ASF pójdzie dalej

Wysyp ASF w centralnej Polsce trwa. Główny lekarz weterynarii poinformował właśnie o wykryciu dziewięciu zakażonych martwych dzików. Jeden z nich został znaleziony w stolicy, a pozostałe osiem w podwarszawskich miejscowościach. Zdaniem ekspertów dalsze rozprzestrzenianie się choroby w głąb kraju jest już nieuniknione.

rolnictwo, portal rolny, ASF, produkcja trzody chlewnej, wieprzowina, świnie


Martwe dziki znaleziono w gminach Leszno i Łomianki (powiat warszawski zachodni) oraz w gminie Jabłonna (powiat legionowski) i w gminie Konstancin-Jeziorna (powiat piaseczyński). Jeden padły dzik został wykryty na warszawskim Wilanowie.

Dwa tygodnie temu wirus po raz pierwszy przekroczył Wisłę. Martwe zakażone dziki znaleziono w miejscowości Laski (gm. Izabelin, woj. mazowieckie). Choroba pojawiła się także koło Legionowa: w gminie Nieporęt oraz w gminie Jabłonna.

Od początku listopada w kraju potwierdzono ponad 60 przypadków wykrycia wirusa u dzików.

Wirus pójdzie dalej

Znalezienie chorych padłych dzików po lewej stronie Wisły bardzo zaniepokoiło rolników. Bo to oznacza, że wirus jest coraz bliżej dużych ferm hodowli trzody chlewnej. Zdaniem dyrektora biura „POLSUS" dr. inż. Tadeusza Blicharskiego wirus będzie się rozprzestrzeniał dalej.

– Rozprzestrzenianie się wirusa w tej chwili jest już nieuniknione. Boimy się chwili, gdy pomór dotrze do województw, gdzie znajdują duże fermy świń – mówi w rozmowie z nami dr. inż. Tadeusz Blicharski.

Poszukiwanie padłych dzików

Resort rolnictwa w reakcji na rozprzestrzenianie się wirusa przygotowuje specjalną ustawę, zamierza też uruchomić ponadstandardowe środki, m.in.  poszukiwanie padłych dzików. Ministerstwo chce w nie włączyć wszystkie służby, w tym wojsko.

Dziś dobiegają końca poszukiwania padłych dzików na terenie powiatów legionowskiego i wołomińskiego. Służby weterynaryjne, leśnicy oraz wojsko przeczesywali lasy od 29 listopada. 

Odstrzał dzików i płot na granicy

Zdaniem rolników rozprzestrzenianie się wirusa wynika m.in. ze zbyt małego odstrzału dzików. Teoretycznie do końca listopada ich populacja ma być zredukowana do 0,1 osobnika na km kwadratowy na wschód od Wisły i 0,5 osobnika na km kwadratowy w pozostałej części kraju. Samorząd rolniczy domaga się jednak, by z pomocą wojska w całej Polsce zredukować populację 0,1 sztuki dzika na km kwadratowy.

Pomimo podjętych środków zabezpieczających, nie udało się powstrzymać rozprzestrzeniania się wirusa i po przekroczeniu granicy Wisły zagraża on coraz większej liczbie gospodarstw, niebezpiecznie zbliżając się do tych obszarów, gdzie usytuowane są duże, przemysłowe hodowle świń – zauważa Wiktor Szmulewicz, prezes KRIR.

Prawdopodobnie powstanie także ogrodzenie na wschodniej granicy Polski, które uniemożliwi przechodzenie zakażonych dzików z Ukrainy do naszego kraju.

– W dalszym ciągu są analizowane koszty budowy, utrzymania oraz efektywności ogrodzenia (…). Na dniach będzie ukończona analiza, natomiast decyzja o budowaniu ogrodzenia właściwie została podjęta – mówiła podczas posiedzenia sejmowej komisji rolnictwa Ewa Lech, wiceminister rolnictwa.

Rolnicy idą na Warszawę

Skutecznej walki z ASF domagają się także przedstawiciele rolniczego OPZZ.  Dali oni premier Beacie Szydło ultimatum: albo spełni ich oczekiwania albo rolnicy będą protestować. Sławoimr Izdebski, szef rolniczego OPZZ zapowiedział organizację marszu gwiaździstego na Warszawę z udziałem 3000 rolników. Protest ma potrwać od 7 do 15 grudnia.

– Jeśli do 7 grudnia rząd spełni nasze oczekiwania, do protestu nie dojdzie – zapewnia Izdebski.

Związkowcy domagają się m.in. sanitarnego odstrzału dzików, a także dymisji dwóch ministrów: odpowiadającego za rolnictwo Krzysztofa Jurgiela i za środowisko Jana Szyszko.

Zdaniem hodowców zrzeszonych w Krajowym Związku Pracodawców – Producentów Trzody Chlewnej sytuacja jest dramatyczna.

– Czy jesteśmy jeszcze w stanie zapanować nad sytuacją? Wydaje się, że jest to coraz mniej prawdopodobne. Wirus pokonał naturalna barierę linii Wisły i rozprzestrzenia się w kierunku zachodnim, gdzie trudniej będzie go pokonać ze względu na coraz większe pogłowie świń utrzymywanych bez bioasekuracji oraz większą populację dzików. Walka z wirusem wymaga większej determinacji ze strony rządu i wiekszych nakładów finansowych na zwalczanie choroby. Bez objęcia Ukrainy, Białorusi i Rosji unijnym planem zwalczania wirusa oddala się szansa na wygraną – uważa Aleksander Dargiewicz z KZP-PTCH.

Od czerwca tego  roku w Polsce stwierdzono 81 przypadków wirusa ASF u świń. Łącznie od początku wystąpienia choroby, tj. od 17 lutego 2014 roku, liczba ognisk wynosi 104.

Kamila Szałaj
Redakcja AgroNews, fot. pixabay.com

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here