Jak wybrać odmianę rzepaku ozimego? Wywiad z rolnikiem

Dobór odpowiedniej do gospodarstwa odmiany rzepaku ozimego wcale nie jest taki prosty. Kolekcje odmian firm nasiennych są tak bogate, że często trudno zdecydować się na konkretny zakup. O przepis na udany wybór zapytaliśmy więc Pana Bogusława Śmieszka, który wraz z żoną, synem i szwagrem prowadzi w okolicach Skierniewic 350-hektarowe gospodarstwo.

rolnik, odmiany rzepaku, Syngenta, SY Saveo, George, SY Florida, SY Iowa, odmiany rzepaku ozimego
Bogusław Śmieszek wraz z żoną, synem i szwagrem prowadzi w okolicach Skierniewic 350-hektarowe gospodarstwo. Uprawia zboża, rzepak, kukurydzę, groch i łubin. Oprócz tego hoduje 2500 świń.

Kamila Szałaj: Panie Bogusławie, od 20 lat uprawia Pan rzepak ozimy. Obecnie to jeden z głównych kierunków Pana działalności. Skąd taki wybór?

Bogusław Śmieszek: Uprawiam rzepak na 87 hektarach. Dlaczego na niego postawiłem? Bo zwyczajnie się opłaca! Mimo słabszych stanowisk glebowych, udaje mi się uzyskać przyzwoite plony na poziomie 4-5 ton z hektara. Z biegiem lat zdobyłem doświadczenie w jego uprawie i ta wiedza przekłada się na jakość i wysokość plonu. Poza tym rzepak przynosi nie tylko korzyści finansowe, ale także agronomiczne. Świetnie sprawdza się jako przedplon np. pod pszenicę. Wnosi dużo masy organicznej do kompleksu glebowego, poprawiając jego strukturę. Zwiększa tym samym poziom próchnicy, która odpowiada m.in. za gromadzenie wody.

Czyli stawia Pan na płodozmian?

– Zdecydowanie tak! Stosuję zmianowanie we wszystkich uprawach już od dawna. Rzepak wraca na to samo stanowisko dopiero po czterech latach. Taki system gospodarowania przynosi mi same korzyści. Przede wszystkim stabilizuje plony, zwiększa poziom substancji organicznej i organizmów pożytecznych w glebie, a także pozwala kontrolować zachwaszczenie i zmniejsza ryzyko pojawienia się chorób.

Pan Bogusław przeprowadza doświadczenia łanowe, sprawdzając plenność i zimotrwałość odmian w  warunkach polowych. Najlepiej poradziły sobie mieszańcowe odmiany z kolekcji firmy Syngenta.

Jakie odmiany rzepaku ozimego uprawia Pan w swoim gospodarstwie?

– Od kilku lat bazuję głównie na odmianach mieszańcowych firmy Syngenta. Świetnie się sprawdzają w moim gospodarstwie, bo dają bardzo wysokie plony. W ubiegłym roku, mimo ogromnej suszy udało mi się zebrać 4,6 tony z hektara z pola obsianego odmianą SY Florida. Dlatego ponad 70 ha przeznaczyłem pod uprawę rzepaków z hodowli tej firmy. Ale nigdy nie stawiam tylko na jednego producenta. Testuję także inne odmiany, dla porównania.

Jak dobiera Pan te odmiany?  Czym kieruje się podczas podejmowania decyzji o wyborze?

– Wykonuję doświadczenia łanowe, sprawdzając, która odmiana rzepaku ozimego plonuje najwyżej. Okazało się, że na moich polach najlepiej radzą sobie cztery odmiany firmy Syngenta: SY Saveo, George, SY Florida i SY Iowa. Ta ostania została zasiana po raz pierwszy w tym roku na areale 30 ha.

I co może Pan powiedzieć o tej odmianie rzepaku?

– SY Iowa przede wszystkim odznacza się bardzo dużym wigorem jesiennym i wiosennym. Do tego stopnia, że przed zimą musiałem wykonać aż dwukrotnie zabieg skracający! Roślinom nie zaszkodziły mrozy, które wystąpiły przy braku okrywy śnieżnej. Ważną cechą tej odmiany, która też zdecydowała o jej wyborze jest  wysoka odporność na pękanie łuszczyn i osypywanie nasion. Poza tym SY Iowa posiada gen odporności na suchą zgniliznę kapustnych. A to bardzo ważne, zwłaszcza, że choroba ta jest powszechna w całej Polsce i przy sprzyjających warunkach pogodowych może silnie porazić rośliny. Chociaż siałem SY Iowa po raz pierwszy, już  widzę niesamowity potencjał plonowania. Łan jest silny, zdrowy, łuszczyny dorodne, z dobrze nalanymi nasionami. Obstawiam, że plon wyniesie minimum 5 ton z hektara.

Od dwóch lat uprawia Pan także odmianę mieszańcową SY Florida. Jak sprawdza się na Pana polach?

