Od dziś inspektorzy KE badają sprawę nielegalnego uboju krów

Inspektorzy Komisji Europejskiej będą od dziś do piątku badać w Polsce sprawę nielegalnego uboju krów. Pochodzące z niego mięso trafiło nie tylko na polski rynek, ale również do kilkunastu państw UE.

Ubój, pokazany w zeszłym tygodniu w reportażu TVN24, odbywał się w rzeźni w powiecie Ostrów Mazowiecka w nocy i bez nadzoru weterynaryjnego.

“Oczekuję, że inspektorzy może nam coś podpowiedzą, podzielą się swoimi uwagami odnośnie tego, co można poprawić, choć do tej pory nigdy nie było kwestionowania dokumentów przedstawianych przez polską Inspekcję Weterynaryjną” – zareagował minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski na wiadomość o wizycie unijnych inspektorów w Polsce. Zapewnił też, że procedury w Polsce są identyczne jak w innych krajach UE.

Rzeźnię szybko zamknięto

Główny Inspektorat Weterynarii poinformował we wtorek o cofnięciu zgody na prowadzenie działalności rzeźni, w której ubijano chore krowy i sprzedawano ich mięso. „Nie stwierdzono zagrożeń biologicznych. Jednak na zasadzie ostrożności całe mięso z ubojni jest wycofywane, gdyż prowadzono tam działania niezgodnie z obowiązującymi przepisami prawa” – przekazał także resort informując, że zabezpieczone mięso zostało przebadane.

W czwartek główny lekarz weterynarii Paweł Niemczuk poinformował, że rzeźnia została zamknięta. Przekazał również, że mięso z nielegalnego uboju trafiło do 10 krajów (Finlandii, Węgier, Estonii, Rumunii, Szwecji, Francji, Hiszpanii, Litwy, Portugalii, Słowacji) oraz do ponad 20 punktów w Polsce. Wyjaśnił, że łącznie z nielegalnego uboju pochodziło ok. 9,5 tony mięsa, z czego 2,7 tony sprzedano za granicę. Zapewnił przy tym, że mięso z tego uboju jest bezpieczne dla zdrowia i życia ludzi.

Jednak nie 10 a 14 państw?

Jednak w sobotę (2 lutego) rzeczniczka KE Anca Paduraru poinformowała, że mięso z nielegalnego uboju krów w rzeźni w Polsce trafiło aż do 14 państw Unii (poza Polską również do: Czech, Estonii, Finlandii, Francji, na Węgry, Litwę, Łotwę, a także do Portugalii, Rumunii, Hiszpanii, Szwecji, Niemiec i  na Słowację.

Ardanowski: Przypadek incydentalny, ale psuje wizerunek

W środę do sprawy mięsa z chorych krów odniósł się minister rolnictwa, który oświadczył, że w tej sprawie nie może być pobłażania. “Takie przypadki muszą być – powiem to bardzo brutalnie – gorącym żelazem wypalone. Tu nie może być pobłażania, to przypadek incydentalny, ale psuje wizerunek polskiej żywności” – powiedział w PR. Dodał, że sprawą zajmuje się policja i prokuratura.

W piątek Ardanowski zapewnił, że „wołowina pozyskana od zwierząt ubitych bez nadzoru Inspekcji Weterynaryjnej została zbadana w kierunku obecności pozostałości leków weterynaryjnych i w badanych tuszach leków nie stwierdzono. “Rozmawiamy z naszymi partnerami, udzielamy wszelkich informacji” – powiedział minister Ardanowski. Przypomniał także, że Polska jest dużym eksporterem mięsa do państw Unii i zapewnił, że pochodząca z naszego kraju żywność jest bezpieczna.

Według Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej, w 2017 r. eksport żywca wołowego, mięsa, podrobów i przetworów wołowych wyniósł 473 tys. ton, czyli o 10 proc. więcej niż w 2016 r. Jego wartość wyniosła 1,58 mld euro tj. o 18,2 proc. więcej niż rok wcześniej. Szacuje się, że w zeszłym roku eksport mógł wynieść ok. 490 tys. ton.

Zmiany w systemie bezpieczeństwa żywności

Żeby zapobiec przypadkom nielegalnego uboju w przyszłości szef resortu rolnictwa zapowiedział zgłoszenie Radzie Ministrów propozycji rozwiązań uszczelniających nadzór nad systemem bezpieczeństwa żywności. Podkreślił przy tym, że prace nad nowymi rozwiązaniami rozpoczął zanim ujawniony został przypadek nielegalnego uboju.

