Gorzelnie staną

Brakuje spirytusu z rolniczych gorzelni – najlepszego surowca do wyrobu wysokogatunkowych wódek. Te nie mają już co przepędzać. Zboże i ziemniaki są tak drogie, że gorzelników na nie nie stać. Gorzelnia w Miliczu, jedna z nielicznych, które przetrwały na Dolnym Śląsku, wkrótce stanie i zwolni pracowników – informuje TVP Info.

"Gorzelnia w Radzikowie jeszcze pracuje. Szczęśliwie jest surowiec – resztki ziemniaków z fabryki frytek. Rolniczej Spółdzielni nie stać na coś lepszego, np. na żyto. – Musiałby spirytus kosztować 5 zł, a on dalej kosztuje 2,40 – 2,50 – mówi prezes spółdzielni Andrzej Bratek. Oznacza to, że do kosztów produkcji surowego spirytusu gorzelnik musiałby dopłacać z przewidywanych zysków. Przetrzymanie takiej sytuacji jest już dla większości gorzelni niemożliwe. Cena żyta utrzymuje się na poziomie 800 zł.

– Nie ma takiej technologii, żeby w tej cenie się zmieścić – tłumaczy prezes z Radzikowa. Jego gorzelnia stosuje metody tradycyjne, oparte na fermentacji. Niestety, właśnie tradycyjna produkcja jest droższa, niż ta z zakładów przemysłowych, takich jak Bioagra, czy Cargill Polska. Firmy te sprzedają etanol na cele przemysłowe.

Tak źle nie było nigdy
Milicka gorzelnia ma prawie 100 lat. Ale takich kłopotów jak teraz, nie miała nigdy. 20 lat temu produkowała nawet 3 mln litrów spirytusu rocznie. Tyle, ile w tej chwili wszystkie gorzelnie rolnicze na Dolnym Śląsku. Zakład może pracować już nie dłużej niż tydzień.

– Nie mamy surowców. Wszystkie zapasy już wyczerpane – mówi Krzysztof Osmelak, właściciel gorzelni w Miliczu. Zakład przerabia jeszcze załatwione cudem ziemniaczane resztki. W 1993 roku za surowy spirytus wyprodukowany z ziemniaków dostawał 1,60 zł za litr. Paliwo kosztowało wówczas tyle samo. Teraz ma za spirytus z ziemniaków 2,60 zł. Ale cena paliwa sięga już 5 zł. – I co tu mówić o opłacalności – wzdycha ciężko właściciel.

Dzięki tradycyjnej technologii, w takich gorzelniach produkowany jest nie tylko spirytus, ale także pasza dla zwierząt. Pan Krzysztof Plewka z Piękocina przyjechał właśnie po wywar gorzelniany. Do milickich produktów ma zaufanie. Ceni także jakość alkoholu produkowanego z rolniczego surowca.

Żyto i ziemniaki produktem luksusowym

– Dobry, w zależności z czego jest – stwierdza pan Krzysztof fachowo. Potakuje mu Józef Inorowicz, ze Związku Gorzelników Polskich. – Najlepsze do produkcji wysokogatunkowego alkoholu są surowe spirytusy zbożowe i ziemniaczane z rolniczych gorzelni – tłumaczy. Ale żyto i ziemniaki to teraz luksusowe surowce. Zdrożały nawet o 300 proc. Gorzelników na nie nie stać. W efekcie surowy spirytus z rolniczych gorzelni stał się towarem poszukiwanym i… deficytowym. – Jest bardzo duże zapotrzebowanie – mówi Józef Inorowicz. – Porządnego, taniego spirytusu na pewno brakuje – wtóruje mu Krzysztof Osmelak z Milicza.

Braki na rynku nie wpływają jednak na cenę surowego spirytusu, oferowaną rolniczym gorzelniom. Wódki także nie zabraknie. Spirytus, w razie braków, napłynie z krajów Unii Europejskiej i z gorzelni przemysłowych, o wysokowydajnych technologiach. – Tyle że wódka będzie gorsza – z goryczą stwierdza Andrzej Bratek z Radzikowa" – informuje TVP Info.

Źródło: Jadwiga Jarzębowicz, TVP Wrocław, TVP Info, www.tvp.info, fot. sxc.hu

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here