– To szczególna odmiana. Nadaje się do późniejszego siewu, a jednocześnie jest pierwsza do zbioru. Charakteryzuje ją niezwykła zdrowotność i podwyższona tolerancja na choroby. Podobnie jak SY Iowa posiada gen odporności na Phoma, czyli sprawcę suchej zgnilizny kapustnych. Poza tym dobrze sprawdza się na słabszych stanowiskach, co w moim przypadku jest bardzo ważne, gdyż gospodaruję głównie na glebach 4, 5 i 6 klasy. Odznacza się bardzo wysokim wigorem. Ma ładne nasiona i dużą masę tysiąca nasion. A przede wszystkim daje wysoki plon – nawet 5,5 tony.

Co dla Pana jest największym wyzwaniem w uprawie rzepaku?

– W tym roku sporym problemem był zakaz stosowania nawozów azotowych przed 1 marca, wynikający z założeń Dyrektywy Azotanowej. Wyjątkowo ciepła zima sprawiła, że wcześniej ruszyła wegetacja i rośliny potrzebowały tego azotu już w połowie lutego! Zdaje się, że politycy nie rozumieją, że to azot powinien czekać na roślinę, a nie odwrotnie. Jednak najtrudniejszą kwestią w ochronie rzepaku przy obecnych anomaliach pogodowych jest wstrzelenie się z zabiegiem w okno pogodowe. Bywają długie okresy, kiedy pogoda uniemożliwia wykonanie oprysku. Ale wiem, że trzeba go wykonać nawet przy nie do końca sprzyjających warunkach. Rzepak jest bardzo pracochłonną uprawą i wymaga dużej dyscypliny. Tu nie można popełniać błędów, bo one w późniejszym okresie skutkują obniżką plonu. Dlatego jestem zwolennikiem pewnych rozwiązań, które gwarantują efekt. Postawienie na tańsze technologie często powoduje konieczność wykonania poprawek, które generują koszty i straty.

Zatem z jakich środków ochrony roślin Pan korzysta?

– Nie stosuję generyków, jedynie oryginalne preparaty. To daje mi gwarancję skutecznej ochrony upraw. Najczęściej wybieram produkty firmy Syngenta, bo ich rozwiązania świetnie sprawdzają się na moich polach. Dlatego podstawą ochrony mojego rzepaku jest fungicyd Toprex. Natomiast jeśli chodzi o herbicydy, w ubiegłym roku wręcz zaskoczył mnie efekt jesiennego zastosowania Colzor Trio. Tak czystego pola jeszcze nie miałem! Planuję także wypróbować insektycyd Evure, ponieważ  słyszałem wiele pochlebnych opinii na temat jego skuteczności w walce z chowaczami i słodyszkiem.

Grzegorz Gruszecki, doradca Syngenta (po lewej): Tym rolnikom, którzy mają problem z kiłą kapusty, polecam odmianę mieszańcową rzepaku ozimego SY Alibaba z odpornością na tę chorobę. Cechuje ją bardzo wysoka zimotrwałość, wysoki wigor jesienny i wiosenny oraz bardzo wysoka plenność. Poza tym odmiana ta ma niskie wymagania glebowe. W gospodarstwach mających problem z kiłą kapusty daje możliwość utrzymania rzepaku w płodozmianie i gwarantuje dochodowość tej produkcji.

A jak się współpracuje Panu z doradcami Syngenty? Co Panu daje ta kooperacja?

– To niezastąpione źródło informacji. Z Grzegorzem Gruszeckim, który już od kilku lat doradza mi w  produkcji roślinnej, współpracuje się wręcz rewelacyjnie! Cechuje go pełen profesjonalizm. Razem prowadzimy doświadczenia łanowe, często telefonicznie uzgadniam z nim np. dawki oprysku. Bywa, że to on rozwiewa moje wątpliwości, co do konieczności wykonania danego zabiegu. Współpraca z Syngentą daje mi też duże poczucie pewności. Już przed sezonem ustalamy technologię ochrony moich upraw. Cenne jest również to, że wiele tematów mogę omówić z ekspertami firmy podczas zimowych sympozjów, na które jestem zapraszany. Bo jak się okazuje, wiedzy nigdy za wiele! Mimo iż uprawiam rzepak od 20 lat, cały czas uczę się czegoś nowego. Na przykład ostatnio Grzegorz przekonał mnie o skuteczności dwuzabiegowej ochrony fungicydowej rzepaku: na początku kwitnienia rzepaku Amistar Gold 1L,  i  po opadaniu płatków drugi zabieg Amistar 250SC w dawce 0,5 litra. Ochrona jest wtedy dużo dłuższa, co daje efekt wydłużonego nalewania nasion. To z kolei przekłada się na wysokie plony nasion i tłuszczu: tygodniowo wytwarza się wówczas w nasionach dodatkowo 250- 500 litrów oleju na hektarze! Tak więc w skrócie: współpraca z Syngentą się opłaca!

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała Kamila Szałaj

Artykuł ukazał się w najnowszym numerze Gazety Interaktywnej AgroNews. KLIKNIJ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here