Zmiany miałyby polegać na wzmocnieniu Inspekcji Weterynaryjnej i zastąpieniu jej pracownikami tzw. lekarzy weterynarii wolnej praktyki, którzy pracują na zlecenie powiatowych lekarzy weterynarii m.in. w ubojniach i przetwórniach mięsa. Elementem uszczelnienia nadzoru ma być także 24-godzinny monitoring dzięki kamerom zainstalowanym w punktach odbioru zwierząt i w rzeźni. Dotychczas w polskich zakładach takiego nadzoru nie było.

Mięso z nielegalnego uboju w systemie RASFF

Wczoraj polski resort rolnictwa podał, że informacje dotyczące feralnego mięsa zostały umieszczone w unijnym systemie RASFF. „Mięso z nielegalnego uboju, które trafiło na rynek polski lub zagraniczny, jest lokalizowane i wycofywane. Proces ten wymaga jednak czasu i dokładności” – przekazał resort na Twitterze.

System RASFF jest administrowany przez KE i służy do szybkiej wymiany informacji o zagrożeniach wykrytych w żywności, paszach oraz materiałach przeznaczonych do kontaktu z żywnością. Pozwala na śledzenie transportu mięsa i wycofywanie go z obrotu.

Francja już zlokalizowała całe mięso z chorych krów

Francuskie ministerstwo rolnictwa i gospodarki żywnościowej poinformowało w sobotę, że udało się już zlokalizować całe mięso z polskich chorych krów. Na tamtejszy rynek trafiło z Polski prawie 800 kg mięsa, nienadającego się do spożycia. “Ostatnie 145 kilogramów (…) zidentyfikowano w partiach mięsa sprzedanych hurtownikom, rzeźnikom lub restauracjom” – powiedział dzień wcześniej minister rolnictwa Didier Guillaume.

Dodał, że 500 kg mięsa z Polski zostało już zniszczone, natomiast 150 kg, które trafiło głównie do rzeźni, zostało w porę wycofane z rynku, dzięki czemu nie trafiło do konsumentów. Minister przyznał jednak, że części tego mięsa trudno będzie wycofać z rynku, bo mięso z Polski zostało zmieszane z innym. “To straszne oszustwo, oszustwo gospodarcze, oszustwo zdrowotne w polskiej rzeźni” – uznał  Guillaume.

Czeski minister rolnictwa chce zakazać importu mięsa z Polski

Tego samego dnia minister rolnictwa Czech Miroslav Toman oświadczył, że nie wierzy w polski system kontroli. Zaapelował także do Czechów, żeby sprawdzali pochodzenie spożywanego mięsa i unikali tego z naszego kraju. Szef czeskiego resortu sprecyzował, że chodzi o około 300 kg mięsa. Jedna z dostaw, która zawierała około 100 kg wołowiny, została cofnięta do Polski po informacji od polskiego przedsiębiorcy o jej pochodzeniu.

Toman oświadczył, że jeśli sytuacja się nie poprawi, to po konsultacji z Komisją Europejską będzie chciał wprowadzenia rozwiązań gwarantujących, że mięso z Polski nie będzie trafiać na czeski rynek. Pytany, czy to oznacza wprowadzenie zakazu importu, odpowiedział twierdząco. Zalecił Czechom, żeby do czasu uzyskania gwarancji, że polskie służby weterynaryjne pracują kompetentnie, unikali polskiego mięsa i wybierali rodzimą produkcję.

Obecny na nadzwyczajnym briefingu w ministerstwie rolnictwa szef Państwowego Urzędu Weterynaryjnego (SVS) Zbyniek Semerad przyznał, że mięso, które dotarło do Czech, nie musi być groźne, ale pochodzi z tej samej rzeźni, w której zabijano i przerabiano chore zwierzęta.

Agencja CTK zwróciła  uwagę, że pochodzenie mięsa nie jest trudne do zweryfikowania, bo na opakowaniach muszą znajdować się takie informacje. Natomiast sprzedawca niezapakowanego mięsa musi – na żądanie – udostępnić wymagane przez klienta dane. Ostrzegła także, że mięso pozyskane od chorych zwierząt może być groźne dla zdrowia. Jego spożywanie – sprecyzowała agencja – grozi zapaleniem opon mózgowych, chorobami mięśni i stawów, a nawet sepsą.

Źródło: https://www.euractiv.pl
Redakcja AgroNews, fot.: pixabay

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

4 × 2 =