Zawyły syreny AgroUnii. Kolejny protest rolników w Warszawie

Trwa kolejny protest rolników w Warszawie. Jego uczestnicy z Placu Zawiszy przeszli na rondo Dmowskiego. Strajkują w ten sposób przeciwko złej sytuacji w polskim rolnictwie.

„Puste chlewnie, sady, stoły, polski rolnik prawie goły”, “Walczymy o  godność i suwerenność prawdziwych Polaków”, “Bez polskiej żywności nie ma suwerenności”, „Polskie rolnictwo chyli się ku upadkowi” – z takimi hasłami na sztandarach protestują dziś w Warszawie rolnicy zrzeszeni w AgroUnii.

Od godz. 8.00 członkowie AgroUnii blokowali Plac Zawiszy w Warszawie. W tym miejscu protestowali do godz. 12, a następnie przeszli do ronda Dmowskiego. Manifestacja ma potrwać do godz. 16.00.

Advertisement

Wśród uczestników znaleźli się m.in. producenci owoców, warzyw, bydła i trzody chlewnej.

Rolnicy domagają się m.in. wprowadzenia w sklepach wielkopowierzchniowych obowiązku oferowania ponad połowy rodzimych produktów. Chcą także, by żywność była oznaczona flagą kraju pochodzenia. Walczą również o uratowanie rynku trzody chlewnej.

– My, polscy rolnicy zostaliśmy sprzedani biznesowi, przez który jesteśmy wykorzystywani. Mówi się nam, że to jest normalne i zgodne z prawem. Ale nie zgadzamy się z tym – mówił lider AgroUnii Michał Kołodziejczak.

Dziś pokazujemy jak niewiele osób trzeba, żeby zrobić utrudnienia. To symbol tego, z czym się zmagają polscy rolnicy. Oni mają zamknięte rynki zbytu, zablokowane możliwości sprzedaży. Odcięliśmy Warszawiaków od ronda, tak jak nas odcięto od rynków sprzedaży – dodał.

Rolnicy zebrani dziś na Placu Zawiszy mówią wprost, że tak złej sytuacji na polskiej wsi nie pamiętają. Spadające ceny skupu płodów i niekorzystne zjawiska pogodowe (susza, ulewy, przymrozki) zrobiły swoje. Dziś wielu z nich musi dokładać do interesu. Producenci trzody chlewnej od lat walczą ze skutkami wirusa ASF, a ceny skupu tuczników pozostawiają wiele do życzenia. Po ostatniej aferze z nielegalnym ubojem krów spadły także ceny żywca wołowego. Nie najlepsze nastroje mają również drobiarze, którzy obawiają się ukraińskiej ekspansji. Powodów do zadowolenia próżno szukać też u sadowników i warzywników, którzy narzekają na problemy ze zbytem swoich plonów. A nawet jeśli udaje im się je sprzedać, to za rażąco niską stawkę. Część producentów jabłek, którzy oddali swoje owoce spółce Eskimos do dziś nie otrzymało za nie zapłaty. Cienkie portfele mają także producenci zbóż, rzepaku, kukurydzy i ziemniaków, którym ubiegłoroczna susza zabrała plon. Do tego dochodzą problemy z wypłatą suszowego i dopłat bezpośrednich, a także brak skutecznej ochrony rynku wewnętrznego przed napływem importowanej żywności. Dlatego nie dziwi nas dzisiejszy protest.

Kamila Szałaj

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

8 + twelve =