Czechy: Senat nie chce sklepów tylko dla krajowych producentów

Senat odrzucił w czwartek (19 marca) nowelizację ustawy, która miała wprowadzić obowiązkowy procentowy udział krajowej żywności w sklepach, i odesłał projekt do Izby Poselskiej. Przeciwnicy zmian w prawie argumentowali, że faworyzowanie krajowych producentów łamie prawo UE.

Czechy: Senat nie chce sklepów tylko dla krajowych producentów
Czechy: Senat nie chce sklepów tylko dla krajowych producentów

W styczniu br. izba poselska zdecydowała, że od 2022 r. w sklepach spożywczych co najmniej 55 proc. wszystkich produktów będzie czeskiej produkcji. Przeciwko regulacji zaprotestowało osiem państw Unii Europejskiej, w tym Polska. Przeciwnicy ustawy – także w Czechach – podkreślali, że przepisy są niezgodne z unijnym prawem.

Docelowo w roku 2028 w sklepach spożywczych sprzedawane miało być – zgodnie z ustawą – przynajmniej 73 proc. produktów z Czech.

Styczniowe głosowanie było drugim podejściem do zmian w prawie. Latem 2020 r. „ustawa żywieniowa” trafiła bowiem do zamrażarki. Przepisy spotkały się wówczas ze sprzeciwem polityków ze wszystkich ugrupowań politycznych. Nawet premier Andrej Babiš był przeciwny przyjęciu rozwiązania uważając, że propozycja szkodzi jego byłej firmie Agrofert.

Pierwotnie wnioskodawcy planowali, by w 2027 r. sprzedawać w sklepach nawet 85 proc. wybranych czeskich produktów. Z parlamentarnej arytmetyki wynika, że w izbie niżej parlamentu nie znajdzie się najprawdopodobniej większość potrzebna do przełamania weta.

Minister zmienił zdanie

Jak pisze EURACTIV.cz odrzucenia przez Senat ustawy uchwalonej uprzednio przez Izbę Poselską domagał się m.in. poseł i minister rolnictwa Miroslav Toman. W styczniu apelował on do posłów o „trochę bardziej nacjonalistyczną postawę”. Z zapisów ustawy wynika, że kwoty mają dotyczyć około 100 z ponad 15 tys. rodzajów sprzedawanej żywności, którą można produkować w Czechach.

Są to mięsa, warzywa, owoce lub nabiał. Obowiązek nie będzie dotyczył małych sklepów, ani sklepów specjalistycznych np. z winami lub serami.

Teraz jednak uznał, że ustawa została źle napisana i mogłaby zaszkodzić dużej części rolników i producentów żywności, a nawet, że jest „niewykonalna”.

Po przyjęciu projektu przedłożonego w Izbie przez posłów z eurosceptycznej partii Wolność i Demokracja Bezpośrednia (SPD) Komisja Europejska ostrzegła, że wejście jej w życie oznaczałoby pozew z Brukseli.

Zwolennicy zmiany argumentują, że kryzys związany z pandemią koronawirusa pokazał, że Czechy powinny być bardziej samowystarczalne w produkcji żywności, którą lokalni rolnicy mogą wytwarzać po takich samych lub niższych kosztach niż producenci zagraniczni. Projekt wspierały m.in. Izba Rolnicza i Inicjatywa Przedsiębiorstw Rolno-Spożywczych.

Duży sprzeciw przeciwko ustawie

Definicja sklepów specjalistycznych miała zostać dopiero ustalona przez ministerstwo rolnictwa. Przeciwko limitom wypowiedziały się Stowarzyszenie Handlu i Turystyki (SOC), Izba Gospodarcza (HK) oraz Zrzeszenie Przemysłu i Handlu (SPO). Ich zdaniem kwoty miały szkodzić czeskim klientom i naruszą zasady jednolitego rynku wewnętrznego UE.

Swoje uwagi zgłosili także ambasadorowie i przedstawiciele placówek z kilku państw Unii Europejskiej, w tym Polski. Zwrócili uwagę, że projekt ma charakter dyskryminacyjny.

Ponad połowa Polaków jest gotowa zapłacić więcej za krajowe produkty

Według Izby Gospodarczej wprowadzenie nowych przepisów byłoby ingerencją w działalność gospodarczą, zniekształcającą krajowy rynek handlu. W szczególności zaś mogłaby doprowadzić do zaniku drobnych detalistów oraz obniżenia jakości artykułów spożywczych na rynku. Ponadto, nowelizacja ustawy, ograniczająca import żywności, jest sprzeczna z prawem Unii Europejskiej.

Czechy nie są pierwsze w UE

Prezes HK Vladimír Dlouhý zwracał uwagę, że artykuł 34. Traktatu o Funkcjonowaniu Unii Europejskiej wyraźnie stwierdza, że ​​ograniczenia ilościowe w imporcie oraz wszelkie działania o skutku równoważnym są zakazane między państwami członkowskimi. A zatem propozycja wyraźnie narusza zasady jednolitego rynku Unii Europejskiej.

Rumunia kilka lat temu nakazała dużym detalistom zakup co najmniej 51 proc. żywności od krajowych producentów. Ostatecznie władze rumuńskie postanowiły w tym roku uchylić przepis, obawiając się sporów przed Trybunałem Sprawiedliwości UE. Obecnie Komisja Europejska prowadzi postępowanie z Bułgarią dotyczące podobnego pomysłu.

Mateusz Kucharczyk | EURACTIV.pl

Zostaw komentarz

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

4 + dziewięć =

11,152FaniLubię
4,484ObserwującyObserwuj
3,895ObserwującyObserwuj
7,660SubskrybującySubskrybuj

W Generali Agro bon do Biedronki za ubezpieczenie gospodarstwa rolnego

Od 1 grudnia Generali Agro kontynuuje działania na rzecz zachęcenia rolników do ubezpieczania się. Klienci, którzy do końca roku po raz pierwszy ubezpieczą w Generali...

Obserwuj nas na INSTAGRAMIE