,432SubskrybującySubskrybuj