Elastyczność planowania czasu pracy w dobie koronawirusa

Skutki pandemii koronawirusa SARS-CoV-2 już są wyraźnie widoczne dla gospodarki Polski i nie ma pewnie branży, która w większym lub mniejszym stopniu nie ucierpiałaby. Nie dziwi więc apel pani Agnieszki Maliszewskiej, dyrektor Polskiej Izby Mleka (PIM), do Ministra Rolnictwa o uwzględnienie opracowanego przez PIM katalogu zaleceń dla zakładów mleczarskich. Jedno z nich mówi o ograniczeniu do minimum wchodzenia na teren zakładów przetwórczych osób spoza grona pracowników, w tym kontrolerów służb podległych właśnie Ministrowi.

elastyczność czasu pracy, dr Paweł P. Mlicki, Déhora Consultancy Group

– Chodzi z jednej strony o ochronę pracowników zakładów, ale przecież też o ciągłość pracy tak istotnej dla społeczeństwa branży spożywczej. Już skierowanie pewnej liczby pracowników na przymusową kwarantannę, nie mówiąc o zachorowaniach na COVID-19 wśród załogi, może doprowadzić do dezorganizacji procesu produkcji, a nawet do przestojów – wyjaśnia dr Paweł P. Mlicki z Déhora Consultancy Group, firmy zajmującej się planowaniem czasu pracy w przedsiębiorstwach produkcyjnych w oparciu pracę zmianową.

Polskie przepisy dają dużą elastyczność planowania czasu pracy

Zdaniem eksperta warto podkreślić, że polskie przepisy prawa pracy dają względnie dużą elastyczność planowania czasu pracy, z której właśnie teraz trzeba skorzystać.

– Mam na myśli na przykład wybór optymalnego systemu planowania czasu pracy spośród podanych przez Kodeks Pracy, czy też dopasowanie długości okresu rozliczeniowego do aktualnych potrzeb. Warto też pochylić się nad szybkością rotacji grafików, liczbą zmian pod rząd i ich długością, godzinami rozpoczęcia i zakończenia zmian, liczbą i czasem trwania przerw. Ze strony rządu należy oczekiwać wprowadzenia ułatwień i mniej restrykcyjnego podejścia, jeśli chodzi o tryb wprowadzania takich rozwiązań, ale też większej wyrozumiałości w sytuacji, gdy np. kontroler Państwowej Inspekcji Pracy dopatrzy się wykroczenia wobec przepisów prawa pracy regulujących czas pracy – wyjaśnia dr Mlicki.

Mleczarze zabiegają o bardziej elastyczny czas pracy dla zakładów

Jak zauważa ekspert, w sytuacji nieobecności części pracowników, czy to względu na kwarantannę czy chorobę, liczba nadgodzin w zakładzie z pewnością wzrośnie. W sytuacji pracy zmianowej, a zwłaszcza nocnej, obciążenie fizyczne i mentalne osób pracujących w nadgodzinach może być poważne.

– Kierownictwo takiego zakładu powinno zrobić wszystko, by pomóc przeciążonym pracownikom radzić sobie z tą sytuacją. Jest szereg zaleceń, względnie prostych i łatwych do wdrożenia w codziennym życiu, które znacząco poprawiają kondycję fizyczną i umysłową, nastrój czy koncentrację pracownika; wypoczęty i wyspany – popełni mniej błędów, będzie bardziej wydajny i zadowolony, rzadziej zachoruje. Mniejsza też jest szansa, że zechce odejść z zakładu do konkurencji. Wspomniane zalecenia dotyczą przede wszystkim diety i stosowania używek (kawy, herbaty, papierosów, napojów energetycznych itd.), snu i rekreacji fizycznej. Rozwiązania są dostępne. Nakazem chwili jest skorzystanie z nich – wyjaśnia dr Mlicki.

Redakcja AgroNews, fot. OSM

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here